Tusk wszechmogący, czyli jak się skończy wojna o SAFE?
Czy rząd Tuska mógłby zaciągnąć gigantyczną pożyczkę z programu SAFE bez żadnej ustawy, w razie weta prezydenta? Rzecz w tym, że obecnie rządzący uwierzyli w swoją wszechwładzę. Mogą zrobić z prawem praktycznie wszystko. Nic ich nie ogranicza.

Na jakiś czas wojna o tak zwany program SAFE staje się głównym, jeśli nie jedynym. tematem polskiej polityki. Donaldowi Tuskowi spadł on jak z nieba, jako kluczowy czynnik polaryzujący scenę polityczną na korzystnych dla niego warunkach.
Czy od początku oficjele Unii Europejskiej i ich polscy sojusznicy przewidywali, że prawica, i to cała, będzie przeciw? Na pewno uznawali ten projekt za wręcz symboliczne rozstrzygnięcie dylematu: na kim oprzeć polskie bezpieczeństwo, na Ameryce czy na Unii.
Głosy PiS i obu Konfederacji przeciw ustawie aplikującej nam program SAFE, czyli pożyczkę 43,7 mld euro na obronność, umożliwiły przedstawianie opozycji jako zdradzieckiej, w wyjątkowo mocnych, nawet jak na polską politykę, słowach.
W Polsce jakakolwiek rzeczowa debata o zapewnieniu nam bezpieczeństwa okazuje się niemożliwa. PiS mocno się przyczynił do wytworzenia takiej atmosfery, ale obecny rząd z Koalicją Obywatelską przebijają swoim szantażem emocjonalnym wszystko, co do tej pory słyszeliśmy.
Można wskazać na rozmaite zalety tego programu, i przede wszystkim uzasadniać ten nagły przypływ hojności Unii w najprostszy sposób: USA czegoś takiego nam nie dostarczy, wybór jest więc racjonalny.
Prawica wpada w pułapkę?
Zarazem katalog zagrożeń nie jest wymyślony. Zbudowanie takiej gigantycznej pompy naprawdę uzależnia Polskę od politycznego widzimisię eurokratów.
Faktycznie, wyłączenie Ameryki z ewentualnego zaopatrywania nas w sprzęt może popsuć polskie relacje z kapryśnym nieprzewidywanym Donaldem Trumpem. Realne są nawet szczegółowe zastrzeżenia wobec utajnianej początkowo listy projektów.
Jak twierdzą członkowie PiS, firma Polska Amunicja, która jest dziś polityczną wydmuszką pod kierunkiem polityka Pawła Poncyliusza, ma dostać dwa miliardy euro. Po aferach z niektórymi beneficjentami KPO można się domyślać motywacji całkiem niezwiązanych z obronnością.
Tyle, że przekaz obecnego rządu jest w ogólnej kwestii prostszy: dają nam wielkie pieniądze na obronę, to je bierzmy. Przekaz opozycji jawi się jako bardziej skomplikowany.
W świecie, w którym coraz częściej przesądzają polityczne memy, to brzmi jak wyrok.
Ciąg niekończących się dylematów
W tej sytuacji nie zazdroszczę zwłaszcza postawionemu przed trudną decyzją: podpisać czy wetować, prezydentowi Karolowi Nawrockiemu. PiS dokonał błyskawicznego wyboru, nawet, jeśli próbował zgłaszać poprawki.
Możliwe, że wpadł tym samym w pułapkę zastawioną przez Tuska do spółki z Komisją Europejską. To może mieć realny wpływ na wybory parlamentarne za półtora roku.
Nawrocki jest głową państwa zaledwie od pół roku, nie stoi w obliczu nowej elekcji. Ale jeśli w tym przypadku skorzysta z weta, to na nim skrupi się cały potężny atak. To on, a nie partie prawicy, napływ tych środków do Polski zablokuje.
To jest dylemat polityczny. Ale przy okazji mamy też, po raz kolejny, zapowiedź hecy prawnej. Strona rządowa zdążyła zapowiedzieć, że i tak tę pożyczkę zaciągnie. Czy może to zrobić bez ustawy?
Polska konstytucja nie definiuje, czym jest ustawa, co można robić wyłącznie za jej pośrednictwem. To znaczy w jej tekście takie przypadki są rozsiane, ale dość przypadkowo.
Czy zaciągnięcie tak potężnej pożyczki, obciążającej kilka pokoleń Polaków, to kwestia wyłącznie techniczna? Przedwojenna konstytucja marcowa wymagała dla pożyczek zaciąganych przez państwo formy ustawowej.
W naszej obecnej jest tylko ślad takiego rozumowania. Artykuł 221 wspomina o "zaciąganiu długu publicznego". W tej sprawie projekt ustawy może zgłaszać wyłącznie Rada Ministrów.
Skądinąd, jaka inna forma prawna może tu być wykorzystana? Rozporządzenie rządu?
Artykuł 92 pkt 1 stwierdza: "Rozporządzenia są wydawane przez organy wskazane w Konstytucji, na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania. Upoważnienie powinno określać organ właściwy do wydania rozporządzenia i zakres spraw przekazanych do uregulowania oraz wytyczne dotyczące treści aktu".
Prawo, jak my je rozumiemy
Oczywiste, że jest to materia ustawowa.
Sam rząd Tuska to wie, stąd zgłoszenie tego projektu. Zarazem po raz kolejny odgrywany jest spektakl: obejdziemy weto prezydenta. Rządzący kreują się tu bez mała na męczenników, przecież "są do tego zmuszani obstrukcyjnymi działaniami Nawrockiego".
Ale nasza konstytucja nie ogranicza prezydenta w żaden sposób co do liczby czy tematów wet. Akceptowaliście tę ustawę zasadniczą? Silny prezydent był krojony pod Aleksandra Kwaśniewskiego. Więc co teraz? Twarde prawo, ale prawo.
Obecna Polska staje się krajem prawnego chaosu. Staje się też krajem oczywistego, wręcz ostentacyjnego bezprawia. Zaczęło się od wymiany prokuratora krajowego z oczywistym złamaniem ustawy wymagającej dla takiej decyzji zgody prezydenta.
A potem już poszło. Obecna koalicja tłumaczy, że PiS zabetonował państwo swoimi regułami i ludźmi, więc oni przy wrogim prezydencie muszą prawo "obchodzić". Tyle że jest pytanie o motywy.
Najświeższym przewinieniem ich ministra sprawiedliwości Waldemara Żurka jest skasowanie rozporządzeniem zapisanej w ustawie zasady losowania sędziów.
Po co Żurek to robi? Żeby przywrócić praworządność, jakąś mistyczną równowagę, którą naruszył PiS?
Nie, wpływ na dobór sędziów poprzez wymienionych przez Żurka prezesów ma służyć ręcznemu sterowaniu sądami, co jest szczególnie ważne przy masie spraw wytaczanych politykom poprzedniej władzy.
Jednym z elementów tej wojny z prawem jest próba tworzenia przepisów, jeśli ustawa ugrzęzła zablokowana przez prezydenta. Andrzej Duda odesłał ustawę o mowie nienawiści do Trybunału Konstytucyjnego.
Żurek wprowadza do obrotu prawnego to pojęcie rozporządzeniem. Przypomnijmy ma ono być wydawane "na podstawie szczegółowego upoważnienia zawartego w ustawie i w celu jej wykonania". Ale nie jest. Tym śladem idą też niekiedy inni ministrowie.
Rozporządzenia nowymi ustawami?
Prezydent Nawrocki zawetował Barbarze Nowackiej ustawę pogłębiającą reformę edukacji. Ona też zapowiedziała, że sobie poradzi przy pomocy rozporządzeń. Warto by sprawdzić efekt.
Szczególnie drastyczna jest historia zawetowanych przez Nawrockiego przepisów o wyborze Krajowej Rady Sądownictwa.
Rząd chciał przywrócić zasadę, że prawie wszystkich członków KRS wybierają nie posłowie, a sami sędziowie, skądinąd z co najmniej 10-letnim stażem, aby nie było wśród nich neosędziów.
Kiedy prezydent się nie zgodził, marszałek Czarzasty zarządził zupełnie nieformalne wybory przez organizacje sędziowskie. Sejm ma później tylko klepnąć przedstawioną mu listę.
Oznacza to jednak złamanie pisowskiej ustawy, szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki ma w tej sprawie rację. Jeden z jej artykułów nakazuje zagwarantowanie wszystkim klubom wybór choć jednego kandydata.
Jeśli będzie mechaniczne zatwierdzanie listy, ten przepis zostanie oczywiście złamany.
Ale cóż to dla obecnej koalicji? Oni połamali już wszystko.
Przy pełnej prawnej dowolności w stosowaniu prawa trzeba było w praktyce sparaliżować Trybunał Konstytucyjny - pod pretekstem obecności w jego składzie tak zwanych dublerów.
Polska jest jedynym chyba krajem Unii, gdzie nie ma kontroli konstytucyjności ustaw. Władza może robić z prawem co zechce. I nie pociesza mnie powtarzana formułka, że to wszystko z winy PiS.
Należy się spodziewać, że ten stan będzie trwał także po ewentualnej zmianie władzy. Dlaczego prawica miałaby szanować reguły, których nie szanowali jej poprzednicy?
Po cichu podejrzewam, że prezydent jednak podpisze SAFE. Za duży ciężar spadłby na jego barki.
Opowieść, że niszczy polskie bezpieczeństwo w interesie Trumpa stałaby się głównym refrenem polskiej polityki. Możliwe więc, że Tusk nie poczuje się zmuszony zadłużać Polski bez ustawy.
Ale będzie omijał prawo na tylu innych obszarach, że zdążymy się przyzwyczaić. A właściwie już zdążyliśmy. Kiedy upadał PRL, nie byłem w stanie sobie wyobrazić, że tak żałośnie się to skończy.
Piotr Zaremba














![Kaczyński rusza po elektorat. Odcina się nawet od prezydenta [OPINIA]](https://i.iplsc.com/000MG9TRBBL3O6RC-C401.webp)


