Reklama

Reklama

Ksiądz skazany za pedofilię na 7 lat więzienia

Na 7 lata więzienia skazał we wtorek wrocławski sąd księdza Pawła K. oskarżonego o wykorzystanie seksualne trzech małoletnich chłopców. Zakazał mu też dożywotnio pracy z młodzieżą oraz orzekł leczenie zaburzeń preferencji seksualnych. Wyrok jest nieprawomocny.

Prokuratura domagała się dla oskarżonego kary dziewięciu lat więzienia.

Reklama

Zarzuty pedofilii dotyczą okresu od wiosny 2011 r. do grudnia 2012 r. oraz w jednym przypadku obejmują kilka miesięcy w 2005 r. Ksiądz został zatrzymany w grudniu 2012 r. w jednym z wrocławskich hoteli, w którym zameldował się z kilkunastoletnim chłopcem, co wzbudziło podejrzenia hotelowej obsługi. Według aktu oskarżenia 44-letni Paweł K. wielokrotnie miał z małoletnimi kontakty seksualne, rejestrował również ich przebieg i przechowywał na elektronicznych nośnikach.

Jak mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Maciej Skórniak, wina oskarżonego nie ulega wątpliwości, ponieważ sąd za wiarygodne uznał zeznania poszkodowanych oraz dużą liczbę dowodów w tej sprawie.

- Biegli z zakresu seksuologii na podstawie materiałów zebranych w śledztwie jednoznacznie ustalili u oskarżonego pedofilię homoseksualną. Przypisane oskarżonemu czyny były wynikiem i następstwem ustalonych zaburzeń preferencji seksualnych - mówił sędzia.

Jak podkreślił sąd, w trakcie procesu przesłuchano ponad 150 świadków, na komputerze oskarżonego i na nośnikach elektronicznych "zabezpieczono obszerną bibliotekę materiałów pornograficznych i pedofilskich", w tym również zdjęcia poszkodowanych.

Sąd ocenił, że oskarżony działał w sposób zaplanowany i rozmyślny, a szkodliwość jego czynu jest bardzo wysoka, ponieważ wykorzystywał swój autorytet i pozycję. - Oplatał tą siecią emocji i zależności młode osoby, którym trudno było się z tego wyrwać, gdyż np. z propozycją wyjazdu syna zwracał się do jego matki. Oskarżony nie zdobył się też na żadną skruchę - powiedział sędzia.

Za niewiarygodne sąd uznał wyjaśnienia oskarżonego, który uważał, że jest ofiarą spisku policji, prokuratury oraz "elementem ataku na hierarchów kościelnych".

Prokurator Joanna Pawlik-Czyniewska po wysłuchaniu uzasadnienia wyroku złożyła wniosek o tymczasowe aresztowanie Pawła K., który był nieobecny we wtorek w sądzie. - Wyrok jest sprawiedliwy, jednak  zagrożenie tak wysoką karą jest przesłanką do takiego wniosku - powiedziała prokurator.

Sąd oddalił wniosek, oceniając że kaucja w kwocie 100 tys. zł i zakaz opuszczania kraju to wystarczające zabezpieczenie. W czasie śledztwa Paweł K. był aresztowany.

Sąd uniewinnił oskarżonego od zarzutu wyłudzenia ok. 12 tys. zł. Pieniądze zebrał od wiernych z wolnych datków na cele misyjne i prokuratura zarzucała mu, że je przywłaszczył. W trakcie procesu obrońcy przedstawili dowody przelewów i sąd oddalił ten zarzut.

Po ogłoszeniu wyroku wrocławska Kuria Metropolitalna wydała oświadczenie, w którym podkreślono, że ksiądz został ukarany najwyższą z możliwych kar, jakie biskup może nałożyć na duchownego, tj. karą suspensy, czyli zakazem wykonywania wszelkich aktów władzy święceń oraz noszenia stroju duchownego.

"Została także wszczęta procedura związana z osądzeniem Pawła K. przez odpowiedni Trybunał Kościelny, która może zakończyć się wydaleniem ze stanu duchownego" - napisał rzecznik kurii ks. dr Rafał Kowalski.

"Raz jeszcze wyrażamy głębokie ubolewanie z powodu czynów popełnionych przez duchownego. Trudno znaleźć odpowiednie słowa, by wyrazić ból i współczucie ofiarom" - dodał rzecznik.

Paweł K. był już wcześniej zawieszony w wykonywaniu posługi duchownego i przebywał na urlopie. W 2005 r. oskarżono go o posiadanie pornografii dziecięcej i w 2009 r. został skazany na rok więzienia w zawieszeniu.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy