Reklama

Reklama

4,5 - latek o krok od śmierci

Wrocław. Policjanci uratowali z płonącego mieszkania 4,5-letniego chłopca, który z objawami zatrucia trafił do szpitala.

Pożar spowodowało samo dziecko, które same bawiło się zapałkami w pokoju. Pożar wybuchł w mieszkaniu przy ulicy Rydygiera we Wrocławiu. Funkcjonariusze zauważyli w jednym z okien małego chłopca. Dziecko stało za zamkniętym oknem i w pewnym momencie stłukło szybę. Policjanci spostrzegli ogień i pobiegli na górę go ratować. Na klatce schodowej panowało olbrzymie zadymienie. Spod drzwi do mieszkania wydobywały się kłęby dymu. Po dostaniu się do środka funkcjonariusze musieli iść na kolanach. Udało się im ściągnąć z okna dziecko i wyprowadzić z pomieszczeń w bezpieczne miejsce. 4,5-latek z objawami zatrucia trafił do szpitala. Wstępnie udało się ustalić, że chłopiec bawił się zapałkami, w pewnym momencie zapalił koc. Próbował uciekać do drugiego pokoju, ale płomienie zagrodziły mu drogę. Wtedy wszedł na okno i zbił szybę.

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne