Reklama

Reklama

10-latek z Dolnego Śląska ma ponad 30 tys. długu. Jak to możliwe?

"Fakt" opisuje niecodzienną historię z Dolnego Śląska. 10-letni Przemek został obarczony długiem, którego wartość przekroczyła 30 tys. zł i wciąż rośnie. Wszystko przez zapisane na niego mieszkanie po babci, które nielegalnie zajmuje jego matka.

Historia rozgrywa się w dwóch miejscowościach Dolnego Śląska. 10-letni Przemek po śmierci taty został odebrany spod opieki swojej biologicznej matki. Kobieta jest uzależniona od alkoholu i zgodnie z opinią sądu zaniedbywała chłopca.

Przemek trafił do rodziny zastępczej w miejscowości Szczawno-Zdrój. Jego matka "okupuje" z kolei mieszkanie w miejscowości Boguszów-Gorce. Jak się jednak okazało, wspomniane mieszkanie należy do 10-letniego chłopca. Dziecko nie miało pojęcia, że jego babcia, prawowita właścicielka mieszkania, odpisała mu je na własność.

Reklama

10-latek ma mieszkanie, ale lokal "okupuje" jego biologiczna matka

Problem w tym, że na miejscu znajduje się matka chłopca, która zadłużyła mieszkanie, nie opłacając czynszu. Jak wskazuje w rozmowie z "Faktem" rodzina zastępcza Przemka, dług przekroczył już kwotę 30 tys. zł i wciąż rośnie.

- Dopóki ojciec Przemka żył za mieszkanie płacił, a kiedy umarł, matka chłopca nie poczuwała się, by to robić. Czynszu w wysokości 580 zł nie płaci już pięć lat, a z mieszkania nie chce się wyprowadzić - mówi matka zastępcza Przemka.

Dziecko obarczone długiem

Wzywanie kobiety do zapłaty lub wyprowadzenia się z mieszkania nie przynosi żadnego rezultatu. Tymczasem na chłopca nakładane są kolejne zobowiązania finansowe i dług nieustannie rośnie. Doszło nawet do sytuacji, w której spółdzielnia mieszkaniowa miała pozwać dziecko, wzywając do reprezentowania go jego rodziców.

Jak podkreśla "Fakt", było to absurdalne oczekiwanie, ponieważ w chwili pozwu ojciec chłopca nie żył, a jego matka miała odebrane prawa rodzicielskie. Rodziny zastępczej, ani samego dziecka, nigdy nie powiadomiono o sprawie. W ostatniej chwili udało się powstrzymać egzekucję komorniczą z uwagi na udowodnienie, że reprezentacja chłopca w postępowaniu była nieprawidłowa.

Sprawa wróciła jednak do punktu wyjścia - czytamy. Choć postępowanie komornicze zostało zawieszone, dalej nie ma przełomu w sprawie. - Dziecko, które wychodzi z pieczy zastępczej, zaczyna samodzielne życie i trzeba dać mu ku temu wszelkie możliwe narzędzia, by był w stanie sobie poradzić, żeby nie skończył tak jak jego rodzice, żeby nie powielił schematów, nie wpadł w jakiś nałóg. O to tu chodzi. I tego samego chcemy dla Przemka - mówi mama zastępcza chłopca, która deklaruje, że zamierza walczyć o to, by Przemek odzyskał mieszkanie.   

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy