Reklama

Reklama

​Gniew i szczepienia seniorów

Zmagania z pandemią zamieniły się w operę mydlaną z prawdziwymi ofiarami. Z kopyta ruszyły zapisy na szczepienia seniorów. Zgodnie z przewidywaniami, trzymając się hippicznego porównania, rządowy powóz Mateusza Morawickiego nie dźwignął ich logistycznie. Od weekendu rumak kuleje. Infolinia się zatkała. Wielu seniorów nie zdołano zapisać na wizytę. Niejednego starszego rodaka próbowano odsyłać do odległych od miejsca zamieszkania placówek, na przykład z Warszawy do Radomia (autentyczna relacja), jak gdyby en passant nie groziło to zarażeniem w środkach transportu publicznego.

Reklama

Zgodnie też z przewidywaniami, w wyścigu z pandemią nasz rząd "w niczym nie zawinił". Odpowiedzialność za bałagan ponoszą zawsze inni. Tym razem, skądinąd słusznie, część winy za opóźnienia ponoszą producenci szczepionek. Wedle rządzących, jakże by inaczej, zamęt sieje także opozycja.

Reklama

Wszystko to dałoby się znieść dla dobra sprawy ratowania życia i zdrowia rodaków. Prawdopodobnie dawne rządy PO - PSL, gdyby były na miejscu PiS, nie zorganizowałby spraw lepiej. Jednak szczególnie irytujące w deklaracjach Jaśnie Nam Panujących jest to, że rząd Zjednoczonej Prawicy zdobył władzę krytykując "słabe państwo". W 2015 roku w rzekomy imposybilizm III RP bito jak w bęben.

Minęło już jednak bite pięć lat rządów PiS i już w tej chwili można spokojnie odwrócić zarzut imposybilizmu przeciwko partii Jarosława Kaczyńskiego. Ostatnio słyszy się argument, że "w Europie przecież nikt sobie nie radzi".

"A co nas to obchodzi?!" - w rozmowach słyszy się od seniorów poirytowanych sposobem rejestracji na szczepienia. Przekonanie o tym, że to w Polsce, a nie na księżycu, miało być lepiej - powracają jak bumerang.

W praktyce w trakcie procesu szczepień wypłynie tysiąc problemów. Od opóźnień wizyt i niedoinformowania aż po zwykły deficyt wzajemnej uprzejmości. Pandemia wzmaga zdenerwowanie. Być może na naszych oczach przesądza się wynik następnych wyborów.

Krucha nadzieja?

A tymczasem szczepionki, choć tak potrzebne, niosą nadzieję, która może okazać się krucha. Brytyjski wariant wirusa rozprzestrzenia się błyskawicznie. Premier Boris Johnson, powołując się na naukowe ustalenia, oznajmił publicznie, że mutacja jest o 30 proc. bardziej mordercza.

Z kolei zmutowany wariant wirusa z RPA, wykazuje się niepokojącą odpornością na obecne szczepionki, o czym zawiadomił z kolei brytyjski Health Secretary, Matt Hancock. Także powołując się na badania, ostrzegł, że aż 50 proc. szczepień może nie zadziałać przeciwko tej nowej mutacji. Jeśli to prawda, to jeszcze chwila i okaże się, że wszyscy wrócimy do punktu wyjścia. Na horyzoncie pojawiła się mutacja "brazylijska".

Gołym okiem widać, że chyba jeszcze nigdy w skali planety, a z pewnością w skali Europy, nasze codzienne doświadczenia nie były tak zbliżone do siebie. Jednocześnie ludzie przechodzą przez kontrastujące ze sobą poczucie monotonii i wściekłość.

W realu rozchodzi się przygnębiająca jednostajność. Kina, teatry, restauracje i siłownie są nadal zamknięte. Odwołane festiwale, imprezy masowe nie pozwalają złapać oddechu w towarzystwie innych ludzi. Jeśli ktoś podejmuje ryzyko obchodzenia zakazów, czyni to nie szerokim łukiem, ale wąskim. To nie jest dawna normalność.

W wirtualu tymczasem buzuje. Gniew, agresja, nieuprzejmości, których wcześniej nie brakowało, wzmogły się. Trudno nam się bowiem pogodzić z ograniczeniami sanitarnymi, które szczególnie w miastach sprawiają, że wielu z nas, choć może wyjść na ulicę, ma poczucie życia w ograniczonej przestrzeni. A już w XVII wieku Błażej Pascal zanotował, że nieszczęścia ludzi biorą się z tego, że nie potrafią "pozostać w spokoju w jednej izbie".

Oto wieczorem przed sklepem spożywczym na moim osiedlu mocno starsza pani zwróciła uwagę matce z nastoletnim synem, że nie noszą maseczek sanitarnych. Zaniepokojonym głosem apelowała o solidarność. Kobieta z dzieckiem wyśmiała seniorkę. Odpowiedzieli coś z ostentacyjnym lekceważeniem. Bezradna emerytka mówiła coraz głośniej, coraz mniej kulturalnie, w końcu w półmroku zaczęła krzyczeć. Gdy nerwy zupełnie jej odmówiły posłuszeństwa, oddalającej się wesołej parze, życzyła, żeby, "jak najszybciej umarli na Covid".

Nowe napięcia

Pierwsza fala COVID-19 "wysuszyła bank ludzkiej uprzejmości", zaś "drugi lockdown wyzwolił gen egoizmu", zanotowała jedna z brytyjskich felietonistek. Pewność niepewności od miesięcy zmienia po cichu nasze codzienne zachowania. Frustracja odpala zaś gniew w całej Europie. W Holandii wybuchły ostre protesty przeciwko nowym obostrzeniom sanitarnym. Do rangi symbolu urasta fakt spalenia punktu do robienia testów. Z kolei we Włoszech biznes buntuje się pod hasłem "Ja otwieram" dokładnie tak, jak polskie "otwieraMY".

Agresja, monotonia i logistyczna niewydolność ochrony zdrowia to mieszanka wybuchowa dla PiS. Albowiem polityka sanitarna to także polityka. Jeśli pandemia nie szybko wygaśnie pod wpływem masowych szczepień, w najbliższych miesiącach czekają nas nowe napięcia i podziały polityczne. W polskich warunkach to byłaby nowa linia podziału politycznego, daleka od automatycznego podziału na PO i PiS, komunę i postkomunę, lewicę i prawicę.

Dziennikarz CNN i intelektualista, Fareed Zakaria, autor znakomitej książki "Przyszłość wolności", niedawno zwrócił uwagę, że na przykład dawne spory o to, czy rząd powinien być mały czy duży odsyła do lamusa pytanie z czasów Covid-19 o to, czy rząd jest naprawdę sprawny i przewidywalny.

Medialne sianie niezgody

W polskich warunkach rządzącym potrzebne będzie zatem medialne odwrócenie uwagi od bieżących kłopotów. Można spodziewać się zatem bardziej frontalnego ataku na producentów szczepionek czy, szerzej, na Unię Europejską. Można także wyglądać dalszych sporów światopoglądowych, choćby związanych ze sporem o prawo do aborcji.

One w założeniu mogą pozwolić na powrót do dawnych politycznych okopów, na swój przewrotny sposób uporządkować polski świat polityki. W warunkach pandemii stanowią bowiem rodzaj perwersyjnej rozrywki, odwrócenia i przykuwania uwagi poddenerwowanych, niepewnych przyszłości obywateli.

Co można zrobić, by uniknąć psychologicznych skutków pandemii? By nie poddać się medialnej manipulacji?

Wielu psychologów mówi dziś o szukaniu szczęścia w sprawach małych, porzuceniu nadmiernych oczekiwań wobec własnego życia. Wspomina także o ćwiczeniu się w stoicyzmie poza "piątą władzą", tj. mediami społecznościowymi i telewizjami 24-godzinnymi. Wreszcie, last but not least,  o przekornym okazywaniu solidarności i grzeczności w trudnych czasach.

Właśnie dlatego trzymam mocno kciuki, by nam, Polakom, pomimo wszystko powiodła się akcja szczepień seniorów.

***
Jarosław Kuisz - "Kultura Liberalna", Uniwersytet Warszawski. Wydał ostatnio książki: "Koniec pokoleń podległości" oraz "Propaganda bezprawia".

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje