Reklama

Reklama

Lewica powinna "udomowić" PiS?

Ta dyskusja wyłoniła się nie wiadomo skąd, zupełnie bez przyczyny. I nagle nabrała rumieńców. Nie sądzę, że z sierpniowej nudy. Raczej dlatego, że dotyka istotnej w polskim życiu publicznym sprawy.

Ale zacznijmy od początku - oto ceniony w lewicowych kręgach Rafał Woś postawił tezę, że celem lewicy na najbliższe lata powinno być najpierw "udomowienie" prawicy, a potem pchnięcie jej na drogę wspólnej budowy demokratycznego socjalizmu.

Ten pomysł poruszył publicystów. A przecież, nowy nie jest. Prof. Kazimierz Kik praktykuje go od początków rządów PiS. Nie tylko zresztą on, w obozie "dobrej zmiany" można znaleźć sporo twarzy kojarzonych wcześniej z lewicą, z red. Magdaleną Ogórek na czele. OK, rozumiem, że tym razem chodzi o współpracę systemową, a nie o prostą zmianę klubowych barw. O to, że lewica powinna stać się mózgiem (czy współ-mózgiem) PiS-u, a nie kolejnymi ustami, które zachwalają Kaczyńskiego i gromią PO. Ale dlatego tym bardziej wygląda on na egzotykę. Przypomina próbę namówienia watahy wilków, by przeszły na wegetarianizm. Ha! Taki apostoł sałatek zanim by skończył swoje kazanie, już byłby przez wilki spałaszowany. Z kosteczkami. I taką przyszłość wróżę wszystkim lewicowcom, którzy będą chcieli PiS do czegokolwiek namawiać. Ta partia żywi się bowiem wrogością do lewicy. To jest dla niej główny wróg. A zwalczanie tego wroga, nawet pozostałości po nim, to leitmotiv pisowskiego działania.

Reklama

Tu nie ma punktów wspólnych. Unia Europejska? Lewica chce jej integracji, PiS woła, że to eurokołchoz. I podkopuje Unię, jak potrafi. Kościół? W lewicowym kanonie państwo jest neutralne światopoglądowo, PiS chce to zmienić, chce państwa religijnego. Prawa kobiet? Lewica to jest Czarny Protest, PiS to jest zakaz aborcji. I taki, spisany przez jednego z posłów tej partii, ideał żony: "Ma być ładna, żeby seks nie był przymusem. Niewysoka, z płaską głową, żeby można było na niej postawić szklankę z piwem. Do tego posłuszna, inteligentna i w miarę majętna. Powinna być katoliczką - by wiedziała, gdzie jej miejsce. Dobrze, aby była naiwna, bo uwierzy w co trzeba".

LGBT? Chyba nie muszę odpowiadać. Budownictwo mieszkaniowe? W realu to wygląda tak, że PiS przyjął super-liberalne pomysły, i te mieszkania budować mają deweloperzy. A takie sprawy jak ład przestrzenny - PiS wystrzelił w kosmos. Edukacja? Oczywiste jest, że rozpoczęcie nauki od 7 lat, i wydłużenie podstawówki do 8 lat, likwidacja gimnazjów, to są bariery, które spychają dzieci z rodzin niezamożnych na koniec kolejki. Zwłaszcza te zdolne. PiS zabiera im szansę na awans. Służba zdrowia? A coś od czasów PO tu się zmieniło? Historia? A jakich lewicowych bohaterów ma PiS? Sądy? Konstytucja? To przecież lewica tę konstytucję pisała, jest za trójpodziałem władzy...

No to może 500+? Sorry, ale przy obecnym budżecie to żaden wyczyn. Polskę już na to stać. Choć wciąż, na tle państw Unii Europejskiej, zarówno tych rządzonych przez lewicę jak i przez prawicę, jesteśmy na szarym końcu, jeśli chodzi o transfery socjalne.

No dobrze, jeżeli tak wiele dzieli lewicę od PiS-u, skąd pomysł jakiejś współpracy?

Myślę, że z poczucia bezsilności.

Jeżeli bowiem PiS stawia sobie lewicę jako tarczę strzelniczą, to z kolei Platforma spycha ją na margines, ośmiesza i dezawuuje. Cała polityczna narracja PO do tego zmierza. Platforma głosi przecież, że w Polsce jest podział na autorytarny, łamiący demokrację PiS i broniącą demokracji PO. Więc jak ktoś nie jest z PO, ten jest z PiS-em. Kto nie jest z nami, ten jest z Kaczyńskim.

To jest oczywiście dobry wehikuł, by zwalczać wszystko co nie platformerskie, co funkcjonuje po stronie opozycji. Z punktu widzenia Grzegorza Schetyny i całej gromady jego aparatczyków, których nie sposób zapamiętać, bo wszyscy są tak samo nijacy, to świetna opowieść. Rodzaj szantażu moralnego. Który zabiera lewicy tlen.

Nie wiem, jaką drogę wybierze sobie lewica, jak pożegluje. Wiem za to na sto procent, że gdy będzie rozważać, czy lepiej iść z PO czy z PiS-em, to w tych rozważaniach dotrwa do końca świata. Bo każdy odrobinę przytomny wyborca odczyta to w sposób najbardziej prosty, że chłopcy zastanawiają się, komu lepiej się sprzedać, żeby ugrać dwa, trzy stołki...

Więc będzie to najgłupsze zachowanie z możliwych. Zwłaszcza, że Polska się zmienia, i duopol PO-PiS coraz mocniej Polaków uwiera, i chcieliby "usłyszeć narrację adekwatną do współczesnych czasów".

Bo uwiera ich Polska PiS-u - autorytarna i klerykalna, ale nie chcą, żeby było jak było. Więc...

Jeżeli więc lewica na poważnie chce wpływać na polską rzeczywistość, to zamiast zastanawiać się, jak udomowić PiS, powinna zacząć od udomowienia samej siebie. Bo na tle partyjnych armii PO i PiS, wygląda jak gromada partyzantów. Oni są zjednoczeni, a ona rozbita. Podzielona, skłócona, biedna i niezorganizowana.

A potencjalnych wyborców jej nie brakuje. Bo to nie tylko jest te kilkanaście procent, zawsze głosujących na partie lewicowe. To są jeszcze wyborcy, którzy oddali swój głos na PO i Nowoczesną, a nawet na PiS. Jest co zbierać, tych głosów wystarczy, by zepchnąć liberałów na należne im trzecie miejsce. Tylko że wpierw Biedroń, Czarzasty, Nowacka, Zandberg (kolejność alfabetyczna), i kto tam jeszcze doskoczy, muszą się sami ogarnąć. Bo nikt im nic nie da, tyle będą mieli, ile wyrąbią sobie sami.

I to jest, mam takie wrażenie, odpowiedź, dlaczego propozycja Rafała Wosia spotkała się z takim żywym odzewem. Bo celnie zahaczył - jest formacja, która ma wyborców, poglądy, wszystko co trzeba. Tylko głowy jej brakuje.

 

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy