Szymon Hołownia wypisał się z poważnej polityki
Do uprawiania polityki potrzebna jest elementarna powaga i zaufanie ze strony sojuszników. Szymon Hołownia nie ma ani jednego, ani drugiego. Poparcie ze strony wyborców stracił już dawno.

Szymon Hołownia za plecami kolegów z partii i koalicji postanowił umówić się potajemnie w prywatnym mieszkaniu politycznego przeciwnika - którego nadrzędnym celem jest zniszczenie koalicji, z ramienia której jest marszałkiem. Hołownia nocne spotkanie z Kaczyńskim i Bielanem przedstawia jako rozmowę o Polsce. O sprawach ważnych. O walce z rosyjskimi wpływami.
Tymczasem to jest inna rozmowa. O zaufaniu. O wiarygodności. I o politycznej powadze.
Kaczyński musiał sobie zapewnić zwołanie Zgromadzenia Narodowego. Sam, mając cień pretekstu w postaci protestów wyborczych i wątpliwego składu Sądu Najwyższego, takiego Zgromadzenia by nie zwołał. Lubuje się w kryzysach konstytucyjnych i nie dowierzał, że koalicja z takiego pretekstu nie skorzysta.
Co ze spotkania z Kaczyńskim miał Hołownia?
Nawet taki megalomaniak jak on sam nie mógł chyba przypuszczać, że Polska 2050 pójdzie za Hołownią na współpracę z PiS-em tylko po to, żeby ten mógł zachować stanowisko marszałka. Jest całkowicie możliwe, że Hołownia ze spotkania z Kaczyńskim niczego nie uzyskał. Poza miłym połechtaniem własnego ego.
Nie trzeba być politycznym geniuszem, żeby zrozumieć, jaki efekt takie spotkanie musi mieć dla sojuszników z koalicji rządzącej, kolegów z partii, wreszcie wyborców - tych, którzy jeszcze zostali.
W koalicji inni liderzy muszą teraz zadać sobie pytanie: czy przy Hołowni można omawiać plany ogrania Kaczyńskiego czy trzeba się liczyć z tym, że je wyniesie? Czy Hołownia chce sukcesu koalicji, w której wciąż formalnie zasiada, czy też gra na jej rozbicie i jakieś osobiste profity?
Hołownia stracił mandat do tego, żeby być marszałkiem koalicyjnym. Nie wyobrażam sobie również, żeby mógł objąć jakąkolwiek funkcję w rządzie. W sytuacji, kiedy przeciwnik chce cię zniszczyć, a ty z nim potajemnie paktujesz - za ich plecami, oznacza, że sojusznicy nie mogą być pewni na czyją stronę grasz.
W jego partii musi być jasność: czy Hołownia ma mandat do reprezentowania ich w rozmowach z PiS-em, czy to już wyłącznie gra na siebie, dopóki jeszcze sprawuje kluczową ustrojowo funkcję marszałka?
Przed Polską 2050 prosty wybór. Albo wchodzą w parlamentarną współpracę z Szymonem Hołownią, PiS-em i Konfederacją, zapewniając swojemu liderowi posadę i wychodząc z rządu, albo pozostać w rządzie jako składowa obecnej koalicji. Pytanie czy wciąż z tym samym liderem?
Nie da się być w dwóch koalicjach naraz
Hołownia jest twórcą i twarzą Polski 2050, jednak swoimi manewrami kompletnie pozbawił się wiarygodności wobec wyborców. Nie wiadomo, czy tacy w ogóle jeszcze zostali. Hołownia nie dostał nawet 5 proc. głosów w wyborach prezydenckich, w których - jak twierdził - miał wejść do drugiej tury.
Wielu w wyborach parlamentarnych głosowało na Trzecią Drogę taktycznie, żeby zwiększyć szanse partii mogącej spaść pod próg wyborczy. Inni dlatego, że chcieli odsunąć od władzy PiS, ale nie chcieli oddać głosu na PO. Część dla ich programu. Ilu z nich zrobiło to po to, żeby Hołownia mógł po nocy paktować z Kaczyńskim? Myślę, że bardzo niewielu.
Polska 2050 ma pełne prawo wybierać, w jakiej koalicji się znajduje. Nie może być jednak w dwóch koalicjach naraz. Albo w tej z PO, lewicą i PSL, albo PiS-em, Konfederacją i Szymonem Hołownią.
Trzeciej drogi nie ma.
Leszek Jażdżewski















