Reklama

Reklama

​Ta granica to my

Na granicy Polski i Białorusi dzieją się rzeczy ważne. Jedni mówią, że mamy do czynienia z hybrydowym atakiem na Polskę, i że państwo ma obowiązek strzec swoich granic. Drudzy, że mamy do czynienia z wielkim kryzysem humanitarnym i moralnym. Rację mają jedni i drudzy.

To jest hybrydowy atak na Polskę, to jest też biznes Łukaszenki i jego ludzi, bo biorą pieniądze od uchodźców. Mamy też prawo się spodziewać, że jeżeli dziś wpuścimy setkę ludzi, to za dwa tygodnie na granicy będzie ich tysiąc, a potem dziesiątki tysięcy.

A wolnych miejsc w ośrodkach dla uchodźców dawno już w Polsce nie ma. Więc z ich napływem nie damy sobie rady. A nikt nam nie pomoże.

I tylko przypomnę, że w roku 2015, gdy milion uchodźców przybyło do Europy, Polska mówiła, że jej to nie obchodzi. I nie chciała przyjąć nawet 7 tys., by pomóc innym krajom Unii. Teraz ich z kolei nie obchodzi nasz problem.

Reklama

Ale to jest też wielki kryzys humanitarny i moralny. Bo jak patrzeć na biednych, nikomu nie zagrażających ludzi, otoczonych przez uzbrojoną straż? Na to, że nie można podać im wody i jedzenia? To co, nie stać już nas na najprostsze ludzkie gesty? Boimy się, że 32 uchodźców zagrozi wielkiej Polsce? 

Jaki wstyd...

Oto mamy więc klasyczny dylemat "Antygony": czy ważniejsze są prawa, które narzuca władza, może i brutalne, ale dla zachowania autorytetu władzy i funkcjonowania państwa potrzebne, czy też ważniejsze są prawa, które mamy w duszy, boskie?

To jest węzeł gordyjski, tu nie ma łatwych i oczywistych rozwiązań. Choć pewne sprawy są oczywiste. Ewidentnie przecież widać, obserwując zachowanie władzy, opozycji i publiczną debatę w sprawie grupki uchodźców, że brakuje tu ludzkich odruchów, pamięci i rozumu.

O ludzkim zachowaniu wobec uchodźców i szacunku do munduru, pisze i mówi się dużo, więc krótko. Żołnierze, straż graniczna, powinni wypełniać rozkazy. Ale - jak przypomniał mi jeden z generałów - rozkazy można wypełniać w różnym stylu. Z godnością albo nadgorliwie i służalczo.

Więc, chyba wszyscy się zgodzimy, polscy żołnierze i straż graniczna powinni zachowywać się w tej trudnej sytuacji godnie. Noszą mundur, czapki z orzełkiem, powinni to uszanować. Godne zachowanie to i godne traktowanie innych, tych nieszczęsnych Afgańczyków czy też Irakijczyków... Mówi o tym art. 9 ust. 5 ustawy o Straży Granicznej, który nakazuje strażnikom i strażniczkom granicznym w toku wykonywania czynności służbowych przestrzegać godności, a także wolności i praw człowieka. 

Czyli nie pozbawiać dostępu do wody, do lekarstw, do opieki lekarskiej, jedzenia... Nie pokrzykiwać, nie straszyć. Tu jest Polska.

Ci nieszczęśni uchodźcy i to z państw, które my - Zachód, rozwaliliśmy, nie powinni być odczłowieczani, tylko potraktowani jak ludzie.

Wciąż zastanawiam się, gdzie zniknęła w naszym społeczeństwie pamięć nie tak dawnych czasów, kiedy to Polacy szturmowali Zachód w poszukiwaniu lepszego jutra. W latach 80. na Zachód uciekło ponad milion Polaków, byliśmy tam przyjmowani, lokowani w obozach, pomagano nam. Tym wszystkim, którzy tamten czas z pamięci wyparli, proponuję przejrzenie ówczesnych zdjęć, poczytania wspomnień. Na zdjęciach zobaczymy wąsatych młodzieńców, we wspomnieniach - Traiskirchen, Latinę... I opowieści o tanim winie, którym zapijano czas. A także leitmotiv - że najpierw wyjeżdża młody mężczyzna, który musi gdzieś się zaczepić, znaleźć pracę, a potem może ściągać rodzinę...

Spójrzmy więc na tych ludzi, którzy koczują na granicy, oczami polskiej historii. Z odrobiną empatii.

Tyle o sercu, a teraz o rozumie... To już dotyczy rządzących...

O tym, że podobny atak może nastąpić na Polskę wiadomo było już miesiące temu, kiedy Białoruś zaczęła przepychać uchodźców na Łotwę i Litwę. Wtedy to się zaczęło. Pytanie więc nasuwa się samo - co polskie władze w tej sprawie zrobiły od tamtego czasu? Jak widać, niewiele, bo wydarzenia na granicy naszych decydentów zaskoczyły. Tak jak zima zaskakuje drogowców.

Stąd dziś ta panika, i próba przykrywania wcześniejszej nieudolności wielkimi słowami. I to prężenie muskułów. Że ani guzika. Że obronimy Polskę itd.

Piszę o tym ze smutkiem, bo znów Polska wchodzi w schemat państwa stanu wyjątkowego, ciągle walczącego z kolejnymi wrogami. 90 proc. tych wrogów i tych problemów by nie było, gdyby władza była przewidująca, pracowita i przyzwoita. Ale ona taka nie jest, więc w pocie czoła rozwiązuje problemy, które sama stwarza. A poza tym świetnie się w tych awanturach czuje.

Więc już wiemy, czego spodziewać się na przyszłość...

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje