Reklama

Reklama

​Piekło kobiet, czyli plan

Nie miejmy wątpliwości - to państwo polskie zabiło Izabelę z Pszczyny. SMS-y, które wysyłała ze szpitala do rodziny, to wstrząsający zapis i dowód okrucieństwa. Izabela chciała żyć, a lekarze jej mówili, że muszą poczekać, aż płód - i tak bez szans na życie, ze zdiagnozowanymi wadami wrodzonymi - sam obumrze. "Na razie, dzięki ustawie antyaborcyjnej. Muszę leżeć. I nic nie mogą zrobić" - pisała.

Tak się stało. Płód obumarł. A potem, w wyniku wstrząsu septycznego, umarła Izabela. Lat 30. Żona, matka córeczki.

Szpital w Pszczynie broni się, pisząc, że zawsze działał zgodnie z prawem. Dodając - wiele to tłumaczy - że inną sprawą jest ocena obowiązującego w Polsce antyaborcyjnego prawa. Szpital tak się broni, bo ze strony różnych przedstawicieli prawicy coraz mocniej słychać - że Izabela zmarła w wyniku działań (czy też nie działań) lekarzy. Na nich chcą wszystko zwalić. Nie bądźmy dziećmi - po orzeczeniu Trybunału pani Przyłębskiej, rok temu, nastąpił efekt mrożący. Lekarze boją się interweniować, bo za chwilę jacyś gorliwcy, czy fanatycy, oskarżą ich o mordowanie nienarodzonych. Nie chcą mieć prokuratora na karku. Prawo Przyłębskiej zbiera więc ponure żniwo. Cieszcie się więc fanatycy - nienarodzone nie zostało zabite, umarło samo. A że nie żyje matka? Bóg tak chciał, prawda?

Reklama

To wstrząsająca sprawa, nic więc dziwnego, że na różnych forach kobiety opowiadają podobne historie. Tak jak Anna Górska z Razem, która 12 lat temu znalazła się w identycznej sytuacji. Ale miała szczęście, że nad lekarzami nie wisiał miecz wyroku Trybunału. "Poznałam wszystkie opcje związane z bezwodziem i zdecydowałam - napisała na Twitterze. - Dziś takie podejście, to widmo prokuratorów fanatyka Ziobry na karku, więzienia i utraty zawodu". I dodała: "to nie był zwykły błąd medyczny - to konsekwencja wyroku TK z zeszłego roku, konsekwencja wieloletniej kampanii przeciwko kobietom, działań PiS, Solidarnej Polski, Ordo Iuris i Kościoła Katolickiego".

Więc, kończąc ten wątek, dodam tylko, że w Sejmie będzie procedowany projekt ustawy autorstwa fundacji Pro - Prawo do Życia, całkowicie zakazującej przerywanie ciąży. Oczywiście, ze stosownymi karami. Takimi jak za zabójstwo. 25 lat więzienia.

Czy zostanie przegłosowany?

Nie miejmy złudzeń. To nie ma znaczenia, że nawet większość wyborców PiS jest przeciwko niemu. Po prostu, jeżeli Jarosław Kaczyński dojdzie do wniosku, że jest to mu do czegoś potrzebne, w jakiejś grze, to zostanie przegłosowany. I prezydent Duda go podpisze.

A że tysiącom Polek zgotowane będzie w ten sposób piekło? Odnoszę wrażenie, że na prawicy mało kogo to rusza. Rok temu, gdy po wyroku Trybunału Konstytucyjnego Polskę zalały protesty kobiet, w PiS, owszem, był przez jakiś czas strach. Ale tylko przez jakiś czas. PiS przeczekał protesty (ile można wychodzić na ulice...), nic nie ustąpił, a teraz Sejm będzie debatował nad projektem ustawy już całkowicie zamykającym system.

PiS jest więc w tym bardzo konsekwentny. W cofaniu Polski do lat trzydziestych XX wieku.

Prawa kobiet to tylko wycinek projektu, który Kaczyński wdraża. To projekt ideologiczny Polski prawicowej, chyba najbliższy Hiszpanii generała Franco albo Portugalii Salazara. Państwa autorytarnego, które opiera się o Kościół, jest nacjonalistyczne, kobiety za wiele praw nie mają, wolnych mediów nie ma, a gospodarka jest etatystyczna.

Że ta konstrukcja prowadzi do stagnacji? Myślę, że dla ekipy rządzącej nie jest to wielki problem. Oni się wyżywią. Zawsze będą na górze, w takim państwie normalnych wyborów przecież nie ma. A z jaką radością powitaliby taką Polskę nasi biskupi!

CZYTAJ TEŻ: Gwiazdy wspierają akcję #AniJednejWięcej

Dlatego te wszystkie wojny z Unią Europejską, które PiS ostatnio wszczął, traktowałbym poważnie. Oczywiście, można je uznać za taktyczne zagrywki, żeby przejąć antyunijny elektorat. Ale, patrząc jak kolejni politycy i urzędnicy Zjednoczonej Prawicy atakują Unię Europejską i państwa zachodnie, nie sposób nie dostrzec w tym głębszych motywów. Ich obecna Europa, liberalna, demokratyczna, świecka, po prostu drażni. Oni tam nie pasują. Im odpowiada pani Le Pen, Salvini, czy "konserwatyzm" Putina, a raczej model czarnej sotni, który w Rosji się przebija.

Piekło kobiet jest częścią szerszego planu. Tak naprawdę, też piekielnego.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje