Reklama

Reklama

"Marszałek all-inclusive"

"Kocha luksus i blichtr, pod warunkiem, że nie on płaci" - tak marszałka Senatu opisał w najnowszym wydaniu "Newsweeka" były polityk PiS. Sam Karczewski nie uważa się jednak za "marszałka all-inclusive" i nerwowo odpowiada na tekst tygodnika: "To nawet nie jest odgrzewany kotlet, tylko wyrób kotletopodobny".

"Kocha luksus pod warunkiem, że to nie on płaci" - czytamy w artykule pod tytułem "Stanisław Karczewski. Marszałek all-inclusive". Tak o marszałku miał opowiedzieć jego dawny współpracownik i były polityk PiS.

Reklama

W tekście wyliczono wydatki państwa związane z funkcjonowaniem marszałka Senatu. Karczewski mieszka nie w hotelu poselskim, a w willi w kompleksie rządowym "Parkowa", tuż obok Łazienek Królewskich. Jej wynajem to koszt rzędu 5,6 tys. zł miesięcznie. Marszałek ma tam do dyspozycji apartament, gabinet pracy, kuchnię, stylową łazienkę i salę konferencyjną z wyjściem na taras. Oprócz tego, podobnie jak premier, ma zagwarantowane sprzątanie mieszkania i obsługę kelnerską. Może też zamawiać sobie jedzenie. 

W rozmowie z "Newsweekiem" Karczewski wyjaśnił, że za posiłki płaci sam. "Kupuję sam i robię codziennie śniadania żonie. Obiady jem w stołówce lub z żoną. Kolacje w mieście lub z żoną. Nie korzystam z jakichkolwiek darmowych osiłków" - zaznaczył.

"W domu jestem gościem, bywam tam kilka dni w roku, więc musiałem stworzyć w Warszawie miejsce dla mnie i żony. Życie rodzinne w hotelu sejmowym jest niemożliwe" - dodał.

Marszałek o materiale: To wyrób kotletopodobny

Materiał o marszałku ukazał się w poniedziałek. Jednak Karczewski zareagował na artykuł, jeszcze zanim ten pojawił się w kioskach. 

"Artykuł Newsweeka, którego jestem bohaterem, to nawet nie jest odgrzewany kotlet, tylko wyrób kotletopodobny, który - jak znam życie - jeszcze kilka redakcji odgrzeje na starym oleju..." - napisał w niedzielę na Twitterze.

Nie skończyło się na jednym wpisie. Po kilkunastu minutach marszałek kontynuował:

"Red. Grochal rozmawiała podobno z moim byłym współpracownikiem. Dziwne, ze wszystkimi współpracownikami mam świetne relacje i współpracuję do dziś. Może w tę rolę wcielił się red. Lis? Pewnie też z miłości do bogactw jeżdżę 15-letnim autem i mam setki tysięcy kredytu" - napisał Karczewski.

Na wpis marszałka zareagowała autorka artykułu. Zapewniła, że w rolę jej rozmówcy nikt nie musiał się "wcielać".

"Przy okazji, czy mogłabym obejrzeć willę, którą pan wynajmuje na koszt podatnika i zobaczyć umowę między kancelariami, skoro już pan wrócił z urlopu?" - zapytała Grochal w tym samym wpisie na Twitterze. Marszałek jeszcze nie odpowiedział.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje