Reklama

Reklama

Sekretarz generalny ONZ ostrzega przed nową zimną wojną

- Chiny i USA podążają w niebezpiecznym kierunku. Trzeba zrobić wszystko, by uniknąć dalszej eskalacji - ostrzegł sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres, inaugurując 75. sesję Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych.

- Nasz świat nie może sobie pozwolić na przyszłość, w której dwie największe gospodarki świata poróżniają Ziemię - powiedział sekretarz generalny Antonio Guterres, inaugurując debatę generalną Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych w Nowym Jorku. - Trzeba zrobić wszystko, by uniknąć dalszej eskalacji. Doprowadziłoby to bowiem do technologicznej i gospodarczej przepaści, która mogłaby się rozrosnąć do przepaści militarnej - Gutteres ostrzegł przed zimną wojną między USA i Chinami.

Reklama

W obliczu gigantycznych wyzwań, jakie postawiła przed światem pandemia koronawirusa, sekretarz generalny zaapelował o lepszą współpracę międzynarodową. - Populizm i nacjonalizm nie podołały zadaniu, jakim jest stłumienie wirusa. To samo dotyczy egoistycznego podejścia do rozwoju szczepionki. Taki "szczepionkowy nacjonalizm" jest nie tylko niesprawiedliwy, ale skazany na porażkę - stwierdził Guterres.

Mówiąc o aktywnym zwalczaniu COVID-19, ponowił swoje żądanie ogólnoświatowego zawieszenia broni, które do końca roku musi się stać rzeczywistością. - Zostało nam sto dni. Zegar tyka - powiedział.

Głównie wirtualna debata

Jubileuszowa, 75. sesja Zgromadzenia Ogólnego Narodów Zjednoczonych przebiega zupełnie inaczej, niż planowano. Największe na świecie, dyplomatyczne spotkanie na szczycie z racji pandemii odbywa się przede wszystkim wirtualnie. Podczas gdy Guterres przemawiał z kwatery głównej ONZ w Nowym Jorku, przedstawiciele wszystkich 193 państw członkowskich - wśród nich ponad 150 szefów państw i rządów - są obecni wirtualnie, a wystąpienia zastępują przemówienia nagrane wcześniej na wideo. W sali Zgromadzenia Ogólnego każdy kraj członkowski reprezentuje natomiast jego ambasador przy ONZ.

Atak Trumpa na Chiny i WHO

Prezydent USA Donald Trump wykorzystał swoje przesłanie wideo do ponownego ataku na Chiny i Światową Organizację Zdrowia (WHO). Po raz kolejny obarczył je winą za wybuch pandemii. - Musimy pociągnąć do odpowiedzialności naród, który wypuścił w świat tę zarazę - Chiny - oznajmił Trump.

- Rząd w Pekinie nie zatrzymał rozprzestrzeniania się na świecie "chińskiego wirusa" - powtórzył swoją opinię prezydent USA. 

- Chiński rząd i Światowa Organizacja Zdrowia - która jest praktycznie kontrolowana przez Chiny - wprowadziły świat w błąd, twierdząc, że nie ma dowodów na przenoszenie się wirusa z człowieka na człowieka - powiedział Trump. Jak zażądał amerykański prezydent, "Narody Zjednoczone muszą pociągnąć Chiny do odpowiedzialności na przykład za to, że w początkach pandemii Chiny pozwoliły swoim obywatelom wyjeżdżać za granicę, by zarażać świat".

Chiny oburzone

Ambasador Chin przy ONZ Zhang Jun bezzwłocznie odrzucił te zarzuty, które - jak podkreślił - "są pozbawione jakichkolwiek podstaw".

- Bardziej niż konfrontacja, konieczne są dzisiaj wzmożona solidarność i kooperacja - podkreślił chiński dyplomata. Prezydent Xi Jinping ostrzegł natomiast przed "polaryzowaniem" walki z koronawirusem. - Chiny nie chcą nowej zimnej wojny - oświadczył.

W środku pandemii COVID-19 relacje między USA i Chinami znalazły się w krytycznym punkcie. Konflikt dotyczy teraz bez mała każdego aspektu stosunków między tymi obydwoma mocarstwami.

(DPA, AFP, EPD / stas)

Redakcja Polska "Deutsche Welle"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne