Reklama

Reklama

Polska - najbogatszy kraj świata

Z deszczu pod rynnę. W zasadzie gdzie człowiek nie spojrzy tam wyczytuje, że system neoliberalny poniósł śmierć, że to był błąd lat minionych, że triumfalnie wraca państwo, jako główny regulator i demiurg gospodarki. A Leszkowi Balcerowiczowi wypomina się wszystko, masowe bezrobocie lat 90., upadek zakładów przemysłowych i PGR-ów.

Pamiętam lata 90. Czas restrukturyzacji, prywatyzacji, hasła "małe jest piękne". I słów ministra Tadeusza Syryjczyka, że najlepszą polityką gospodarczą jest brak polityki gospodarczej. Bo wszystko rozwiąże niewidzialna ręka rynku. Mniej więcej wyglądało to tak, jakby choremu mówiono, że najlepszym leczeniem jest brak leczenia.

Bum! Teraz duże jest piękne, a najpiękniejsze jest duże i państwowe. To dlatego Orlen łączy się z Lotosem, i z PGNiG, i to ma być ten wielki i skutecznie działający polski czebol. Efekt jest taki, że czebol nakłada na sprzedawane paliwo marżę z kosmosu, a prezes Obajtek chwali się rekordowymi zyskami. Bo z kim ma konkurować?

Reklama

Jeżeli dwadzieścia-trzydzieści lat temu zewsząd słyszałem - konkurencja, rynek, to teraz słyszę: państwo. Jeżeli wtedy słyszałem, że jesteśmy biedni i na dorobku, teraz władza woła, że Polska jest bogata.

Ten kopernikański przewrót, jeśli chodzi o stosunek do publicznych pieniędzy, widać na przykładzie Ministerstwa Finansów. Przez całe lata 90. to było najważniejsze ministerstwo, jego szef był w randze wicepremiera (najczęściej z tytułem profesora), i to on prowadził politykę gospodarczą państwa. Teraz ministra finansów nie ma. Bo trwają przepychanki w ekipie rządzącej, czyjej koterii ma to być człowiek.

Trwają też przepychanki co dalej z prezesem NBP Adamem Glapińskim. Ciążą na nim zarzuty o doprowadzenie Polski do rekordowej, 11-procentowej inflacji. Owszem, na tle inflacji z początków lat 90. to jest nic, ale na tle inflacji z ostatnich 10 -15 lat, to jest lawina. Bijąca w obywateli, bo to oznacza, że z każdej naszej stówki, którą mieliśmy w kieszeni, niewidzialna ręka (już nie rynku) wyciągnęła 11 zł. Albo też inaczej - że w skali roku jedna nasza miesięczna pensja i prawie połowa drugiej, właśnie wyparowały.

Glapiński broni się, tłumacząc, że ta inflacja to wina wojny rosyjsko-ukraińskiej. No więc, różni fachowcy szacują, że jej wpływ na inflację to od 20 do 60 proc. Czyli, jakaś część zależy od wojny, a inna część od działań Glapińskiego. I w ogóle od działań rządzącej ekipy.

I o tych działaniach chciałbym powiedzieć kilka słów. Bo tak jak ekipa Balcerowicza przesadzała w surowości cięć, tak ekipa obecna przesadza w rozrzutności i nieszanowaniu publicznych pieniędzy. Publicznych - czyli naszych. Łączy się to z inną przypadłością - władza chce chwycić na krótką smycz kolejne grupy społeczne. Jest więc w tym wszystkim jakiś wschodni zamiar i równocześnie jakaś wschodnia rozrzutność.  

Przykładów jest bez liku.

Wspomniany Orlen zajmuje się gazetami i kolportażem. Utworzono instytucje, która rozdają pieniądze organizacjom pozarządowym, wicepremier Gliński nad tym czuwa i już widać, kto ma do tych pieniędzy dostęp, a kto nie. Minister Sasin ogłosił powstanie Krajowej Grupy Spożywczej, zapewniając - zupełnie w rosyjskim stylu - że to silny podmiot, który "uniezależni nas od zagranicznych koncernów". Halo, czy do tego trzeba państwowego holdingu, z synekurami, etatami i tymi różnymi prezesami i dyrektorami?

Inny przykład: czy państwo musi mieć własną grupę hotelarską? Przykład kolejny: władza chce odbudowywać w Warszawie Pałac Saski, czyli budynek rosyjskiego kupca Iwana Skwarcowa, rzecz architektonicznie i historycznie bez wartości. Powstała już w tym celu odpowiednia spółka, są pieniądze. 2,5 mld zł! I, oczywiście, nowi szefowie energicznie przystąpili do dzieła, na początek zamawiając sobie samochody typu SUV. Bo przecież muszą czymś jeździć. Po Warszawie.

Takich kwiatków jest cała łąka. Ostrołęka, CPK, mierzeja...

Wojna w Ukrainie to przysłania, ale - nie czarujmy się - Polska mentalnie przesuwa się na wschód. Przyjmowane są, tak w polityce jak i w gospodarce, wzorce autorytarne, wschodnie. To widać, patrząc na stosunek władzy do publicznych pieniędzy. Traktowanych jako dobro polityczne, czyli coś czym karmić można swoich, a karać nie-swoich. Czy też jako dobro niczyje, czyli takie, które można bezkarnie przemarnować lub przytulić.

I żeby była sprawa jasna - nie traktuję tych słów jako ataku na partię rządzącą, bo być może inni, gdyby rządzili, nie byliby lepsi, ale jako konstatację, że coś złego się dzieje. Ustrój nam się zmienia i to mi się nie podoba.

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama