Reklama

Reklama

Lubin. Areszt dla 8 uczestników zamieszek. 48 osób z zarzutami

Niedzielna manifestacja miała związek ze śmiercią 34-latka, po interwencji policji w Lubinie. W czwartek ​sąd zastosował tymczasowy areszt wobec ośmiu zatrzymanych. 48 osób usłyszało już zarzuty m.in. udziału w nielegalnym zgromadzeniu. - Co najmniej jednej osobie postawione zostały też zarzuty narażenia innych osób na niebezpieczeństwo - tłumaczył prokurator.

Przed komendą zebrało się wówczas kilkaset osób. Protestujący chcieli w ten sposób sprzeciwić się brutalnemu zachowaniu policji podczas interwencji.

Lubin. Zamieszki przed komendą

Początkowo spokojne zgromadzenie przerodziło się w kilkugodzinne zamieszki. Niektórzy uczestnicy protestu rzucali w stronę policjantów i budynku komendy kamieniami, cegłami, butelkami, czy koktajlami Mołotowa. Podpalano kontenery na śmieci, próbowano także podpalić drzwi wejściowe do komendy.

Wobec protestujących policja użyła m.in. gazu łzawiącego, armatki wodnej i broni gładkolufowej. Poszkodowanych zostało 6 funkcjonariuszy.

Reklama

Po zamieszkach zatrzymane zostały 62 osoby, z czego trzy po przesłuchaniu zostały zwolnione.

Lubin. Zarzuty o udział w nielegalnym zbiegowisku

- 48 osobom zostały przedstawione zarzuty popełnienia przestępstwa polegającego na udziale w nielegalnym zbiegowisku. Wobec tych osób zastosowano środki zapobiegawcze w postaci dozoru policji, zakazu uczestniczenia w zbiegowiskach i zakazu opuszczania kraju - poinformował zastępca Prokuratora Okręgowego w Legnicy prok. Arkadiusz Kulik.

W stosunku do ośmiu osób prokuratura skierowała do sądu wniosek o tymczasowy areszt. - Poczynione ustalenia wskazują, że były to osoby najbardziej agresywne w czasie zajść, rzucające kamieniami, koktajlami Mołotowa, dopuszczające się czynnych napaści na funkcjonariuszy policji. Co najmniej jednej osobie postawione zostały też zarzuty narażenia innych osób na niebezpieczeństwo - tłumaczył prokurator.

Jak dodał, Sąd Rejonowy w Lubinie uwzględnił wnioski prokuratury i zastosował tymczasowy areszty wobec wszystkich ośmiu osób na okres od dwóch do trzech miesięcy.

Sejmowa komisja przyjrzy się pracy policji

Poseł KO Tomasz Szymański, wiceprzewodniczący komisji spraw wewnętrznych i administracji, poinformował na konferencji prasowej, że w środę grupa posłów wystąpiła o pilne zwołanie posiedzenia tej komisji w związku z wydarzeniami w Lubinie. Wniosek został złożony przez posłów KO, Lewicy i KP-PSL. Szef komisji Wiesław Szczepański (Lewica) poinformował, że posiedzenie odbędzie się na początku września.

- Tam jest bardzo dużo znaków zapytania - powiedział na konferencji prasowej Grzegorz Schetyna, poseł KO i b. szef MSWiA. zapowiadając, że posłowie będą przyglądać się funkcjonowaniu policji i prokuratury, bo sprawę śmierci 34-latka z Lubina trzeba wyjaśnić. - Mówię to jako były minister administracji i spraw wewnętrznych, bo wiem, że parlamentarna kontrola nad funkcjonowaniem rządu jest absolutnie czymś kluczowym - podkreślił.

Schetyna zaznaczył, że wszyscy widzieli nagranie z interwencji policji w Lubinie i to w "jak nieudolny sposób funkcjonariusze nie mogli poradzić sobie z 34-latkiem, nie byli w stanie skuć go i tej interwencji przeprowadzić".

Stwierdził też, że "Dolny Śląsk jest ciężko doświadczony przez tragiczne historie tego typu" i przywołał sprawę Igora Stachowiaka, który w maju 2016 r. zmarł we wrocławskim komisariacie, a policjanci zostali skazani za przekroczenie uprawnień i znęcanie się. Ocenił, że sprawa ta jest zbliżona do tego co wydarzyło się w Lubinie. - Nie zostawimy tej kwestii, będziemy ją wyjaśniać, będziemy oczekiwać od Rzecznika Praw Obywatelskich, że podejmie aktywność w tej sprawie - zapowiedział poseł KO.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy