Reklama

Trzebnica: Pracownicy będą okupować szpital "do skutku"

Mają śpiwory i zapasy jedzenia, zapowiadają, że będą okupować starostwo do skutku. Kilkudziesięciu pracowników szpitala w Trzebnicy od rana koczuje w sekretariacie i na korytarzach urzędu.

Mają śpiwory i zapasy jedzenia, zapowiadają, że będą okupować starostwo do skutku. Kilkudziesięciu pracowników szpitala w Trzebnicy od rana koczuje w sekretariacie i na korytarzach urzędu.

Jak mówią - zapewniono ich, że będą mieli wpływ na dalsze losy szpitala. Tymczasem starosta powołuje na stanowisko dyrektora osobę z zewnątrz, która nie zna sytuacji upadającej placówki. Na takie działania nie ma zgody załogi. Ta popiera Adama Chełmońskiego - zastępcę dotychczasowego dyrektora.

Starosta Waldemar Wysocki nie zamierza jednak zmieniać decyzji. Protestujący twierdzą, że odmawiając powołania ich kandydata, powołuje się na nieaktualne przepisy. "Taki przepis dostałem od prawników. Nie wiem, czy jest aktualny, czy nie" - odpiera zarzuty starosta.

Reklama

Nowy dyrektor placówki Mariusz Misiuna wierzy, że uda się uratować szpital. Jak podkreśla, będzie realizował program naprawczy. Zakłada on między innymi zwolnienie około 70 osób.

Szpital w Trzebnicy ma ponad 30 milionów złotych długu, wierzyciele coraz głośniej upominają się o swoje pieniądze.

Informacyjna Agencja Radiowa

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy