Reklama

Reklama

Pożar torfowisk na poligonie. Szefowa MON przeprasza

Ćwiczenia Bundeswehry wywołały wielki pożar torfowisk w północno-zachodnich Niemczech. Minister obrony Ursula von der Leyen posypuje głowę popiołem.

"Naprawdę mamy tutaj szkody do naprawienia" - powiedziała minister obrony Niemiec Ursula von der Leyen podczas spotkania ze służbami ratowniczymi i mieszkańcami w Stavern w powiecie Emsland w północno-zachodnich Niemczech. Lokalne władze nie wykluczają, że z powodu pożaru torfowisk w okolicy trzeba będzie ewakuować około 1100 osób.

Minister przeprosiła mieszkańców za nieprzyjemności na jakie zostali narażeni przez działania Bundeswehry. Wcześniej armia była ostro krytykowana za postępowanie z pożarem jaki wybuchł na lokalnym poligonie. Rzecznik straży pożarnej skarżył się, że nie dało się uzyskać od armii żadnych informacji na temat zdarzenia. Rzecznik ministerstwa obrony przyznał, że te zarzuty są uzasadnione, a Bundeswehra zmieniła swoją politykę informacyjną i każdego ranka przekazuje strażakom wiadomości dotyczące pożaru.

Reklama

Minister von der Leyen zapowiedziała, że wyjaśni, czy prowadzenie testów amunicji na wysuszonym torfowisku było "niezbędne i rozsądne". Do tego dochodzi też problem wyposażenia Bundeswehry. Okazało się, że wojskowy wóz gaśniczy, przystosowany do poruszania się po grząskim terenie poligonu, był zepsuty w momencie wybuchu pożaru.

Armia nie inwestuje

Pełnomocnik Bundestagu ds. obronności Hans-Peter Bartels (SPD) skrytykował armię za niedostatecznie wykorzystywanie zarezerwowanych dla niej pieniędzy. W ubiegłym roku nie udało się wydać 600 milionów euro przeznaczonych na zakupy dla Bundeswehry. "To musi się zmienić" - stwierdził.

Szef frakcji parlamentarnej Zielonych Anton Hofreiter zażądał z kolei zwołania sztabu kryzysowego. "Powinien zająć się zwalczaniem tego pożaru i wyjaśnianiem jego przyczyn" - powiedział. Hofreiter zarzucił Bundeswehrze, że przeprowadzała swoje ćwiczenia w sposób lekkomyślny .

Pożar torfu na wojskowym poligonie w powiecie Emsland wybuchł dwa tygodnie temu, kiedy wojsko ćwiczyło ostrzał rakietowy ze śmigłowca. Bundeswehra podaje, że pożar obejmuje już powierzchnię 800 hektarów. Sprawą zajęła się już także prokuratura, która prowadzi postępowanie w związku z nieumyślnym podpaleniem.

Myśliwce i śmigłowce do walki z ogniem

Aby opanować pożar Bundeswehra zamierza włączyć do akcji swoje śmigłowce, a także myśliwce Tornado. Te ostatnie mają wykonać zdjęcia i przeprowadzić analizę termiczną gleby, aby wykryć niewidoczne gołym okiem podziemne zarzewia ognia. Śmigłowce mają zaś prowadzić z powietrza akcję gaśniczą.

dpa/szym
Redakcja Polska "Deutsche Welle"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy