Reklama

Reklama

​"Dekameron" po polsku

Epidemia, nadchodzący krajowy lockdown, kłopoty ze szczepionkami, dramat gastronomii i walka o pieniądze na jej ratowanie? Są między nami ludzie szczęśliwi, których to nie dotyczy. Mają swój własny wewnętrzny świat. Wieczny bój o coraz to nowe prawa LGBT lub - dla odmiany - wieczną walkę z zagrożeniem LGBT. Covid im niestraszny. Szczerze mówiąc, nawet nie jest pewne, czy o nim słyszeli.

Reklama

Pamiętacie "Dekamerona" Boccaccia? Grupa ludzi ukryła się przed zarazą w podflorenckiej posiadłości i opowiadają sobie rozmaite erotyczne opowiastki. O zarazie starają się nie myśleć. My też mamy takich bajarzy. I to dużo bardziej wpływowych niż włoscy dekadenci z końcówki średniowiecza, bo o ich inicjatywach rozpisują się media na całym świecie. Oni także odnoszą się do erotycznej sfery funkcjonowania człowieka, choć przede wszystkim w wersji charakteryzującej mniejszości seksualne.

Reklama

Wydawałoby się, że kwestie pod tytułem kto, kogo, gdzie, w co, i jak, moglibyśmy przełożyć na "trochę potem". W dużym skrócie, mamy pewne problemy związane z epidemią. Liczba zachorowań jest znowu dramatyczna. Za chwilę w całej Europie może zabraknąć respiratorów. Do tego wiele krajów zawiesza szczepienie szczepionką, którą my zaszczepiliśmy nauczycieli. Jedni mówią, ze powoduje zakrzepy, inni, że to Unia Europejska ma zakrzep, któremu na imię brexit i próbuje wykosić wyspiarską konkurencję. Wkrótce będziemy musieli w dodatku walczyć o to by pieniądze z europejskiego "funduszu solidarności" niesolidarnie nam nie przepadły i oto - by jakoś sprawnie je zagospodarować uwzględniając choćby, że jednym z głównych priorytetów nie ma być odbudowa biznesu zdewastowanego przez COVID-19, a "polityka klimatyczna". Tylko od sprytu rządzących i ich umiejętności operowania z koleżeństwem z Unii (a także lekkiego im "ściemniania") zależy czy ta kasa poratuje polskie firmy. Tymczasem są tacy, którzy mają na to...

Choćby taki pan Bart. Bart Staszewski wychwalany swojego czasu przez polityka PO Bogdana Klicha będzie kontynuował swoją akcję przekonywania, że na tle polskich "nieheteryków" to nawet mnisi buddyjscy w Korei Północnej mają lepiej. Kiedyś świat podbiły zdjęcia tabliczek ustawianych przez pana Barta w różnych polskich miejscowościach "strefa wolna od LGBT". Zagraniczne media nie informowały, że to taka prowokacja, bo i po co, a pan Bart był tym bardziej dumny z siebie. Teraz wyrusza z wystawą na temat polskiej nietolerancji najpierw po kraju, potem po świecie, co staje się głównym tematem miłujących go mediów.

Ażeby jednak panu Bartowi nie było nudno, bo kto lubi pławić się tylko we własnym sosie, w sukurs panu Bartowi przyszła część środowisk politycznych Zjednoczonej Prawicy, które właśnie teraz, bo to przecież najbardziej odpowiedni moment, stwierdziły, że będą przez nowe regulacje walczyć z adopcją dzieci przez pary homoseksualne w Polsce. Żeby było jasne, podobnie jak większość społeczeństwa uważam, że adopcją powinny się zajmować przede wszystkim heteroseksualne małżeństwa ze stabilną sytuacją, perspektywą i bez patologii. Tyle, że w Polsce właśnie teraz taki model się - z większymi lub mniejszymi sukcesami - wdraża. Ale w środku trzeciej fali epidemii warto trochę podgrzać sytuację i zaznaczyć swoją podmiotowość, by zabawa trwała w najlepsze i by zapomnieć  na chwilę o nudziarstwach w stylu maseczek, szczepionek, ekonomii, konferencji ministra zdrowia.

Myślę, że teraz pora by obie strony zaczęły, oczywiście bez opresywnych maseczek, demonstrować, bawić się, kłócić, ganiać po ulicach, chuchać i pluć na siebie i innych. Wspólnie powiedzieć, że żadna trzecia fala ich nie interesuje. Była taka książka Benjamina Barbera "Zabawić się na śmierć". W niektórych przypadkach tytuł może pasować jak ulał.    

Bohaterowie naszego "Dekamerona" powinni tylko pamiętać o jednym. Co za dużo, to niezdrowo. Nieustanne skupianie się na seksualnych funkcjach drugiego człowieka i zapominanie o rzeczywistości poza nimi może prowadzić do mani prześladowczych, zachowań kompulsywnych, a także rozkojarzenia mogącego owocować kłopotami w pracy. Choć to ostatnie naszym bojownikom ideoloseksuolo z jednej i drugiej niegroźne. W końcu za darmo tego nie robią.

***
SPROSTOWANIE

W związku z artykułem pt. " "Dekameron" Po Polsku", opublikowanym wdn. 17 marca 2021r, oświadczam, że nie jest prawdą, że "zagraniczne media nie informowały, że to taka prowokacja". Od pierwszego dnia od opublikowania zdjęć z mojego projektu fotograficznego światowe media rzetelnie informowały o charakterze mojego projektu - w pierwszych dniach wzmianki o nim i wyjaśnieniem na czym polega znalazły się m.in. w New York Times, Reuters, Euronews, Huffingtonpost, Wired a następnie w innych opiniotwórczych artykułach i reportażach: Washigton Post, Charlie Hebdo, CBC, Mtvuutiset, Tagesschau, ZE.de, ZDF, ARD, BBC, Channel 4, Globalist.it, El Nacional i innych. 

Bart Staszewski


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje