Reklama

Reklama

Demolka bez konsekwencji

Grupa wyrostków jednego z wałbrzyskich gimnazjów na chwilę stała się gwiazdami mediów. Po tym jak dopuścili się bezmyślnego aktu wandalizmu mówiła o nich cała Polska. A to za sprawa filmu, obrazującego demolkę chuliganów, który trafił do internetu.

Dlaczego chuligani nie zostaną pociągnięci do odpowiedzialności i co działo się w ich głowach podczas tej prymitywnej akcji?

Reklama

O sprawie zrobiło się głośno w ubiegły wtorek, kiedy 3-minutowy film, dokumentujący wydarzenie został umieszczony w internecie. Około 8-osobowa grupa chłopców przedstawiała się w nim z imienia i nazwiska, po czym przystąpiła do ustawicznego demolowania posesji przy ul. Nowy Świat 5b, niemal w samym centrum Wałbrzycha. W ponad 150-letnim budynku od kilku lat nikt nie mieszka. W XIX stuleciu mieściła się w nim stacja kolejowa, a jeszcze do niedawna rezydowali w nim lokatorzy. Budynek z czerwonej cegły nie jest wpisany do rejestru zabytków. Został on przeznaczony do rozbiórki, po tym gdy teren na którym stoi obiekt, zakupiła warszawska firma budująca galerię Victoria.

Chuligani popijając piwo i wykrzykując wulgaryzmy, wybijali w budynku szyby i wyrzucali przez okna pozostałe jeszcze w nim meble, a nawet powyrywane z zawiasów ramy okienne. Na filmiku widać m.in. lądujące na ziemi fotele i szafki. Niektóre z nich były tak sporych rozmiarów, że przez okno wypychało je aż dwóch wyrostków. Wśród niecenzuralnych komentarzy i dzikiego śmiechu padają m.in. takie "kwiatki" jak: -"Firma porządkowa Wałbrzych" czy "proszę państwa, zobaczcie, co się dzieje, j....... imbecyle." Komentarze tego typu świadczą o tym, że bohaterowie zajścia przygotowywali swój film z myślą o szerszej publiczności. Nagranie trafiło do internetu, a linki do niego na przeróżne internetowe fora internetowe. Po tym, gdy sprawą zainteresowały się media, filmik zniknął z serwisu.

Wałbrzyska policja, która została poinformowana o sprawie ma bardzo ograniczone możliwości działania. Po jej przedstawieniu właścicielowi budynku, stwierdził on, że nie zamierza składać żadnego doniesienia, a budynek i całe jego wyposażenie i tak niedługo zostaną usunięte. - Właściciel zobowiązał się do zabezpieczenia terenu, aby nie dochodziło na nim do kolejnych aktów wandalizmu. Nie może być mowy o zniszczeniu mienia, ponieważ posesja i tak jest przeznaczona do rozbiórki. Jedyne działania, jakie prowadzimy w tej sprawie, wynikają tylko z naszych potrzeb. Ustalamy na przykład, czy nastoletni "aktorzy" nie powinni być w tym czasie w szkole i w jakim są wieku - mówi oficer prasowy KMP w Wałbrzychu, Jerzy Rzymek.

Specjalnie dla "Wiadomości" Jacek Santorski, psycholog społeczny:

- Niszczenie czy dewastowanie przedmiotów, które nie są do tego przeznaczone (np. meble) jest dla nastolatków formą odreagowania napięcia i agresji. Znam przypadek bardzo popularnego w latach 80. zespołu rockowego, który dokonał podobnego zbiorowego aktu wandalizmu. Perkusiście pękła przypadkowo błona werblu. W złości rozdarł ją na kawałki. Widząc to jego kolega zerwał strunę w swojej gitarze, a całe zajście skończyło się zniszczeniem w amoku niemal wszystkich instrumentów grupy. Fakt skumulowanego napięcia może prowadzić do tak destruktywnego transu. Odmienną sprawą jest zamieszczenie filmu w internecie. Młodzi ludzie poczuli, że od strony destrukcyjnej czyn ma społeczny rezonans, a w niektórych kręgach budzi nawet podziw. To poczucie rezonansu wywołuje stan euforyczny w mózgu, który na poziomie podstawowych mechanizmów biochemicznych "nie wie" czy tego typu grupowe działanie jest destrukcyjne czy twórcze. Podobny efekt przyniosłoby na przykład wspólne karczowanie przeznaczonego do tego lasu, czy wyciąganie z rowu ciężarówki.

Mateusz Mykytyszyn

mykytyszyn@nww.pl

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy