Dlaczego artysta ma mieć lepiej niż kasjerka? Bo ma mieć i już
Socjalizm dla elit, wolna amerykanka i nie ma zmiłuj dla całej reszty - najnowszy pomysł rządu na to, by dopłacić z budżetu państwa do emerytur dla artystów, jest realizacją tej starej neoliberalnej zasady w wersji dosłownie jeden do jednego.

Czy to się komuś podoba, czy nie, w Polsce trwa regularna wojna klasowa. A Donald Tusk zamierza ją w 2027 wygrać. Ma mu w tym pomóc zapewnienie sobie przychylności lub przynajmniej neutralności ze strony elit kultury i sztuki.
W 2023 kupił ich sobie bezkosztowo. Wystarczyło przekonać artystów, że wspierając Tuska, ratują demokrację przed autorytaryzmem, mizoginią, wstecznictwem - tu dopisujcie śmiało, przed czym tam jeszcze…
Elity chcą rekompensaty
Ludzie kultury stawili się na rozkaz. Przyszedł aktor Seweryn, który uczył wnuczka, że PiS-owcom trzeba przy..., a nie z nimi rozmawiać. Przyszła reżyserka Holland, by pokazać jak na granicy z Białorusią rodzi się faszyzm - po stronie naszych pograniczników rzecz jasna. Przyszedł piosenkarz Zalewski, który był wzmożony jak sto pięćdziesiąt, ale w dniu powołania rządu Tuska przestał się interesować polityką i zawierzył, że teraz już jest wszystko dobrze.
Tusk nie musiał im płacić za to poparcie niczym dotykalnym. Starczyło, że dał im coś czego bardzo, ale to bardzo potrzebowali. Poczucie własnej wyjątkowości oraz wyższości nad całym tym tępym proPisowskim i kupionym za flaszkę po 500+ polskim ludem.
Ale Tuskowi u władzy jest trudniej. Może oczywiście straszyć, że zaraz przyjdzie zły PiS z jeszcze gorszą Konfą oraz absolutnie najbardziej straszliwym Braunem i odbierze Polsce demokrację. Część się na to złapie. Ale pewnie będzie to część niewielka. Pozostali się rozpierzchli, zatomizowali, wrócili do swoich prywatnych radości, smutków i neuroz. Jak ich stamtąd wydobyć? Tu już nie starczą zaklęcia i wielkie słowa. Tu trzeba konkretu. Dopłata do emerytur dla artystów zawodowych jest takim konkretem.
Obietnica dobrze trafia w potrzeby elit polskiej kultury i sztuki. Raz, bo namierza ważny i realny problem zabezpieczenia społecznego. A właściwie jego braku. Artyści, którzy nie załapali się na emerytury sprzed reformy emerytalnej z 1997 roku i przez większą cześć życia funkcjonowali już w warunkach polskiego kapitalizmu, zaniedbali temat składek.
Trochę z braku świadomości (co to artystę obchodzi?), trochę z braku możliwości (w III RP o etat jest znacznie trudniej niż w czasach PRL), a trochę dlatego, że ich bieżące dochody były zazwyczaj większe niż u reszty społeczeństwa i do pewnego poziomu życia się przyzwyczaili.
I po drugie - artyści (ale dotyczy to także szeroko rozumianych przedstawicieli zawodów inteligenckich, czyli na przykład nauczycieli) bardzo źle znosili lata rządów PiS także dlatego, że PiS zrównywał Polskę w sensie dochodowym. Co w kapitalizmie nieuchronnie przekłada się na status.
Równość tylko dla wybranych
PiS nie odebrał inteligentom pieniędzy. Zrobił jednak coś znacznie gorszego. Pozwolił, by pogardzani przez nich "robole" zaczęli lepiej zarabiać i nadganiać dystans. Wyszło to doskonale i w pełnej krasie w wypowiedzi artysty Jana Kapeli (odkąd skończył 14 lat, odmawiam jednak nazywania go Jasiem) dla kanału Zero. Tam, gdzie Kapela mówi, że to niesprawiedliwe, iż on (artysta z 15-letnim stażem) zarabia gorzej niż kasjerka w Biedronce.
Ta kasjerka powracała bardzo często, bo z jakiegoś niezrozumiałego powodu ludzie aspirujący do bycia "wyższą klasą średnią" (czyli artyści i inteligenci właśnie) uważają, że oni muszą zarabiać znacznie lepiej od kasjerki. A jeśli zarabiają gorzej (co akurat nie jest prawdą, bo te 8 tys. pensji kasjera, którą chwalą się niektóre sieci handlowe, to bujda z chrzanem), to następuje klasyczna obraza majestatu. Jak gdyby niepisanym obowiązkiem państwa było drabie o to, żeby Kapela i inni czuli, że są na drabince społecznej wyżej od plebsu.
To jest myślenie dokładnie wedle starego i sprawdzonego schematu. Socjalizm dla nas, elit, to owszem, bardzo proszę, to zupełnie oczywiste. Ale dla tamtych żadnych przywilejów. Górników przekwalifikować, rolników odkrusować, starych do pracy posłać, a nie na emeryturę, kobiety aktywizować zawodowo, bo się rozleniwią. Wolna amerykanka. Niech walczą, bo lajf is brutal.
Tusk policzy głosy i miliardy
Czy Tusk zdecyduje się pójść tą drogą do końca i przeforsuje emerytury dla artystów? Nie jestem pewien. Może poziom oburzenia reszty społeczeństwa na to, że państwo dnie służbę zdrowia do kości, zamyka porodówki, a nauczycielom zamiast podwyżek wysłał minister Nowacką z edukacją zdrowotną, skłoni go jednak do cofnięcia się z tego planu?
U Tuska wszystko jest możliwe, a narady pewnie właśnie trwają. Na koniec kierownik może zdecydować, że kulturalnych i tak będzie miał po swojej stronie zawsze. I to bez dodatkowych 6,5 miliarda z budżetu państwa.
Rafał Woś













