Reklama

Reklama

Kraina gnuśności

Człowiek to brzmi dumnie. Mija rok od wybuchu pandemii. I jak to wygląda? Unia Europejska zarejestrowała dwa rodzaje szczepionek: Pfizera i Moderny. Za chwilę zarejestruje trzecią – opracowaną przez firmę AstraZeneca i naukowców z Uniwersytetu Oxfordzkiego. Swoją szczepionkę mają już Rosjanie, swoją Chińczycy. Kanadyjczycy ogłosili, że mają już lek na COVID-19.

Reklama

Brawo! Jeszcze nie tak dawno szczepionkę opracowywano kilka lat. Teraz, jak przyszła potrzeba, zrobiono to w kilka miesięcy. Oto potęga umysłu, potęga cywilizacji i środków, które potrafi uruchomić.

Reklama

Jedyne co szwankuje to logistyka całego przedsięwzięcia, ale to są proste sprawy, byłbym niemile zdziwiony, gdyby się okazało, że nie potrafimy (w Polsce, o niej teraz myślę) szczepić w tempie dwóch-trzech, a może i czterech milionów miesięcznie. Dworczyku, Niedzielski - mniej gadać, więcej pracować!

Ok, ludzkość ze szczepionką na koronawirusa poradziła sobie świetnie. Ale przecież nie tylko z tym. Trwa technologiczny wyścig wielkich firm samochodowych o to, kto wytyczy nowy wzorzec auta. Elektryk? Hybryda? Wodorowiec (że tak napiszę...)? Coś innego? W tym wyścigu kolejne informacje brzmią jak meldunki z pola walki - 350 km zasięgu, 500 km zasięgu... Czekam, kiedy pęknie tysiąc. To już wystarczy. I to stanie się niedługo. Plus szybkość ładowania. Tylko podziwiać armię inżynierów, którzy łamią kolejne bariery...

A jakie rzeczy dzieją się w zbrojeniówce! Wiadomo, tam zawsze były pieniądze, najnowocześniejsze technologie. Mamy tam teraz wysyp różnej wielkości dronów, bezzałogowców, wielkich jak pasażerski odrzutowiec i malutkich jak pszczoła, a i jeszcze mniejszych.

Ten trend w kierunku miniaturyzacji i decentralizacji bardzo zresztą mi się podoba. Produkcja energii zmierza w tym kierunku. Żegnajcie wielkie węglowe molochy! Zastępuje je miks, farmy wiatrowe, fotowoltaika, małe elektrownie przydomowe, myślę, że karierę zrobią też kompaktowe elektrownie jądrowe. W tym wielkim wyścigu o to, czy szybciej dorobimy się czystej energii czy też zmiany klimatyczne zniszczą życie na ziemi, człowiek nie jest bez szans. Może się uda? Może się uda zatrzymać te miliony ton śmieci, które produkujemy?

Świat pędzi więc do przodu, szkoda tylko, że nie Polska. Owszem, podczepieni jesteśmy pod gospodarkę Unii, to pozwala jakoś się wieźć. Ale nic więcej. I to buduje atmosferę gnuśności.

Fakty są nieugięte. Z opracowywaniem szczepionki na COVID-19 Polska nie ma nic wspólnego, z wyścigiem koncernów samochodowych również, technologie dotyczące pozyskiwania energii to też nie nasza działka, nie mówiąc już o superszybkich komputerach, telefonach, sztucznej inteligencji i innych cudach. Wprawdzie premier Morawiecki zapowiadał promy przemierzające Bałtyk i elektryczne samochody, ale wszyscy wiemy, że to były fantasmagorie.

Różnie się tłumaczy ten stan, w którym jest Polska, modne jest określenie pułapka średniego rozwoju, ale przecież - niezależnie od różnych definicji - jedno jest pewne - nie jest to stan dany raz na zawsze. Można go poprawić, wskoczyć do wyższej ligi. Parę państw to potrafiło. A my?

Na początku lat 90. Polska lekkomyślnie pozbyła się cywilizacyjnych  przyczółków, które wypracowała Polska Ludowa, myślę o dużych firmach, które podzielono i sprzedano, rezygnując z ich ośrodków badawczych, rozpędzając to na cztery wiatry. Być może większość tych OBR-ów to była fikcja, ale przecież jakaś część była warta ratowania. Zaorano wszystko.

Teraz przychodzi nam budować od nowa. Dlatego doceńmy w tym rolę firm prywatnych, które wykorzystują nowe technologie. I szarpią od zera. Samotnie. Ze strachem w oczach, że jedna zła decyzja może wszystko wywrócić. A firmy państwowe, które mają pieniądze, i które mają być, jak ogłosił to premier, czempionami polskiego biznesu? Sorry, ale ręce opadają... Czempioni, owszem, ale czego?

Kontrola w Jastrzębskiej Spółce Węglowej właśnie wykazała, że jej ośrodek badawczy skumulował 80 mln strat, i że pieniądze te wydawano na próżno. Polska Grupa Zbrojeniowa pogrąża się coraz mocniej i właśnie szykuje się do kolejnego - szóstej czy siódmej zmiany zarządu. A nasz obecny eksport eSki to nawet nie jest połowa eksportu takiej "potęgi" jak Bośnia i Hercegowina... Orlen, wielki koncern, rozwija się z kolei w ten sposób, że kupił sieć gazet regionalnych. Ja myślałem, że oni postawią na nowe technologie dotyczące chemii, ochrony środowiska, a okazuje się, że ich interesuje propaganda. I stołki dla swoich. To są te horyzonty.

Nie dziwi mnie to, ale smuci.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne