Reklama

Reklama

Wrocław runie?

Przypatrzcie się uważnie hotelowi Wrocław. Po prawie 30 latach istnienia przejdzie do historii. Jak udało nam się dowiedzieć, jego dni są policzone.

Mamy świadomość, że to koniec - potwierdza Jacek Zygadło, dyrektor "Wrocławia". - Choć dokładnie nie wiadomo co się z nim stanie. Poprosiłem już francuskich właścicieli, by pozwolili mi tutaj "zgasić światło" - dodaje.

Reklama

Wszystko wskazuje na to, że za dwa lata hotel zniknie. Najprawdopodobniej zostanie rozebrany. Jest jeszcze szansa, ale niewielka, że będzie przebudowany. Jedno jest pewne: do 2011 roku między ulicami Powstańców Śląskich a Gwiaździstą mają się pojawić dwa inne hotele należące do Orbisu: dwugwiazdkowy Ibis i czterogwiazdkowy Novotel.

Hotel "Wrocław", podobnie jak Poltegor, to symbol miasta. To tam w latach 80. wrocławianie ustawiali się w kolejkach do Peweksu. To tam można było "bezpiecznie" wymienić walutę u cinkciarza. To właśnie w tym hotelu zatrzymywały się takie sławy jak Jerzy Stuhr, Agnieszka Osiecka, Zbigniew Zamachowski. W tym hotelu głowę do poduszki przykładał też Erich Honecker (do roku 1989 przywódca NRD) a do mszy przygotowywał się Jan Paweł II. Czy wiecie, że ten obiekt, budowali... Finowie?

Od początku był wyjątkowy. W latach 1978-80, według fińskiego projektu, wznosiła go fińska firma "YP-Group Helsinki".

Fiński przypadek

Już sam widok Skandynawów był niecodzienny. - Ich robotnicze baraki prezentowały się lepiej niż polskie mieszkania - wspomina Wojciech Mach, znany wrocławski wodzirej, który w tym hotelu niejedną imprezę poprowadził. - Do Wrocławia zjechały się prostytutki z połowy kraju. One kręciły się wokół placu budowy, polując na Finów, a Polacy przychodzili przyglądać się "ludziom pracy" - dodaje.

Wizyta Skandynawów była szokiem dla obu stron.

- Finowie mieli problemy z ilością alkoholu, jaką się u nas spożywa. Dziwiły ich też stawki za dzień pracy. Zdarzało się, że wynajmowali polskich robotników za 5 dolarów dniówki, a sami w tym czasie odpoczywali - śmieje się aktor, Stanisław Wolski. Budynek, który ma 11 pięter i 598 miejsc sypialnych, powstawał jednak w supertempie. I pierwsi goście wprowadzili się do niego 5 listopada 1980 roku. - A z baraków, w których mieszkali Finowie, powstał motel - dodaje Wolski.

Aktorzy, politycy i papież

Aktorzy i reżyserzy, przyjeżdżający do Wrocławia na Przegląd Piosenki Aktorskiej lub na plan filmowy, traktowali hotel jak drugi tymczasowy dom.

- Wielu spośród nich do dziś zna sporo pracowników z imienia i zatrzymuje się tylko u nas - mówi Jacek Zygadło, który zaczynał pracę w latach 80. w recepcji. Do takich przyjaciół hotelu należą np. Jerzy Stuhr, Edward Lubaszenko i Radosław Piwowarski. - Pamiętam dobrze młodych jeszcze aktorów, którzy przyjeżdżali tu w latach 80. Piotr Siwkiewicz, Zbyszek Zamachowski, Wojciech Malajkat. Jednak naszym najważniejszym gościem był Ojciec Święty, który przygotowywał się u nas do mszy, którą odprawiał na łące w czasie Kongresu Eucharystycznego w 1997 roku. Niewiele hoteli na świecie może się poszczycić takim gościem - dodaje.

Byli także inni, dziś wspominani rzadziej. Hotel często gościł prominentów: od dygnitarzy partyjnych, także z takich krajów jak Chiny czy NRD, do premierów i prezydentów. Jedynym wyjątkiem był chyba tylko generał Wojciech Jaruzelski, który podczas wizyt we Wrocławiu mieszkał wśród wojskowych.

Jak to wytłumaczyć

Część gości była kłopotliwa. - Po mieście krążyła opowieść o bardzo popularnym zespole rockowym (Lady Punk - przyp. aut.), który zorganizował sobie saunę w pokoju. W środku zimy rozkręcili wszystkie kaloryfery - śmieje się satyryk Jerzy Skoczylas.

Budynek ma zniknąć do końca 2008 roku. Dokładna data ewentualnej rozbiórki nie jest jeszcze znana, ale wiadomo, że nowe hotele powstaną w tym miejscu do 2011 roku. Niezależnie od tego, czy hotel "Wrocław" zostanie rozebrany, czy przebudowany - zniknie kolejny symbol miasta. I niezwykle trudno będzie za 15 lat wytłumaczyć komukolwiek, że Jan Paweł II odprawiał swoją jedyną mszę we Wrocławiu na łące między Poltegorem a hotelem "Wrocław". Bo nie będzie już ani łąki, ani Poltegoru, ani hotelu.

Bartłomiej Knapik

bartlomiej.knapik@echomiasta.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje