Reklama

Reklama

Pożar w Lubaniu - ogień opanowany, trwa dogaszanie

Spalone dwa magazyny i hala produkcyjna o łącznej powierzchni ok. 20 tys. metrów kwadratowych - to efekt pożaru, który w niedzielę wybuchł w firmie produkującej chemię gospodarczą w Lubaniu (woj. dolnośląskie). Ogień został opanowany, ale dogaszanie może potrwać nawet kilka dni.

Jak powiedział w poniedziałek rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Państwowej Straży Pożarnej we Wrocławiu Krzysztof Gielsa, strażakom udało się opanować pożar w niedzielę w późnych godzinach nocnych i obecnie nie ma już zagrożenia rozprzestrzenienia się ognia.

Reklama

- Sytuacja jest stabilna, trwa obecnie dogaszanie pogorzeliska. Jest to jednak trudne, ponieważ ogień przytłumiony w jednym miejscu pojawia się ponownie w innym. Akcja przypomina gaszenie wysypiska śmieci. Oceniamy, że spaleniu uległo w sumie ok. 20 tys. metrów kwadratowych hal i magazynów, czyli 2/3 całego zakładu. Dogaszanie ognia może potrwać nawet kilka dni - mówił rzecznik.

Jako pierwsza zapaliła się hala

Pożar wybuchł w niedzielę ok. godz. 4.00. Jako pierwsza zapaliła się duża hala magazynowa, w której przechowywane były materiały higieniczne, następnie ogień przerzucił się na znajdujący się obok mniejszy magazyn. Oba budynki zawaliły się, a pożar objął halę produkcyjną o powierzchni ok. 10 tys. m kw.

Hala oraz znajdujący się w niej sprzęt spłonęły całkowicie, a sam obiekt ma popękany ściany i grozi zawaleniem. Strażakom udało się uratować m.in. magazyn chemikaliów oraz pomieszczenia administracyjne.

W trwającej ok. dobę akcji udział brało blisko sześćdziesiąt zastępów straży pożarnej, w sumie ok. 260 ratowników. Obecnie na miejscu przebywa jeszcze ok. 80 strażaków. Z terenu fabryki rozpoczęto już wywóz materiałów chemicznych i wyposażenia, które nie uległy zniszczeniu. Ustalenie przyczyny wybuchu ognia będzie możliwe dopiero po zakończeniu całej akcji gaśniczej.

Ucierpiało sześć osób

W wyniku pożaru ucierpiało sześć osób. Dwóch pracowników magazynu z objawami podtrucia gazami pożarowymi zostało przewiezionych do szpitala, a po przebadaniu wypisanych do domu. Do szpitala przewieziony został także dwóch strażaków, jeden, który w trakcie akcji skręcił staw skokowy oraz drugi z objawami podtrucia. Pomoc medyczna udzielona została również zabezpieczającej teren policjantce, która zasłabła oraz magazynierowi z sąsiedniej firmy, który podtruł się dymem.

Przejezdna dla ruchu jest już droga krajowa nr 30 Zgorzelec - Jelenia Góra, która na czas gaszenia pożaru została w tym miejscu zamknięta przez policję.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje