Reklama

Reklama

Z Moniuszką podróż sentymentalna

W ostatni festiwalowy dzień powiało niesamowitym, wieczornym chłodem, który jednak w starciu z "Halką" - przynajmniej do końca jej trwania - uznać musiał wyższość nad sobą tej narodowej opery Stanisława Moniuszki. Artyści z Teatru Wielkiego w Łodzi wykazali się niesamowitym kunsztem, zbierając zasłużone brawa przechodzące w owacje.

Tak nagrodzono, zresztą, całą tegoroczną przygodę z twórczością polskiego kompozytora w przygranicznym mieście.

Reklama

Niektórzy melomani utworów Stanisława Moniuszki, obficie prezentowanych podczas 46. festiwalu jego imienia w Kudowie Zdroju miejsca na tę ucztę rezerwowali sobie ze znacznym wyprzedzeniem. Burmistrz Czesław Kręcichwost przekonywał, że już w lutym pojawiły się pierwsze zgłoszenia na ostatni tydzień sierpnia od lat przypisany właśnie dla spotkań z twórczością rodzimego kompozytora.

Ale wszystko wskazuje na to, iż kolejne festiwale odbywać się będą albo w lipcu, albo w pierwszej połowie sierpnia, gdyż schyłek wakacji coraz częściej cechuje się chłodem, co przy imprezach plenerowych nie służy artystom oraz odbiorcom zawsze ciekawego repertuaru.

Miniona impreza zaczęła się z wielkim rozmachem, bo za taki uznać należy popisy tenorów polskich nie wiadomo dlaczego nazywane turniejem. Jedenastu artystów w Teatrze pod Blachą wykonało wybrane przez siebie arie operowe bądź koncertowe, prezentując przy tym mistrzowski kunszt i porywając słuchaczy.

Ci wysoko ocenili występ najstarszego tenora, bo 89-letniego, Bogdana Paprockiego, cechującego się niesamowitą siłą głosu Piotra Frebie czy Sylwestra Kosteckiego. Zresztą łącznie z Pawłem Sobierajskim, Bartłomiejem Szczeszkiem, Grzegorzem Cabanem, Leszkiem Świdzińskim, Dymitrem Fomenko, Markiem Szymańskim, Dariuszem Stachurą i Karolem Bochańskim kilka razy odpowiedzieli na bisy wspólnym wykonaniem jednego z utworów z podkładem muzycznym orkiestry Filharmonii Sudeckiej z Wałbrzycha.

Po drodze do finału koncertowała Jadwiga Rappé, swoim altem trafiając w gusty licznych melomanów. Przyciągnęła niepowtarzalnością muzyka tańczona nocą. Zaprezentowali się młodzi artyści wrocławscy podczas "Cudu mniemanego, czyli Krakowiaków i Górali".

A na koniec tej czterodniowej imprezy wzbogaconej o warsztaty moniuszkowskie, koncerty muzyczne, odtwarzanie nagrań archiwalnych twórczości Stanisława Moniuszki, podano jego najwyśmienitsze dzieło - "Halkę" w wykonaniu łódzkich artystów, w tym Barbary Kubiak w tytułowej roli, Sylwestra Kosteckiego jako Jontka, Adama Szerszenia - Janusza, Rafała Pikały - Dziemby, Agnieszki Makówki - Zofii, Roberta Ulatowskiego - Stolnika i Krzysztofa Marciniaka - Górala. Wyreżyserował całość Kazimierz Kowalski.

Podsumowując 46. spotkania z Moniuszką w Kudowie Zdroju dyrektor artystyczny festiwalu Sławomir Pietras zauważył, że wciąż nie wyczerpały one wszystkich możliwości zaprezentowania czy zinterpretowania dorobku tego wielkiego kompozytora. Stąd poszukiwania takich form i treści, które pozwolą odkryć kolejne bogactwo jego twórczości.

Ciekawą propozycją jest np. przedstawienie "Halki" w skansenie kultury ludowej w Pstrążnej, gdzie akcja opery podkreślona zostanie przez wspaniałe tło: stare, wiejskie chaty oraz inne budowle położone na zboczu góry muskanej przez potok.

W roku przyszłym - niezależnie od koncertowania tenorów, których do tej pory w Kudowie wystąpiło 49 - publiczności zaoferuje się prezentację polskich sopranów. Rozważany jest również powrót do przedstawienia segmentu kościelnego w twórczości Moniuszki.

bień

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy