Rosja pisze plany pokojowe
Tylko patrzeć, jak na horyzoncie pojawi się kolejny niekorzystny plan dla Ukrainy i całego regionu. Rosyjscy dyplomaci doświadczeniem i umiejętnościami biją na głowę Amerykanów. Niestety.

(Niesławny) 28-punktowy plan dla Ukrainy to dokument, w którym przeglądają się fundamentalne zmiany naszych czasów.
Przypomnijmy, że kilka dni temu - nagle - gruchnęła dyplomatyczna bomba. Waszyngton zażądał, aby Kijów zgodził się na nowe warunki. Gdy zajrzano do amerykańskiego dokumentu, włosy stanęły na głowach. Ustępstwa terytorialne, zmniejszenie armii ukraińskiej, brak kar dla zbrodniarzy wojennych… Wyglądało, jakby warunki pokojowe podyktował Kreml.
Swego czasu prezydent Zełenski odebrał gorzką lekcję "nowej dyplomacji" w Gabinecie Owalnym. Nikt już nie wchodzi w otwarte polemiki z Donaldem Trumpem. Przeciwnie, dominuje mowa-trawa oraz zakulisowe próby odkręcania niekorzystnych decyzji.
Właśnie dlatego w reakcji na ultimatum Kijów popędził po wsparcie do Europy Zachodniej. Tak oto powtórzył się scenariusz znany ze szczytu w Anchorage. Zapewne nie po raz ostatni.
W Genewie Europejczycy wraz z Marco Rubio zabrali się za całkowite przemalowanie "czarnego" na "białe". Co ważne, prezydenta Trumpa zapewniano, że zmiany są kosmetyczne. Oczywiście Kreml nie dał się nabrać. Rosja już zdystansowała się wobec nowego planu pokojowego dla Ukrainy. Tym samym - niemal - wróciliśmy do punktu wyjścia.
Dwa razy "niemal"
"Niemal", bo, po pierwsze, w międzyczasie dowiedzieliśmy się, że deweloper - dyplomata i wysłannik prezydenta Trumpa, Steve Witkoff, rzeczywiście de facto grał na dwa fronty, zasysając propozycje rosyjskie jak odkurzacz i podpowiadając Rosjanom, jak ugłaskiwać Trumpa. Kiriłł Dmitriew, specjalny wysłannik Putina, owija bliskich współpracowników amerykańskiego prezydenta wokół palca.
Trudno zakładać, że gospodarz Białego Domu przeczytał aż 28 punktów. Nie jest to złośliwość, albowiem współpracownicy Donalda Trumpa od dawna mówią, że polityk ma elementarny kłopot z dłuższą koncentracją.
"Niemal", bo, po drugie, Rosjanie ewidentnie nie ustępują. Właśnie dowiedzieliśmy się o kolejnym zwrocie akcji. Zięć prezydenta Trumpa, Jared Kushner dołączy do Steve'a Witkoffa, aby prowadzić bezpośrednie rozmowy z prezydentem Putinem w Moskwie.
Co to oznacza? Że, raczej przychylny obronie Ukrainy, sekretarz stanu USA Marco Rubio został odsunięty na boczny tor. Ciśnienie na zawarcie pokoju kosztem Kijowa zatem znów może poważnie wzrosnąć.
Tym bardziej, że prezydent Trump rzeczywiście może chcieć pokoju. W USA potrzebuje jakichkolwiek sukcesów, jego popularność topnieje w oczach. Biorąc pod uwagę, że wzrost gospodarczy w Rosji po raz pierwszy ewidentnie siadł, szansa dogadania się Trumpa z Putinem - oczywiście kosztem słabszego, ukraińskiego partnera - poważnie rośnie.
Co wisi w powietrzu
Rok 2025 dobiega końca i jasno widać, że Europa Wschodnia - w tym Polska i Ukraina - nowej administracji amerykańskiej żywo nie interesują. Generalnie chcą mieć święty spokój i robić wielkie interesy z korzyścią dla rodziny i bliskich, a przy okazji dla USA, wedle klucza: "duży partner - lepsze interesy". Z tego punktu widzenia, niestety, po roku widać, że kraje naszego regionu nie są dla USA pierwszoplanowe.
Nasza polaryzacja przesłania także oczywisty wniosek: polskiej pozycji w Waszyngtonie wcale nie poprawia to, czy w imieniu naszego kraju występuje prezydent Nawrocki, czy ktokolwiek inny. Lojalność, także lojalność ideologiczna, nie ma aż takiego znaczenia, jak chcieliby niektórzy. Fakt, że prezydent Nawrocki nie chciał spotkać się z premierem Orbanem - poniekąd dowodzi tego samego w skali mikro.
W tej sytuacji należy niestety wyglądać przyszłości z niepokojem. Otóż może się okazać, że za chwilę gruchnie kolejna, raczej niekorzystna propozycja pokojowa dla Ukrainy, Polski i innych krajów. Jared Kushner, Steve Witkoff nie będą iść w kierunku proukraińskiego Marco Rubio. Plan 28 punktów jest o tyle ważny, że jak na dłoni widać, na co się zanosi. I co za chwilę może wrócić. I, co nie mniej ważne, znów nikt nas nie będzie pytać o zdanie.
Jarosław Kuisz











