Reklama

Reklama

Wałbrzych: Za drogie wyprawki

Szkolne wyprawki uderzają rodziców po kieszeni. Podręczniki, zeszyty, przybory do pisania, to wszystko niezbędne w szkole "drobiazgi". Rodziców kosztuje to minimum 400 złotych.

- Jest za drogo - twierdzą zgodnie, choć płacą, bo innego wyjścia nie mają. Na specjalne zapomogi z wałbrzyskiego ratusza mogą liczyć tylko najbiedniejsi uczniowie I-III klas szkoły podstawowej i I klasy gimnazjum. Książki, tornister, obuwie zmienne, strój sportowy - to wydatek rzędu kilkuset złotych, z którym musi się liczyć rodzic każdego ucznia. A jeśli w domu jest klika pociech, które trzeba wyprawić do szkoły, kwota wyprawki może przekroczyć nawet 800 złotych.

Reklama

- Już wydaliśmy po około 250 zł na osobę. A jeszcze nie kupiliśmy podręczników - mówi Małgorzata Kamińska, mama dwóch synów - W tym roku idzie do pierwszej klasy także młodszy syn Michał, któremu trzeba kupić potrzebne rzeczy do rozpoczęcia edukacji. Najwięcej pieniędzy pochłaniają książki i strój na wychowanie fizyczne - dodaje pani Małgorzata. Pół biedy, jeśli mamy tylko jedno dziecko.

- Ogólnie na wyprawkę dla mojego synka Pawełka potrzebuję prawie 400 zł. Koszt samych książek i ćwiczeń wynosi 200 złotych, 35 złotych obowiązujący w szkole mundurek, a właściwie kamizelka. Zeszyty i przybory szkolne to koszt około 50 złotych, strój na zajęcia sportowe pochłonął także 50 zł, a tornister kosztował domowy budżet 65 złotych - wylicza Iwona Łobos, mama pierwszoklasisty.

Najgorszy jest fakt, że podręczniki praktycznie każdego roku są inne. Kiedyś można było dokupywać książki z wyższych klas. Teraz coraz rzadziej się to zdarza - dodaje mama Pawełka.

Z roku na rok jest drożej

Na szczęście rodzice dzieci mogą liczyć na pomoc. Ulgę otrzymają jednak tylko opiekunowie w trudnej sytuacji materialnej. Zastrzyk gotówki dostaną z rządowego programu "Wyprawka szkolna", który realizuje wydział edukacji wałbrzyskiego urzędu miejskiego.

Wniosek o dofinansowanie mogą składać opiekunowie najmłodszych uczniów jeszcze do 10 września. Natomiast realizacja zwrotu rodzicom kosztu zakupu podręczników nastąpi do 28 listopada bieżącego roku. - Zainteresowanie programem jest bardzo duże. Wnioski należy składać w szkołach. Dopiero dyrektorzy przekazują je do wydziału edukacji. Kwota, która trafia do rodziców różni się w zależności od klasy, do której uczęszcza dziecko. Uzyskane pieniądze trzeba przeznaczyć na wyprawkę - mówi Ewa Frąckowiak z wałbrzyskiego magistratu.

W Wałbrzychu szkoły zawnioskowały już o podręczniki dla 864 dzieci. W ubiegłym roku szkolnym 2008/2009 dofinansowanie przysługiwało tylko 573 uczniom.

By ubiegać się o dofinansowanie trzeba jednak spełnić kilka warunków. Najważniejszy - miesięczne dochody rodziny nie mogą przekroczyć 351 zł netto na osobę.

- Zwrot za zestaw książek do pierwszej i drugiej klasy szkoły podstawowej wynosi 150 zł, trzeciej 170 zł. Za książki do pierwszej klasy gimnazjum można otrzymać 280 zł. Zakupy trzeba udokumentować rachunkami - informuje rzecznik prasowy Ratusza.

W tym roku z pomocy skorzystają także dzieci z rodzin, które nie spełniają kryterium dochodowego, ale znalazły się w trudnej sytuacji. Chodzi o tzw. szczególne przypadki, na przykład sieroctwo lub utratę pracy przez rodziców. Listy takich uczniów sporządzają dyrektorzy szkół.

juszczak@nww.pl

Ponad 300 dzieci z Białego Kamienia otrzymało wyprawki szkolne

Jak co roku wyprawki dla najbardziej potrzebujących maluchów rozdawał radny Ryszard Nowak. Dzięki sponsorom w tym roku udało się wesprzeć około 300 uczniów z dzielnic Biały Kamień, Rusinowa, Sobięcin, Podzamcze czy Stary Zdrój. Każde dziecko otrzymało piórnik z wyposażeniem, przybory do pisania, przybory plastyczne i zeszyty. Do najuboższych rodzin trafiły również plecaki.

- Wyprawka jest bogatsza niż w ubiegłym roku. Potrzebujących z roku na rok przybywa. Tegoroczna akcja "Wyprawka" tradycyjnie nie mogłaby się udać, gdyby nie sponsorzy i wolontariusze - przyznaje Nowak. Akcję organizuje już od 20 lat i wciąż jest więcej chętnych w kolejce po zeszyty. - W tym roku młodzieży, która udaje się do szkół technicznych zrobiliśmy nieco bogatszy zestaw szkolny. Wiadomo, że takie dzieciaki mają więcej specjalizacyjnych zajęć - kończy radny.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje