Reklama

Reklama

​Dziennikarze "dobrej zmiany" rzucili się sobie do gardeł

Prorządowi dziennikarze kłócą się o to, kto jest bardziej prorządowy. Popcorny w dłonie.

Tlący się od dawna spór o to, kto bardziej kocha Jarosława Kaczyńskiego, wybuchł przy okazji próby odwołania Jacka Kurskiego, prezesa TVP.

Trzy stronnictwa

Reklama

Z Jackiem Kurskim sprzymierzeni są bracia Karnowscy - Jacek i Michał - którzy w trakcie jego prezesury notorycznie występują w programach TVP jako eksperci.

Karnowscy stoją za takimi tytułami jak "W Sieci" czy wpolityce.pl. W ich "obozie" piszą m.in. Piotr Zaremba, Łukasz Warzecha, Bronisław Wildstein.

Z kolei przeciwko Kurskiemu wystąpiło środowisko "Gazety Polskiej", które trzyma z Krzysztofem Czabańskim, przewodniczącym Rady Mediów Narodowych. 

Czołowe postacie tego obozu to Tomasz Sakiewicz, naczelny "Gazety Polskiej" i "Gazety Polskiej Codziennie", a także Dorota Kania, Anita Gargas czy Joanna Lichocka, która jest swoistą łączniczką - dziennikarka została bowiem posłanką PiS i członkinią Rady Mediów Narodowych.

Jeszcze niedawno oba stronnictwa prześcigały się we wręczaniu nagród Jarosławowi Kaczyńskiemu ("człowiek roku" i inne takie...). Teraz ich wyścig ma trochę inną naturę...

Ale nie zapominajmy o trzecim obozie, którym jest środowisko "Do Rzeczy" (m.in. Paweł Lisicki, Piotr Semka, Cezary Gmyz), które ma "kosę" z "W Sieci" - oba tygodniki walczą bowiem o propisowskiego czytelnika.

Kto podważa przywództwo Jarosława Kaczyńskiego

Przy okazji próby odwołania Jacka Kurskiego niesnaski przerodziły się w publiczne zapasy w kisielu.

"Atak na Jacka Kurskiego to pierwsza od dawna tak otwarta i mocna próba podważenia przywództwa Jarosława Kaczyńskiego" - zaczął z wysokiego C Michał Karnowski.

"Nie sądzę też, by lider PiS kiedykolwiek autoryzował szokującą koalicję PO (Braun) - PiS (Czabański, Lichocka) zawiązaną w Radzie przez Czabańskiego" - stwierdził Karnowski, kilkukrotnie forsując tezę, że ręka podniesiona na Jacka Kurskiego to ręka podniesiona na Jarosława Kaczyńskiego.

Co na to konkurenci?

"Bracia Karnowscy wywołali tę awanturę od samego początku. Celem tej grupy jest utrzymanie potężnych wpływów w Telewizji Polskiej" - napisał Tomasz Sakiewicz.

Naczelny "GP" również odwołał się do instancji najwyższej - Jarosława Kaczyńskiego. Jego zdaniem, władzę w TVP sprawują "ludzie od Romana Giertycha, z TVN i osoby odpowiedzialne za przemysł pogardy wobec rodzin smoleńskich, Antoniego Macierewicza, a nawet Jarosława Kaczyńskiego".

Choć próba odwołania Jacka Kurskiego miała miejsce w zeszłym tygodniu, spór nie słabnie.

Piotr Lisiewicz na łamach "Gazety Polskiej" cieszy się, że KOD "zdycha", ale zaznacza: "możemy zająć się inną zawalidrogą na drodze do prawdziwej zmiany w Polsce - oczywiście wyrosłymi ponad miarę ślizgaczami Karnowskimi".

Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać. "Dziś widać, kto coś zbudował, a kto przeżarł" - napisał Michał Karnowski na Twitterze.

"Do Rzeczy" vs. "W Sieci"

Z kolei Jacek zaatakował wcześniej "Do Rzeczy", nazywając ten tygodnik... "Do Rzeszy".

"Redakcja wSieci cieszy się z pierwszej od dawna rocznicy Powstania, której nie zbezcześcili zwolennicy marszu Do Rzeszy" - czytamy.

"Karnowski nazywa Do Rzeczy - Do Rzeszy! Apostoł łagodności i walki o moralność w mediach!" - kpił na to związany z "Do Rzeczy" Sławomir Cenckiewicz.

I nie dziwi wcale, że w czasie gdy "W Sieci" publikuje wywiad z Jackiem Kurskim, "Do Rzeczy" wypuszcza rozmowę z Krzysztofem Czabańskim.

Jak to było? Dziel i rządź:

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama