Rozpad Prawa i Sprawiedliwości - bez względu na to, w jakiej formie się odbył i jakie deklaracje składają dziś liderzy obu frakcji - będzie miał dalekosiężne konsekwencje dla polskiej sceny politycznej. Nie tylko po prawej stronie.
Jeśli formacja Jarosława Kaczyńskiego skurczy się do kolejnej kilkunastoprocentowej partii, Donald Tusk straci biegun polaryzacyjny, a to może zacząć odbierać mu tlen i wymusić zmianę strategii politycznej.
Rozwój Plus brak rozwoju
Mateusz Morawiecki nie będzie szukać związków z obecnym premierem, choć może zerkać w kierunku byłej Trzeciej Drogi. Ale jeśli stworzy siłę zdolną do przekroczenia progu wyborczego, będzie musiał zdecydować, czy chce iść w kierunku radykalnego antyeuropejskiego populizmu, czy raczej prozachodniego konserwatywnego pragmatyzmu w stylu Giorgii Meloni.
Wydaje się - o czym zaświadcza historia - że ani PiS bis, ani PiS light nie mają szans. To musiałoby być coś innego.
Jeśli wybierze PiS bis lub PiS light, szybko wróci w objęcia Kaczyńskiego oraz radykalizującego się Przemysława Czarnka. Jeśli zechce budować prawicę pragmatyczną, byłaby to droga w nieznane. Taki scenariusz jest możliwy, ale nie jest pewny.
W PiS liczą na to, że Morawiecki nie da rady, a efekt szoku szybko minie. W stowarzyszeniu byłego premiera panuje przekonanie, że ich lider wciąż kojarzony jest z latami rządów PiS i trudno będzie odkleić mu tę twarz.
Gdyby więc chciał budować formację zdolną do pozyskiwania wyborców szeroko rozumianej centroprawicy, a nie tylko łowić w okolicach prawej ściany, musiałby wykonać wielką pracę wizerunkową. Ale jak w Rozwoju Plus opowiadać o rozwoju Polski, skoro na początku rządów PiS stopa inwestycji wynosiła ok. 20 proc. PKB, a pod koniec już tylko ok. 17?
Haki, wojny podjazdowe…
Takie jest realne dziedzictwo Morawieckiego, a przeciwnicy z pewnością nie przestaną mu wypominać, że jego rząd oficjalnie poparł unijne cele klimatyczne. Jednocześnie były premier ma ambicję, grupę ludzi, zapewne spore zdolności finansowe, choć nie wiadomo, czy ma odwagę, skoro został wypchnięty z PiS z pieśnią o lojalności na ustach.
Polityka jest bezwzględna, więc w tej sytuacji Kaczyński zrobi wszystko, by Morawiecki upadł jako polityk albo wrócił na kolanach na łaskę pisowskich list wyborczych. Haki, wojny podjazdowe - to będzie codzienność relacji dawnych politycznych kolegów, którzy doskonale pamiętają, czym skończył się dla Jarosława Gowina jego koalicyjny konflikt z Kaczyńskim.
Dla PiS to także wielki wstrząs, ale zarazem oczyszczenie, bo namiętności sukcesyjne zostały zahamowane, a Kaczyński będzie miał nieco mniejszą partię, ale za to własną.
Jeśli za rok prawica nadal będzie pokawałkowana - trzeba do tego dodać żywą niechęć Sławomira Mentzena do PiS i odwrotnie (Marek Suski zarzucił właśnie liderowi Konfederacji rzekome związki z ludźmi byłych Wojskowych Służb Informacyjnych) - to z pewnością z misją pojednawczą zechce wystąpić Karol Nawrocki.
Prawica, czyli co?
Może nie wszyscy wpadną sobie od razu w ramiona, nawet w prawicowym pakcie senackim, ale taktyczne zjednoczenie przed wyborami zwykle dodaje kłótnikom punktów procentowych. A prezydent wszedłby wówczas na jawną już ścieżkę do upragnionego przywództwa na prawicy.
Jednak pękanie prawicy ma jedną zasadniczą wadę. Otóż aktorzy tego dość żałosnego spektaklu - wojna na wpisy w serwisie X to nie jest poważna polityka - nie są w stanie powiedzieć, o co tak naprawdę im w tej polityce chodzi.
Czym ma być dziś prawica? Czy ma być libertariańska, narodowa, brunatna, socjalna? Czy ma być populistyczna i antyeuropejska, czy może konserwatywna, czyli szanująca demokratyczne instytucje, które - jak Trybunał Konstytucyjny - były w czasach wspólnych rządów Kaczyńskiego i Morawieckiego rozjeżdżane walcem?
Jeśli PiS będzie konkurować z ekstremizmem, a Rozwój Plus zacznie mówić językiem Konrada Szymańskiego, który przestrzegał prawicę przed antyeuropejskim resentymentem, rozjazd przestanie mieć wymiar ambicjonalny i wjedzie na tory programowe. Może się też okazać, że z dużej chmury spadnie mały deszcz. Jak wielokrotnie w polskiej polityce bywało.
Przemysław Szubartowicz
















