Reklama

Reklama

Spektakularna kariera reportera "dobrej zmiany"

Kariera Klaudiusza Pobudzina nabiera rozpędu. Chyba najbardziej rozpoznawalny reporter "dobrej zmiany" w "Wiadomościach" właśnie awansował. Zaledwie po pół roku pracy w flagowym serwisie informacyjnym TVP dostał stanowisko szefa "Teleexpressu".

Jeszcze kilka miesięcy temu Pobudzina znała zaledwie garstka wiernych odbiorców telewizji Trwam. Dziś to jedna z twarzy "Wiadomości". Niestraszne mu ciężkie warunki pracy, bieganina po sejmowych korytarzach, humorzaści politycy. 

Klaudiusz Pobudzin, jak przystało na TVP, z wielkim zaangażowaniem realizuje misję publicznego nadawcy. 

Jego debiutancki materiał dotyczył sporu wokół TK. Pobudzin zebrał pochwały od znanej ze stawiania wysokich wymogów dziennikarzom Krystyny Pawłowicz. 

Udało mu się naciągnąć na krótką setkę nawet Jarosława Kaczyńskiego!

Reklama

Wielkie poruszenie wywołują też relacje Pobudzina z najważniejszych wydarzeń politycznych. Przykład pierwszy z brzegu: szeroka relacja z weekendu bez manifestacji KOD. 

Reporter szczególnie upodobał sobie pogonie za czołowymi postaciami sceny politycznej, zwłaszcza za tymi, którzy nie chcą z nim rozmawiać. 

Trudno zapomnieć pościg Pobudzina za Mateuszem Kijowskim po korytarzach TVP. Dzielny reporter chciał się dowiedzieć, czy lider KOD płaci alimenty. 

Zachowanie Pobudzina opisał były już prowadzący program "Cztery strony świata" Marcin Celiński:

Innym razem Pobudzin wytrwale "polował" na prezesa TK Andrzeja Rzeplińskiego. 

Wszechstronny reporter nie stroni też od lżejszych tematów. Na Twitterze relacjonuje życie redakcji "od kuchni". Tu też widać autorskie podejście do tematu.

Pobudzin nadawał "Wiadomościom" wyjątkowy sznyt. Ciężko będzie zapełnić taką lukę. Nie ma wyjścia, trzeba będzie przełączyć się na "Teleexpress".  

Śledź Dziki Kraj na Twitterze

Czekamy na Wasze polityczne memy

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy