Reklama

Reklama

"TAZ": Ludwig Erhard współpracował z nazistami

​Ludwig Erhard był twórcą "cudu gospodarczego" w RFN. Po wojnie twierdził, że jako przeciwnik Hitlera był ofiarą III Rzeszy. W rzeczywistości miał rasistowskie poglądy i czerpał korzyści ze współpracy z nazistami.

Ludwig Erhard w powołanym 20 września 1949 roku pierwszym rządzie kanclerza RFN Konrada Adenauera objął tekę ministra gospodarki. Uważany jest za "ojca" socjalnej gospodarki rynkowej, która w latach 50. zapewniła RFN gospodarczy rozkwit, a obywatelom - dobrobyt. W 1963 roku Erhard zastąpił Adenauera na fotelu kanclerza, by trzy lata później podać się do dymisji.

Reklama

Po wojnie Erhard kreował się na "zdystansowanego wobec polityki profesora ekonomii, stojącego ponad partiami politycznymi". Utrzymywał, że w III Rzeszy był członkiem ruchu oporu przeciwko Hitlerowi - pisze Ulrike Herrmann w weekendowym wydaniu dziennika "Tageszeitung" (TAZ).

Przeciwnik czy beneficjent III Rzeszy?

"To nieprawdziwa legenda. Erhard czerpał korzyści z nazistowskiego systemu, będąc autorem sowicie opłacanych ekspertyz dla gauleiterów i instytucji podporządkowanych (reichsfuehrerowi SS) Heinrichowi Himmlerowi" - pisze Ulrike Herrmann.

Utrzymujący się w Niemczech do dziś kult Erharda jest dowodem na to, że Niemcy nadal nie uporali się ze swoją przeszłością - twierdzi autorka. Jej zdaniem, Ludwig Erhard prawdopodobnie wierzył w swoje kłamstwa, ponieważ pozwalały mu zatuszować jego życiowe porażki.

Herrmann odnosi się do rozpowszechnianej przez Erharda opinii, że musiał zrezygnować z kariery akademickiej, gdyż nie będąc nazistą nie miał szans na pracę naukową. "Prawda jest bardziej trywialna i mniej korzystna dla przyszłego ministra. Powodem porażki w staraniach o habilitację nie był sprzeciw ze strony nazistów, lecz słaby poziom naukowy pracy" - czytamy w "TAZ".

Ulrike Herrmann zwraca uwagę na współpracę Erharda z gauleiterem Wiednia Josefem Buerckelem. Jedna z ekspertyz przyszłego ministra zajmowała się wykorzystaniem majątku przejętego po deportowanych z Austrii Żydach.

Doświadczenia w okupowanej Polsce

Od 1940 roku zleceniodawcą Erharda był działający na terenie okupowanej Polski Główny Urząd Powierniczy - Wschód. Realizując zlecenia tej instytucji, ekonomista wielokrotnie przebywał na terenach podbitych przez Niemców. "Erhard znał zbrodnie dokonywane w Polsce" - podkreśla autorka. Jak dodaje, wymordowanie polskich elit dokonane na jesieni 1939 roku Erhard opisał eufemistycznie w jednym z raportów jako "ewakuację tak zwanej polskiej inteligencji".

Urząd, dla którego pracował Erhard, był "częścią brutalnej dyktatury", a jej celem była konfiskata polskich przedsiębiorstw, ich wycena i przekazanie Niemcom. Opracowany przez Erharda w lecie 1941 roku plan zagospodarowania "obszarów wschodnich" zawierał wiele rasistowskich treści.

Erhard o Polakach

"Polski robotnik okazał się być chętny i pracowity, chociaż jego osiągnięcia nie spełniają wymagań stawianym Niemcom z Rzeszy. To wynik braków w wychowaniu i cech wynikających z uwarunkowań rasowych" - pisał przyszły kanclerz RFN. "Polski naród nie posiada siły kształtowania (rzeczywistości), która pozwoliłaby mu na osiągnięcie prawdziwie kulturalnych wartości" - kontynuował swoje wywody ekonomista.

Herrmann zastrzega, że Erhard nie podzielał poglądów Himmlera zakładających unicestwienie z pobudek rasistowskich narodu polskiego, lecz był raczej pragmatykiem. "Mordowanie, wypędzenie czy zagłodzenie Polaków uważał za działanie nieefektywne, ponieważ można było wykorzystać (Polaków) jako siłę roboczą i konsumentów" - pisze autorka. Jego zdaniem, polscy robotnicy powinni zarabiać niewiele mniej od Niemców, gdyż zbyt duże różnice wpływają negatywnie na wydajność i prowadzą do napięć społecznych.

Pragmatyk, a nie morderca

Zwolennicy Erharda uważają, że ten postulat świadczy o odwadze ekonomisty, który walczył o dobre warunki dla polskich robotników - wtrąca autorka.

To nieporozumienie - pisze Herrmann. "Erhard nie interesował się Polakami, lecz jedynie rozwojem nowej niemieckiej przestrzeni na Wschodzie. Polacy byli tolerowani, dopóki byli potrzebni. Dla Erharda było oczywiste, że Polacy nie posiadają praw i mają służyć Niemcom. Interesowało go jedynie to, jak w najbardziej wydajny sposób można ich wykorzystać" - zaznacza Herrmann.

Opublikowany przez "TAZ" tekst pochodzi z książki Ulrike Herrmann "Niemcy, gospodarcza bajka" wydanej we wrześniu 2019 roku.

Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy