Reklama

Sekularyzacja zmienia polskie święta

- Procesy sekularyzacji nie wyhamują - ostatnio potwierdziła socjolożka, Mirosława Grabowska, dyrektorka Centrum Badania Opinii Społecznej, w wywiadzie dla Katolickiej Agencji Informacyjnej. Na podstawie badań socjologicznych można odpowiedzialnie powiedzieć, że w ostatnich 5-7 latach dynamika zmian przyśpieszyła. Nie pomogą inicjatywy środowisk związanych ze Zbigniewem Ziobro, jak kolejny projekt nowelizujący kodeks karny, czyli zaostrzenie kar za obrazę uczuć religijnych "w obronie chrześcijan". Siłą rzeczy, wraz z sekularyzacją zmienia polskie obchodzenie świąt i w centrum stanie pytanie, co nas naprawdę ze sobą łączy przy wigilijnym stole.

Ale po kolei. Sojusz tronu i ołtarza w demokracji zawsze kończy się tak samo. Dlaczego w Polsce po 2015 roku miałoby być inaczej? Ostrzeżeń nie brakowało, także ze strony wiernych i niektórych duchownych. Nic to nie dało. W ciągu ostatnich siedmiu lat o nazbyt bliskich związkach partii rządzącej z Kościołem katolickim, na konkretnych przykładach, napisano co niemiara. Opowiadanie się za konkretną polityczną opcją, nie-neutralne wypowiedzi przed wyborami, niejasne przepływy finansowe na rzecz Kościoła katolickiego, wszystko to dobrze opisano. W międzyczasie światło dzienne ujrzały liczne afery obyczajowe duchownych. Upadły niektóre autorytety czasów walki z komuną. Cień pada na pontyfikat Jana Pawła II. Dużo dowiedzieliśmy się na temat mechanizmów tuszowania skandali seksualnych z udziałem kleru.

Reklama

Przed świętami wręcz w głowie się może zakręcić, jeśli zdajemy sobie sprawę, jak radykalnie zmieniły się oceny duchownych w naszym kraju. Od wielkiego szacunku dla księży zaangażowanych w "walkę z komuną" przeszliśmy do nieufności do duchownych wiodących podwójne życie, nierzadko z krzywdą dla osób, które obdarzały księży wspomnianym respektem.

Polskie społeczeństwo ocenia nogami

Zwykle naszą uwagę przyciągają najostrzejsi krytycy Kościoła, mniej lub bardziej złotouści politycy. Gdy jednak na chłodno przyjrzeć się konkretom za 30 lat, skala zmian w przeżywaniu religijności w Polsce - poraża. Odsetek regularnie praktykujących wśród najmłodszego pokolenia spadł - warto podkreślić - z 69 proc. do 23 proc.

To 46 punktów procentowych!

Odsetek osób w ogóle niepraktykujących wzrósł z 8 do 40 proc. Często spotykamy się z sytuacjami, w których praktykujący rodzice machają ręką na życie religijne dzieci.

Niektórzy - pod wpływem ujawnionych skandali obyczajowych - wręcz obawiają się bliższych spotkań osób duchownych ze swoimi pociechami. Wśród młodych osób modne stało się rozmawianie o apostazji. Starsze pokolenia Polaków często w ogóle nie wiedziały, że takie rozwiązanie, jak odejście z Kościoła, jest w ogóle formalnie możliwe. Kiedyś rozerwanie zbitki "Polak - katolik" wydawało się synonimem zdrady narodowej, dziś, żyjąc w niepodległym państwie, coraz więcej osób zdaje sobie sprawę, że nie jest skazana na ten stereotyp i może swobodnie podejmować decyzje o swoim życiu.

Rodzina od nowa

Na tym tle spotkania przy wigilijnym stole mogą wyglądać w szczególny sposób. Jeśli mimo wszystko osoby niewierzące czy agnostycy spotykają się z osobami wierzącymi 24 grudnia wieczorem - to ważniejsze okazują się więzy rodzinne, a nie wyznanie. Niejedna osoba będzie slalomem omijać tematy polityczne, aby spotkanie świąteczne nie skończyło się dziką awanturą. Niejedna osoba wierząca i niewierząca zapewne będzie próbowała powstrzymać się przed żartami ze stosunku tej drugiej do świąt.

Czy się uda - to inna sprawa. Nie będzie łatwo, do rangi symbolu zmian urastają podziały w rodzinie braci Kurskich czy sióstr Pawłowicz. Niemniej jednak sama próba nie-rozmawiania o "Kaczyńskim i Tusku", również pokazuje, że wiąże nas coś więcej niż partie polityczne i ich przekaz. Być może połączą nas zatem rozmowy błahe, wspomnienia młodości czy podzielane niepokoje o przyszłość.

Opisana przez CBOS sekularyzacja sprawia, że pytania o więzy rodzinne staną w nowym świetle. Od kilku lat ich siła testowana jest przez tych polityków, którzy narzucają nam polaryzację w sferze publicznej i prywatnej. Dodatkowo - różnicujący się stosunek Polaków do wiary - sprawia, że nagle niezwykle ważna stają się zupełnie podstawowe zachowania, jak elementarna grzeczność przy stole, szacunek wobec osób o odmiennych przekonaniach. I wyłączanie urządzeń elektronicznych z mediami społecznościowymi.

Łatwo nie będzie, nie musi jednak oznaczać to śmiertelnej nudy przy stołach. W końcu tematów do rozmów ponad podziałami nie brakuje. Kolędy niech śpiewa, kto potrafi. Zresztą i tak rozgrzeją nas konwersacyjne pewniaki końca roku 2022. Choćby news, który lotem błyskawicy obleciał kraj: fakt, że świąteczny karp na polskim stole może kosztować więcej niż krewetki czy małże - rozwiązuje języki starszych i młodszych, wierzących i niewierzących.

Najważniejsza, ostatecznie, podczas świąt będzie nasza odpowiedź na pytanie o to, co nas - poza stosunkiem do polityki i religii - łączy z tym drugim człowiekiem, tuż obok. Jeśli rodzina wciąż okazuje się najważniejsza, święta będą udane. 

Prognoza długoterminowa: Święta Bożego Narodzenia i Nowy Rok. Co nas czeka? 

Dowiedz się więcej na temat: Jarosław Kuisz

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy