Reklama

Reklama

Śmieci wymykają się spod kontroli

Ludzkość produkuje obecnie dwa miliardy ton odpadów rocznie. Do 2050 r. będzie ich 70 proc. więcej - prognozuje Bank Światowy.

Śmieci zalewają naszą planetę - ostrzega Bank Światowy w przedstawionym w Waszyngtonie raporcie "What a Waste 2.0". W tej chwili produkujemy rocznie 2,01 mld ton odpadów, do 2015 r. góra ta urośnie o 70 proc. do 3,4 mld ton. Powodem tego niekontrolowanego wzrostu jest oczekiwany przyrost ludności i utrzymująca się urbanizacja.

Sposób, w jaki obchodzimy się z odpadami, dotyczy każdego mieszkańca naszego globu - piszą autorzy raportu. W ubogich krajach ciągle jeszcze 90 proc. odpadów jest spalanych, czego skutki zdrowotne najbardziej odczuwają najubożsi.

Raport krytykuje ogromną dysproporcję między krajami wysoko rozwiniętymi a resztą świata. Chociaż w tych pierwszych żyje zaledwie 16 proc. światowej ludności, są one odpowiedzialne za ponad jedną trzecią wszystkich odpadów. Ale także w innych regionach Bank Światowy spodziewa się w najbliższych dziesięcioleciach dużego wzrostu odpadów. I tak np. w Afryce produkcja śmieci ma się potroić, a w Azji Południowo-Wschodniej podwoić. Obecnie kraje wysoko rozwinięte przerabiają 30 proc. swoich odpadów, kraje słabo rozwinięte zaledwie cztery proc.

Reklama

Problem na całe stulecia

Według Banku Światowego, z ekonomicznego punktu widzenia inwestowanie w recykling i systemy gospodarki odpadami ma jak najbardziej sens. Bank podaje, że od 2000 r. przeznaczył 4,7 mld dolarów na wspieranie na tym polu ponad 300 projektów na całym świecie.

Autorzy raportu "What a Waste 2.0" ostrzegają zwłaszcza przed negatywnymi skutkami plastikowych odpadów dla naszej planety: "Jeżeli nie będzie się ich zbierać i utylizować, na stulecia będą one zanieczyszczały i ujemnie wpływały na wody i systemy ekologiczne". Już teraz obróbka odpadów jest odpowiedzialna za pięć proc. globalnych emisji CO2, a tym samym za zmiany klimatyczne.

Koncerny w walce z zanieczyszczeniem oceanów

Walka z plastikowymi śmieciami była też tematem szczytu ministrów środowiska państw G7 w kanadyjskim Halifax. Kanadyjska minister środowiska Catherine McKenna podała tam do wiadomości, że szereg koncernów przyłączyło się do tzw. Karty G7, inicjatywy mającej na celu ochronę mórz i oceanów przed zanieczyszczeniem odpadami z tworzyw sztucznych. Są wśród nich Coca-Cola, Unilever, Dow Chemicals, Ikea czy amerykańska sieć supermarketów Walmart.

Kartę podpisały podczas szczytu G7 w czerwcu w kanadyjskim Charlevoix: Francja, Kanada, Niemcy, Wielka Brytania, Włochy i UE. Należące także go grupy G7 Japonia i USA nie przyłączyły się do inicjatywy, zrobiły to natomiast nienależące do siódemki Jamajka i Norwegia. Sygnatariusze zobowiązania chcą wspólnymi siłami doprowadzić do tego, by do 2030 r. wszystkie opakowania nadawały się do recyklingu, a do 2040 r. rzeczywiście wszystkie były recyklingowane. Zamierzają też wspierać inicjatywy zmierzające do znalezienia alternatyw dla opakowań z tworzyw sztucznych.

Reklama

Reklama

Reklama