Dlaczego ginie coraz więcej Rosjan?
Tysiąc Rosjan w ciągu 24 godzin miało zginąć na froncie. To kompletne szaleństwo. Istnieją jednak obiektywne powody, dla których Kreml teraz zintensyfikował działania wojenne.

Do szacunków wojennych należy podchodzić ostrożnie. A jednak wiadomo, że w ostatnim czasie rosyjskie ataki na froncie ukraińskim zintensyfikowano. Ukraiński sztab generalny podaje, że tylko podczas jednej doby zginęło ponad tysiąc żołnierzy (sic!).
Ogółem od początku wojny, znów wedle ocen Kijowa, miało zginąć ponad milion Rosjan. Straty nie powstrzymują militarnej agresji. A jednocześnie próbom rozkręcania kampanii na froncie towarzyszą wściekłe ataki na cywilów w miastach.
W tym rosyjskim szaleństwie jedno jest pewne: Kreml nadal nie chce zrezygnować ze zdobyczy terytorialnych na Ukrainie. Gigantyczne straty ludzkie, zbiednienie Rosjan ani poważne kłopoty gospodarcze nie zniechęciły do zaniechania planów podboju sąsiedniego kraju.
Inflacja pożera pieniądze Rosjan. Jednak propaganda intensywnie pracuje nad tym, żeby obywatele nie przestali wspierać ambicji prezydenta Putina. Nie trzeba zresztą wykazywać się gorliwością. W obecnej sytuacji w Rosji wystarczy udawać, że niczego się nie widzi i nie słyszy, być maksymalnie biernym i nie krytykować władz.
Donald Trump się budzi?
Nie jest przesadą założyć, że prezydent Putin musi jednocześnie kalkulować, co zrobi Donald Trump. A stanowisko zmienia cokolwiek często. Zresztą nie bez powodu. Legendarna nieprzewidywalność amerykańskiego polityka często bierze się po prostu z jego monstrualnej ignorancji.
Poza jaką taką wiedzą o punktowych miejscach na ziemi, za wiele od Trumpa oczekiwać nie można (o czym ciągle przypomina nam choćby jego były doradca do spraw bezpieczeństwa narodowego, John Bolton). A to Trump opowiada głupoty o agresji Ukrainy na Rosję. A to zawiesza cenną pomoc służb specjalnych dla Kijowa. A to wreszcie wstrzymuje dostawy broni dla kraju, który broni się przed napaścią.
A jednak w ostatnich dniach coś z prawdy o wojnie w Ukrainie chyba się do Białego Domu przebiło. Oto prezydent Trump podczas spotkania z dziennikarzami oznajmił, że: "Putin serwuje nam mnóstwo bzdur, jeśli chcecie znać prawdę". Oskarżenie o obłudę rosyjskiego lidera trzeba rozpatrywać nie w świetle tego, co my, Polacy, wiemy o Rosji. Ale w kontekście wcześniejszych zachwytów Trumpa nad Putinem czy kuriozalnych, wspólnych głosowań w ONZ.
Nie byłby Trump jednak sobą, gdyby sam przy tym nie kręcił. Oznajmił bowiem dziennikarzom, że nie wie, kto wydał polecenie wstrzymania dostaw amunicji na Ukrainę. Tym razem może to i dobrze. Świadczyłoby o tym, że jednak USA Trumpa nie zaniechają wspierania Kijowa.
A gospodarka?
Możliwa zmiana polityki ukraińskiej Trumpa oraz pogarszająca się sytuacja gospodarcza Rosji tłumaczyć mogą upór, z jakim Putin wysyła ludzi na śmierć. Kluczowe wpływy ze sprzedaży gazu i ropy poważnie zmalały w stosunku do tego samego okresu w ubiegłym roku. Nie ma poważnych zagranicznych inwestycji. Nie ma innowacji. Nawet oficjalne rosyjskie dane nie ukrywają poważnego tąpnięcia we wzroście PKB. W pierwszym kwartale 2024 wzrost wyniósł 4,3 proc. W pierwszym kwartale 2025 roku to tylko 1,4 proc.
Biorąc pod uwagę, że dane Rosstatu podlegają tradycyjnemu pudrowaniu, sytuacja musi być poważniejsza. Istnieją zatem obiektywne powody, dla których masowo wysyła się żołnierzy na śmierć. W tych warunkach zresztą sam Kreml nie wie, jak długo propaganda wojenna i rządzie poprzez strach będą skuteczne.
Tak czy inaczej, Putin zdaje się liczyć, że przełamie front i będzie negocjować z pozycji siły oraz nowych zdobyczy terytorialnych. Należy mieć nadzieję, że rosyjski prezydent znów się myli. Tak jak pomylił się w lutym 2022 co do błyskawicznego podboju Ukrainy. Trzymajmy za to kciuki.
Jarosław Kuisz















