Reklama

Reklama

Żywe trupy po psylocybinie

Rozpoczął się sezon na grzybki halucynogenne. Jesienią można je spotkać na łąkach w okolicach m.in. Jeleniej Góry, Oławy czy Ślęży. Jednak w Polsce coraz modniejsze staje się zakładanie własnych hodowli.

W kraju rośnie kilka odmian łysiczki zawierającej psylocybinę - substancji psychoaktywnej powodującej silne halucynacje.

Zjedzenie od 5 do 200 grzybów powoduje barwne wizje najczęściej o podłożu religijnym.

- Ale halucynacje niekoniecznie muszą być przyjemne. Mogą wystąpić również objawy typowe dla choroby psychicznej np. lęki i fobie spowodowane urojeniami - tłumaczy Bartosz Grotthus z antynarkotycznego stowarzyszenia Karan.

W Wielkiej Encyklopedii Narkotyków rozdziałowi grzybów poświęcono, aż kilka stron. Do tej pory psylocybina (fosforan 4-oksy-N,N-dimetylotryptaminy) jest najmniej zbadanym narkotykiem na świecie. W latach 70. Amerykanie prowadzili badania testując dawki otrzymanej laboratoryjnie psylocybiny na ochotnikach. Część wyników utajniono. W raporcie stwierdzono, że preparat może być zastosowany jako potencjalny - psychotoksyczny bojowy środek trujący.

Reklama

Odmienne stany świadomości

Kiedy w Kalifornii powstał ruch hipisowski najmodniejsze były wówczas halucynogeny: LSD, DMT i psylocybina. Młodzi ludzie organizowali wyjazdy do Meksyku, aby spróbować "boskich grzybów". Pisano o nich książki i kręcono filmy np. "Odmienne stany świadomości" w reż. Kena Russela.

- Meksykańskie grzyby są większe od naszych łysiczek. Zawierają też więcej substancji psychoaktywnych. Indianie traktują sprawę bardzo poważnie i przyjmują je podczas obrzędów. Długo przygotowują się do tego. 40 godzin wcześniej poszczą, aby po wchłonięciu psylocybiny organizm szybko się oczyścił - zaznacza prof. Paweł Kafarski z Zakładu Chemii Bioorganicznej na Politechnice Wrocławskiej.

W Polsce o grzybkach zaczęto mówić dopiero w latach 90. Według lekarzy i terapeutów przyjmowane one były zazwyczaj z innymi narkotykami, dlatego nie poświęcano im więcej uwagi.

- Psylocybina jest narkotykiem słabo uzależniającym. Nauka nie zna przypadków śmierci po zażyciu tego środka. Oczywiście grzybki przyczyniły się pośrednio do śmierci wielu ludzi, którzy podczas wizji wyskakiwali przez okno - tłumaczy prof. Tadeusz Dobosz, kierownik Zakładu Technik Molekularnych Akademii Medycznej we Wrocławiu.

Krasnoludki i zombie

Od kilku lat istnieje możliwość zamówienie w internecie sprzętu i zarodników na potrzeby własnej uprawy grzybów. Hodowla jest dużo prostsza w porównaniu np. z hodowlą pieczarek.

- Młodzież sprowadza głównie łysiczkę kubańską, która jest prosta w uprawie i zawiera dużo więcej psylocybiny niż nasze grzyby - przestrzega prof. Dobosz.

Na Haiti łysiczka kubańska (Psylocibe cubensis) wykorzystywana jest w obrzędach woodoo. Przypuszcza się również, że grzyb stanowi składnik preparatu stosowanego do rzekomego przekształcania ludzi w tzw. żywe trupy - zombie.

W Polsce najmniej popularny, ale również halucynogenny jest muchomor czerwony (Amanita muscaria). Szczególnie znany wśród szamanów zamieszkujących daleką północ byłego ZSRR.

Substancją narkotyczną jest głównie kwas ibotenowy. Po spożyciu wywaru z grzyba następuje uczucie przypominające upojenie alkoholowe.

- W późniejszej fazie przychodzą wizje. Według różnych przekazów przedmioty widzi się w plamkach przypominających kapelusz muchomora. Pojawiają się również małe ludziki. Jest sugestia, że w ten sposób narodziła się legenda krasnoludków - dodaje Bartosz Grotthus.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje