To gorzej niż weto, to błąd
Karol Nawrocki, wetując SAFE, popełnił wielki błąd, przegrał z Jarosławem Kaczyńskim i dał Donaldowi Tuskowi mocną kartę do ręki. Gdyby podpisał SAFE, zrobiłby pierwszy krok ku niezależności politycznej. Dziś nie ma już o tym mowy.

Zawetowanie przez Karola Nawrockiego europejskiego programu SAFE na polskie zbrojenia jest dotychczas największym błędem głowy państwa. Być może 25 proc. (wg sondażu Opinia24) badanych, którzy oczekiwali takiej decyzji, skonsoliduje się wokół antyeuropejskiej opowieści prawicowej. Jednak na dłuższą metę zwycięży przekonanie, że prezydent zrobił to w imię partyjnej polityki, przeciw generałom i bez solidnego - bo niesolidne było - merytorycznego uzasadnienia.
Hipokryzja PiS
Nawet prof. Grzegorz Kołodko, który już kilka miesięcy temu pisał, że polskie zbrojenia można by finansować z pieniędzy NBP, sprzeciwił się alternatywnej wobec SAFE propozycji Adama Glapińskiego, uznając ją w zaprezentowanym kształcie za proinflacyjną. W podobnym tonie wypowiadał się zresztą prof. Leszek Balcerowicz, a to rzadkość, by ci dwaj ekonomiści mieli podobne zdanie. Zwykle różnią się we wszystkim.
Decyzja Nawrockiego zapadła w chwili, gdy opozycja musi odpierać zarzuty o hipokryzję. Dzisiejszym przeciwnikom SAFE, w tym prezydentowi, rzeczywiście trudno będzie ukryć, że kiedy rząd PiS pożyczał miliardy od Koreańczyków na dość wysoki procent, to pożyczka ta była traktowana jako świetne źródło finansowania sprzętu wojskowego. A kiedy były szef resortu obrony Mariusz Błaszczak chwalił SAFE, wówczas program ten był w optyce PiS kluczowym i niezbędnym rozwiązaniem dla polskiej armii.
Dopiero Jarosław Kaczyński musiał zmienić zdanie - w pogoni za uciekającym radykalnym elektoratem - by niskoprocentowy kredyt z europejskimi gwarancjami przestał być naturalnym sposobem finansowania zbrojeń. Stał się nagle tragicznym zadłużeniem przyszłych pokoleń i wstępem do ograniczenia suwerenności.
Cztery wymiary weta
Ale weto Nawrockiego ma w istocie cztery podstawowe wymiary. Po pierwsze, jest przegraną prezydenta w wewnętrznym starciu z Jarosławem Kaczyńskim.
Po wtóre, rozwiewa wątpliwości, czy sprawy bezpieczeństwa w "czasach przedwojennych" będą wyjęte z polskiej polaryzacji. Nie będą. I choć kompromis w sprawie SAFE i pomysłu Glapińskiego był możliwy, to już wiadomo, że Polskę czeka polityczna wojna na śmierć i życie. Ktoś zyska politycznie, ale państwo będzie obite.
Po trzecie, decyzja prezydenta jest bezpośrednim znakiem, że wybory w 2027 roku będą ściśle związane ze starciem proeuropejskości z eurosceptycyzmem, o ile wprost nie przeistoczą się w referendum w sprawie przyszłego polexitu lub osłabienia więzów z Unią Europejską.
A po czwarte, to weto niejako proklamuje nową erę w polskiej polityce, w której prezydent - choć nie ma do tego na razie konstytucyjnych podstaw - tworzy alternatywny wobec rządu ośrodek władzy sterowany przez polityków PiS.
Karta może się odwrócić
Prezes PiS postanowił wykorzystać SAFE do rozgrywki z prezydentem. Tak ustawił debatę, aby prezydent miał następujący wybór: jak podpiszesz zachwalany kiedyś przez Błaszczaka SAFE, to pójdziesz na kompromis nie tylko z generałami, ale i z Donaldem Tuskiem, a jak zastosujesz weto, to potwierdzę, że jesteś moim wiernym żołnierzem. Trudny wybór, szczególnie dla polityka z dużymi aspiracjami i widokami na niezależność.
Ale ta decyzja, spełniająca życzenie Kaczyńskiego, rzeczywiście nieodwołalnie wiąże prezydenta z partią. Być może uznał, że lepiej być prezydentem tylko niektórych Polaków, mniejszości, niż nie mieć przychylności politycznego zaplecza, z którym w przyszłości chce się zmienić ustrój kraju.
Rządzący, którzy popierają SAFE, mają dziś mocniejszą kartę w ręku. Nawrocki wręczył ją Tuskowi. Większość Polaków (53 proc. w sondażu Opinia24) oczekiwała bowiem, że prezydent - po poprawkach wniesionych w Senacie - złoży podpis pod ustawą. Tyle że karta może się odwrócić. By wygrać tak rozpisaną rozgrywkę, nie wystarczy mówić o zdradzie narodowej. I nie wystarczy bronić Unii Europejskiej. Trzeba jeszcze umieć robić to skutecznie.
Przemysław Szubartowicz
















