Reklama

Reklama

Zostawili w ciele pacjentki gazę chirurgiczną. Grozi im więzienie

10 lat po popełnieniu błędu medycznego lekarz i pielęgniarka odpowiedzą za pozostawianie w ciele pacjentki gazy chirurgicznej po zabiegu cesarskiego cięcia. Grozi im do pięciu lat więzienia.

Prokuratura oskarżyła lekarza Roberta N. i pielęgniarkę Małgorzatę P. o to, że pozostawiając w ciele pacjentki gazę chirurgiczną, narazili ją na niebezpieczeństwo utraty życia lub doznanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu - poinformowała PAP w poniedziałek rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Legnicy Liliana Łukasiewicz.

Reklama

Śledczy ustalili, że N. prowadził ciążę pacjentki i w 2002 r. przeprowadził u niej cesarskie cięcie. Przy zabiegu asystowała mu oskarżona pielęgniarka. "Po zabiegu pacjentka od razu czuła się bardzo źle. Miała wzdęty brzuch i nie mogła jeść. Bóle się nasilały. Kobietę leczono z powodu dolegliwości żołądkowych" - podała rzeczniczka.

Pacjentka w 2007 r. ponownie zaszła w ciążę, lekarzem prowadzącym był również N. Kobieta trafiła wówczas do szpitala z silnym bólem w okolicy żołądka. "Oskarżony stwierdził podejrzenie mięśniaka macicy. Ciąża przebiegała bez powikłań i w kwietniu 2008 r. została przez Roberta N. rozwiązana kolejnym cięciem cesarskim" - dodała Łukasiewicz.

Dwa lata później kobieta ponownie trafiała do szpitala z bólem brzucha. Wówczas lekarze, po przeprowadzaniu operacji, odkryli, że przyczyną dolegliwości była pozostawiona w ciele pacjentki gaza chirurgiczna. Spowodowała ona powstanie guza zapalnego i niedrożność przewodu pokarmowego.

Rzecznika poinformowała, że prokurator, stawiając zarzuty lekarzowi i pielęgniarce, wziął pod uwagę opinie biegłych z zakładów medycyny sądowej z Białegostoku i Warszawy. Orzekli oni, że oba zabiegi cesarskiego ciecia zostały przeprowadzone prawidłowo, jednak niewątpliwym błędem lekarskim było pozostawienie w ciele pacjentki gazy chirurgicznej.

"Robert N. nie sprawdził pola operacyjnego przed jego zamknięciem, zaś Małgorzata P. nie przeliczyła materiałów opatrunkowych użytych do zabiegu" - dodała Łukasiewicz.

Prokurator poinformowała, że N. przyznał, że przeprowadził oba cesarskie cięcia, a pozostawienie opatrunku musiało wiązać się z którymś z tych zabiegów. Odmówił jednak składania dalszych wyjaśnień w tej sprawie. Pielęgniarska Małgorzata P. również potwierdziła, że uczestniczyła w obu operacjach i także odmówiła składania wyjaśnień.

Oskarżonym grozi do pięciu lat więzienia.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje