Nacjonaliści w sprawie migracji odgrywają rolę pożytecznych idiotów autokratycznych rządów. Autokraci używają migrantów jako broni przeciwko demokratom. Tą bronią jest panika wzbudzana przez nacjonalistów, którzy dehumanizując migrantów, budują dla siebie poparcie polityczne.
"Suwerenność Hiszpanii została naruszona", ogłosił premier Pedro Sánchez. Według hiszpańskiego premiera gangi przemytników, rozpowszechniając nieprawdziwe informacje na temat werdyktu Sądu Najwyższego Hiszpanii, odpowiedzialne są za ostatni kryzys graniczny.
Czy imigranci przedostaliby się do Ceuty, gdyby nie poluzowanie kontroli przez Maroko, które jest państwem de facto policyjnym? Wcześniej, w 2021 roku, gdy Maroko pozwoliło na masową migrację do Ceuty, było to działanie w odwecie za politykę Hiszpanii wobec Sahary Zachodniej, terytorium, do którego Rabat rości sobie prawa, wbrew prawu międzynarodowemu i większości krajów świata.
Autorytarne Maroko wobec demokratycznej Hiszpanii zachowuje się dokładnie w taki sam sposób jak wcześniej Białoruś wobec Polski, a jeszcze wcześniej Turcja wobec Unii Europejskiej, traktując instrumentalnie migrantów jak źródło nacisku, destabilizacji czy wymuszenia.
Migranci stają się bronią hybrydową w rękach autokratów przeciwko demokratom.
Autokraci uzyskują w ten sposób narzędzie do zaszkodzenia rządowi, którego polityka im przeszkadza, by podzielić społeczeństwa i "zaszantażować" europejskie demokracje ich własnymi wartościami. Autokratów za instrumentalizację migrantów czy nawet, jak w Maroku, własnych obywateli, nikt nie rozliczy. Demokraci muszą liczyć się z prawami człowieka, a z drugiej strony nie mogą ignorować głosów obawy i oburzenia, gdy granice są forsowane w sposób nielegalny i niekontrolowany.
Cena praw człowieka
Pedro Sánchez nie ulega szantażowi nacjonalistów i legalizuje pobyt ludzi, którzy w Hiszpanii już się znajdują. Rozumie, że imigranci, w większości z krajów Ameryki Łacińskiej, mówiący tym samym językiem i łatwo się asymilujący, to dla jego kraju ogromna szansa wobec problemów demograficznych całego kontynentu. Bank Hiszpanii podał, że urodzeni zagranicą pracownicy przyczynili się do wzrostu PKB o 0,4-0,7 punktu procentowego w latach 2022-2024.
Hiszpański premier, zupełnie świadomie, idzie pod prąd tendencjom, większości krajów zachodnich. Uczynił z polityki opartej na prawach człowieka sztandar, pod którym konfrontuje się a to z Trumpem - któremu pozostali przywódcy bez żenady się podlizują, a to z Izraelem, który bez taryfy ulgowej piętnuje za czystki etniczne w Gazie.
Dziś Hiszpania płaci cenę za swoją niekonformistyczną politykę. Kiedy Sánchez odmówił dostępu do baz wojskowych i przestrzeni powietrznej USA podczas konfliktu z Iranem Amerykanie bardzo ostro krytykowali postawę Hiszpanii, Rubio groził przeglądem roli NATO w Europie.
Republikański kongresmen z Florydy, Mario Díaz-Balart, stwierdził, że Donald Trump ma różne opcje, w tym bliską współpracę z królem Maroka, a Ceuta i Melilla są częścią Maroka. Amerykański konserwatywny think-tank American Enterprise Institute opublikował niedawno analizę zachęcającą otwarcie Maroko do przejęcia hiszpańskich eksklaw, przekonując, że USA i NATO pozostaną bierne w przypadku takiego konfliktu.
Padają pytania, czy przepuszczając migrantów do Ceuty, Maroko nie chciało przypodobać się Donaldowi Trumpowi? Który ogłosił zresztą ostatnio, że na jego cześć nazwano autostradę w Maroku. I że takie sceny jak w Ceucie wydarzą się w USA, o ile to demokraci wygrają listopadowe wybory do Kongresu.
Prawicowe strachy
Granice muszą być strzeżone, a polityka migracyjna należy do demokratycznie wybranych rządów. I tu nie może być cienia wątpliwości. Na kryzysy migracyjne, które będą tylko się nasilały wraz ze zmianami klimatu, nie należy jednak odpowiadać bezmyślną siłą, ale inteligentną polityką.
Taką jak budowanie relacji z sąsiadami i krajami pochodzenia imigrantów, po to, żeby problem rozwiązywać u źródła, a nie tylko zwalczać jego skutki. Rządy mają narzędzia humanitarnego i skutecznego rozwiązywania takich problemów, prowadząc inwestycje, politykę rozwojową i humanitarną. Czyli to wszystko, co nacjonaliści chcą likwidować, jak Donald Trump zrobił z USAID.
Ludzie na łodziach czy przeskakujący płoty efektownie wyglądają na filmikach, ale to nie oni stanowią większość z nieudokumentowanych imigrantów w Hiszpanii i gdzie indziej. To są najczęściej ci, którzy dostali się tam zupełnie legalnie, np. z Kolumbii czy Wenezueli i przedłużyli nielegalnie pobyt, podejmując pracę na wizie turystycznej. Jak, nie przymierzając, Polacy w USA w latach 80.
Warto o tym pamiętać, zanim wrzuci się, jak właściciel Twittera (dziś X-a) Elon Musk, na sociale filmik porównujący zdesperowanych ludzi do zombie. Czy naprawdę uważamy, że to adekwatne określenie dla Polaków z Chicago i Green Pointu?
I kto tu jest bezmózgim zombie?
Leszek Jażdżewski
















