Reklama

Reklama

Zamach we Wrocławiu: Podejrzany żądał okupu?

Mężczyzna podejrzany o zamach we Wrocławiu tuż przed podłożeniem bomby w autobusie linii 145 dzwonił pod numer alarmowy 112 z żądaniem 30 kilogramów złota okupu – dowiedziała się nieoficjalnie "Gazeta Wrocławska".

Paweł R. podczas rozmowy z policjantami miał przyznać, że to on rano w dniu wybuchu bomby w autobusie dzwonił pod numer 112, z żądaniem 30 kilogramów złota i groźbą, że jeśli nie dostanie okupu, w mieście będą wybuchać bomby. Takie informacje nieoficjalnie uzyskała "Gazeta Wrocławska".

Reklama

Nieoficjalne też miały być rzekome rozmowy Pawła R. z policjantami. Takie "przyznanie się" - przed policjantami - do telefonu w sprawie złota nie miałoby żadnego znaczenia dla prokuratorskiego śledztwa. Więc prokuratura odpowiada cały czas: badamy ten wątek sprawy - czytamy.

Jeśli podejrzany o zamach miał przyznać się tuż po zatrzymaniu, że to zażądał 30 kilogramów złota okupu, z takiej rozmowy funkcjonariusze powinni zredagować notatkę. Prawo wyklucza jednak by notatka policjanta była dowodem w sprawie - przypomina dziennik.

Więcej w "Gazecie Wrocławskiej".

Dowiedz się więcej na temat: Wrocław | bomber

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy