Reklama

Reklama

Rekordowy przemyt fajerwerków z Polski. "Mogą nawet wysadzić samochód"

Rok 2016 kończy się smutnym rekordem na polsko-niemieckiej granicy. Celnicy w Brandenburgii zarekwirowali ogółem ponad 3,5 tony rac i rakiet. Jest 300 postępowań karnych.

Już od tygodni policja federalna i celnicy na przejściach granicznych z Polską rekwirowali nielegalnie przewożone fajerwerki. "Nie ma dnia, żeby nie odkryli przemytu" - pisze portal rozgłośni RBB.

Rzeczniczka władz celnych Astrid Pinz powiedziała w rozmowie z rozgłośnią, że na samym obszarze Głównego Urzędu Celnego Frankfurt nad Odrą w ubiegłym roku odkryto 3,5 tony materiałów pirotechnicznych. W bieżącym roku ten smutny rekord został pobity już trzy dni przed sylwestrem. Tylko w grudniu urząd celny we Frankfurcie wdrożył ponad 300 postępowań karnych.

Reklama

Zmasowany przemyt

Od lat już temat ten obecny jest pod koniec roku w mass mediach, a prasa koncentruje się na szczególnie drastycznych przypadkach, jak np. 14-latka, który w połowie grudnia starał się przewieźć 114 kg artykułów pirotechnicznych wózkiem i taksówką ze Słubic przez frankfurcki dworzec Rosengarten do Berlina.

Z kolei w bagażniku 19-letniego kierowcy na autostradzie A12 służby celne odkryły 130 kg nielegalnych fajerwerków. W listopadzie celnicy podczas kontroli na wysokości zjazdu Forst w holenderskiej ciężarówce odkryli prawie 5 tony materiałów pirotechnicznych.

Chodliwy towar

Częściej niż w ubiegłych latach stwierdzono, że turyści z Niemiec przyjeżdżają na jeden dzień do Polski, by zaopatrzyć się w fajerwerki. W Niemczech sprzedaż artykułów pirotechnicznych dopuszczalna jest dopiero trzy dni przed sylwestrem. Z tego względu w regionie przygranicznym kontrole zintensyfikowano. Jak pisze portal RBB, pojazdy służb celnych "dosłownie co 5 minut" wyciągają z ruchu samochody na niemieckiej rejestracji wracające z Polski. Pilotowane są na plac Frankturter Tor w pobliżu autostrady A12, gdzie przeprowadzane są kontrole. Oczywiście nie wszyscy wiozą zakazany towar, ale większość kierowców rozumie konieczność tak intensywnych kontroli.

Jak wyjaśnia rzeczniczka frankfurckiego urzędu, większość artykułów pirotechnicznych, będących w sprzedaży w Polsce, podlega zakazowi wwozu do Niemiec, gdyż nie mają one wymaganych w RFN certyfikatów. Częstokroć ze względu na zbyt dużą ilość materiału wybuchowego powinny one znaleźć się tylko w rękach fachowców-pirotechników. Dotyczy to przede wszystkim tzw. baterii o wadze 20 kg, które byłyby w stanie nawet wysadzić w powietrze samochód.

opr. Małgorzata Matzke

Wasze komentarze
No hate

Wyrażaj emocje pomagając!

Grupa Interia.pl przeciwstawia się niestosownym i nasyconym nienawiścią komentarzom. Nie zgadzamy się także na szerzenie dezinformacji.

Zachęcamy natomiast do dzielenia się dobrem i wspierania akcji „Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy” na rzecz najmłodszych dotkniętych tragedią wojny. Prosimy o przelewy z dopiskiem „Dzieciom Ukrainy” na konto: ().

Możliwe są również płatności online i przekazywanie wsparcia materialnego. Więcej informacji na stronie: Fundacja Polsat Dzieciom Ukrainy.

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy