Reklama

Reklama

Harce nad tragedią w Przewodowie

Wczoraj, po wybuchach pod Hrubieszowem i śmierci dwóch osób, spora część polskich mediów i powszechnie znanych uczestników życia publicznego dowiodła, że nie ma takiego poziomu braku odpowiedzialności za słowo, którego nie byliby w stanie przełamać.

Nie wiem, jak się to leczy. Wątpię, by pomógł jakikolwiek kubeł zimnej wody, może szybciej trzymanie jakiś czas w przerębli. Wydawałoby się, że są rzeczy oczywiste, że ludzie z dużym doświadczeniem, mają choć tę odrobinę instynktu samozachowawczego, by pewnych rzeczy nie robić i pewne rzeczy zrozumieć.

Celowo nie będę wymieniał poniżej nazwisk, bo nie piszę tego felietonu po to by komuś dokuczyć, a z bardzo nikłą nadzieją, że ktoś go przeczyta i się nad sobą zastanowi, a przede wszystkim nad odpowiedzialnością, którą ponosi. Wytłumaczmy więc kilka spraw, które - wydawałoby się - są oczywiste.

Reklama

Szkodliwe spekulacje

Po pierwsze, wzbudzanie paniki w takim momencie, w oparciu o własne przemyślenia albo "anonimowe źródła" jest uderzaniem w wasze bezpieczeństwo i waszych rodzin, mili Koledzy i Koleżanki. Powiedzmy sobie zresztą szczerze, wiemy wszyscy, jak te anonimowe źródła często wyglądają. Nicolo Machiavelli pisał, że ludzie łatwiej znoszą śmierć ojca niż stratę ojcowizny, więc może argument ekonomiczny was przekona. Wywoływanie paniki tekstami o tym, że "Rosja zaatakowała Polskę", że "zaczęła się tu wojna" finalnie może doprowadzić do natychmiastowego wycofania się wszelkiego kapitału zagranicznego z Polski i takiego kryzysu, że to, co jest dziś u nas i w Europie, będziecie wspominać jako złotą erę.

Tym bardziej niezbyt rozsądne są rozważania na temat naszej "obrony przeciwrakietowej", która miała nie zadziałać, z ust osób, które o tej obronie nie mają zielonego pojęcia, ale dość oczywistym jest, że nie jest ona w stanie objąć każdego kawałka szczerego pola w Polsce. Nawet Żelazna Kopuła, najlepszy na świecie izraelski system nie jest w stanie wyłapać wszystkich, często prymitywnych pocisków, wystrzeliwanych ze Strefy Gazy czy innych miejsc.

Po drugie, nawet jeśli na podstawie "anonimowych" źródeł, coś stwierdza amerykańska agencja Associated Press, to nadal nie są to źródła oficjalne, a coś takiego również padało. Oficjalne źródło to odpowiedni organ. I teraz kolejna sprawa. "Brak komunikacji!", "Skandal!", "W BBN-ie spotkanie od godziny i nic nie mówią!", "Sztab kryzysowy nie mówi co to za rakiety, skąd, czy rosyjskie czy ukraińskie, dlaczego uderzyły". Więc szacownym redaktorom i upolitycznionym generałom przypominam, że Polska jest w strukturze, która nazywa się NATO i w przypadku tego rodzaju sytuacji potrzebne jest oświadczenie sztabu generalnego całego sojuszu, a wcześniej konsultacje, prześledzenie sprawy, ustalenie formy reakcji.

PiS bombarduje Polskę?

Co tam jeszcze mieliśmy? Ano oczywiście michałki. Krajową zabawę w politykę i codzienną wzajemną pogardę i nienawiść. Krótko po tym jak tragedia dosięgła dwóch polskich rodzin, a cały kraj znalazł się w potencjalnie bardzo niebezpiecznej sytuacji znany redaktor był stroskany tym, czy "udało się dobudzić prezesa PiS". Do tego doszli znany mecenas i celebryta-dziennikarz, którzy nie mają wątpliwości co do tego, że to rządząca formacja zbombardowała polską ziemię w ramach jakiejś diabolicznej prowokacji. No i kpiny ze strony szacownej europosłanki z tego, że nas "płot graniczny nie uchronił".  W tym szaleństwie nie ma już chyba żadnej metody.

Piszą to ludzie, którzy odgrywają wiodącą rolę w polskim życiu publicznym, których opinie mają przemożny wpływ na to jak jesteśmy postrzegani na świecie. Tacy, którzy dość regularnie wygłaszają krytyczne opinie o Polsce i Polakach, a zarazem mają pretensje do tego, by być wręcz jakimiś przewodnikami społecznymi. Błąd czy nieodpowiedzialne zachowanie może zdarzyć się każdemu z niżej podpisanym włącznie. I tak postrzegam wiele reakcji dziennikarskich, które wymieniłem. Ale w przypadku tych ostatnich kilku postaci i ich wypowiedzi na żadne otrzeźwienie nie ma już zapewne co liczyć. To już obsesyjna, wewnątrzkrajowa nienawiść i pogarda ponad wszystko. 

Na szczęście nie dotyczy to wszystkich i to po obu stronach barykady politycznej, co nieco cieszy. Pytanie, który z obszarów się poszerza. Czy bazowej odpowiedzialności i instynktu samozachowawczego, czy pogoni za sensacją lub pławienia się w nienawiści nawet kosztem bezpieczeństwa własnego kraju i plucia na ludzką tragedię. Jestem w tej sprawie zdecydowanym pesymistą.         

Wiktor Świetlik

    

Reklama

Reklama

Reklama