Reklama

Reklama

​Dokąd zmierza Rosja?

Mój kolega, nazwijmy go X, martwił się niedawno, że nastrój wojenny, w którym się znaleźliśmy, wsysa wszystko, każdą niezależną myśl, jak odkurzacz. Glajszachtuje, brzmi jak trąbka na apel maccarystów. Lewicowcy, którzy jeszcze dwa miesiące temu jeździli pod granicę polsko-białoruską, by ratować zamarzających uchodźców, oszukanych przez jednych, wypychanych na bagna przez innych, dziś są gotowi wołać "murem za polskim mundurem"! Kolega X pokazuje mi tego konsekwencje. - O, proszę, spójrz na sondaże, lewicy już w nich nie ma, kto odda głos na ugrupowanie, które wyzbyło się swojego języka, swojej tożsamości?

Zgadzam się z nim i nie zgadzam równocześnie. Przede wszystkim, jakoś nie wzruszają mnie te sondaże, mam wrażenie, że to rzecz ulotna, nietrwała, tak jak ulotne są społeczne nastroje. Po drugie, czy mogą one dziwić? Taka jest logika historii - gdy wojny wybuchają, naród z reguły popada w nacjonalistyczne wzmożenie. W roku 1914 niemieccy socjaldemokraci głosowali za podwyższeniem wojskowych wydatków i za wojną. Wojenny szał ogarnął Rosję. We Francji biły w kościołach dzwony.

I co, kolego X? Europa szła do I wojny światowej w nastrojach prawicowych, nacjonalistycznych, w militarnym amoku. Wychodziła z niej w rewolucjach komunistycznych, nastrojach pacyfistycznych, pod czerwonymi sztandarami. Podobnie było w Europie, we Francji, Włoszech, Wielkiej Brytanii w okresie II wojny światowej... Przed i po.

Reklama

Piszę te słowa, i wcale nie chcę kogokolwiek przekonywać, że za paręnaście miesięcy (a wojna Rosji z Ukrainą - jak zapowiadają - ma trwać długo) nagle polska lewica szarpnie w sondażach do góry. Raczej tego się nie spodziewam, choć nastroje społeczne na pewno będą bardziej na lewo. Ale nie o Polsce tym razem myślę, tylko o Rosji. O jej przyszłej marszrucie.

Dziś 80 proc. Rosjan popiera prezydenta Putina, 60 proc. uważa, że Rosja idzie dobrą drogą.  

Na dobrą sprawę to aberracja - armia rosyjska napadła na sąsiedni kraj, żeby go podbić, niszczy i morduje, z jakąś dziką zawziętością, i oto 80 proc. Rosjan temu przyklaskuje, jest z tych morderstw dumnych. Jakże tak można?

Jak widać - można. Ale na miejscu Putina bym się nie cieszył. Tylko jak najszybciej zamykał tę wojnę. Bo nastrój bojowy jak szybko przyszedł, tak szybko przejdzie.

*

Rosjanom przejdzie, ale nie Ukraińcom. Telewizyjne obrazki pokazały pogrzeb jednego z żołnierzy ukraińskich, miejscowego, w jakiejś miejscowości w zachodniej Ukrainie. Kondukt pogrzebowy jechał przez wieś, wszyscy mieszkańcy na kolanach żegnali bohatera, klęczeli przy drodze. Nie mam wątpliwości, przez najbliższe 20 lat żaden Rosjanin do tej wioski nie wjedzie, to znaczy, może i wjedzie, ale już nie wyjedzie...

Wojny sprawiedliwe długo się pamięta, przez pokolenia. One tworzą tkankę narodu.

*

Czytam relację ze szpitali białoruskich, do których zwożą rannych rosyjskich żołnierzy. Bez nóg, bez oczu, poparzeni, podobno wygląda to strasznie. Przeważają chłopcy z roczników 2002, 2003, czyli w wieku 19 lat, z biednych rejonów Rosji. Dzieci to przecież. Jeszcze nie wyrosły, a już kończą życie.

I pytanie ciśnie się samo - za co oddają swoje zdrowie, swoje życie? Za kogo?

Za wielkość Rosji?

A cóż to słowo oznacza? Że matki oddają swoje dzieci armii, a ona wkręca ich jak w maszynkę do mielenia mięsa? Po to, żeby Władimir Putin mógł stroić groźne miny? A gromada noworuskich, aktualnie na Seszelach, mogła, między jednym a drugim drinkiem krzyczeć patriotycznie "Rassija, Rassija"?

*

Rosja czeka na nowego Lenina. Bo Rosja jest dziś jak z marksowskiej czytanki. Dzieli się na klasy, a ta najbogatsza to właściciele banków, fabryk, kopalń. Pokradzionych. Którzy wyzyskują.

Wielki kapitał na Zachodzie jest powściągliwy, nauczył się dzielić, ten rosyjski jeżeli się dzieli, to tylko z władzą. A poza tym szaleje, wyrzucając majątek  na jachty warte po kilkaset milionów dolarów, na posiadłości i pałace, położone w Londynie, Paryżu, czy najdroższych kurortach nad Morzem Śródziemnym.

28 oligarchów, tych najpoważniejszych, posiada zasoby o wartości 146,4 mld dol. Poniżej są mniejsi oligarchowie, jeszcze niżej różni bogacze. To wszystko zblatowane jest z ludźmi bezpieki, armii... I dziedziczone, bo dzieci przejmują po rodzicach firmy, i miejsca w bankach, w Gazpromie, w administracji. System już od jakiegoś czasu jest domknięty.

Oto Rosja wieku XXI. Już wiemy za kogo giną ci chłopcy, wysłani na Ukrainę.

To kwestia czasu, kiedy ta prosta prawda zacznie do ludzi docierać. 

*

Przegrana wojna krymska w roku 1853-56 wstrząsnęła Rosją, pokazała, jak bardzo jest skorumpowana i zacofana. I była początkiem ruchów rewolucyjnych.

Przegrana wojna japońska zachwiała Rosją, raniła ją śmiertelnie.

Przegrana I wojna światowa obaliła imperium carów... 

Pierwsza kostka domina została przewrócona. Anuszka rozlała olej... 

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama