Reklama

Reklama

Niemiecki sąd: Islamistki nie są automatycznie terrorystkami

Kobiety, które przyłączyły się do tzw. Państwa Islamskiego, nie mogą być automatycznie uznawane za terrorystki – orzekł niemiecki sąd. Służby odpowiedzialne za bezpieczeństwo spodziewały się innego wyroku.

Federalny Trybunał Sprawiedliwości (BGH) odrzucił możliwość generalnego ścigania kobiet, które przyłączyły się do organizacji terrorystycznej Państwo Islamskie (IS). Jak podają NDR, WDR i "Sueddeutsche Zeitung", sędziowie BGH uzasadnili swoje orzeczenie tym, że nie wystarczy brać udział w codziennym życiu na obszarze opanowanym przez tzw. Państwo Islamskie, aby zostać automatycznie członkiem organizacji terrorystycznej. 

Ścigać można tylko osoby, które bezpośrednio wspierały IS - stwierdzili sędziowie w Karlsruhe. Przez takie uzasadnienie Trybunał oddalił nakaz aresztowania pochodzącej z Offenbachu islamistki Sibel H. Wróciła ona w kwietniu br. z Bagdadu do Frankfurtu n. Menem i od tego czasu jest na wolności.

Reklama

Prokurator generalny Peter Frank, wydając nakaz aresztowania islamistki, argumentował, że kobiety takie jak Sibel H., które poślubiły bojownika IS, miały z nim dzieci i wychowują je w ideologii IS, "wzmacniają organizację od środka". Także kobiety są częścią "narodu kalifatu" - przekonywał. Poza tym mąż Sibel H. otrzymywał wynagrodzenie od IS, pobierając także dodatek na żonę.

Chciano stworzyć precedens

Obecne orzeczenie Trybunału Sprawiedliwości jest porażką zarówno dla Prokuratury Generalnej jak i niemieckich władz. Żywiono bowiem nadzieję, że nakaz aresztowania Sibel H. stworzy przypadek precedensowy. 30-letnia kobieta pochodzenia tureckiego uważana jest za zagorzałą islamistkę. W jej telefonie komórkowym policja znalazła filmik wideo, na którym widać jej męża strzelającego z kałasznikowa i głos mówiący "Merkel, ty jesteś następna".

Po śmierci pierwszego męża, w roku 2016 Sibel H. wróciła do Syrii w towarzystwie drugiego męża wywodzącego się również z kręgów heskich salafistów. Po rozkładzie tzw. "Państwa Islamskiego" para została aresztowana. Sibel H. w zaawansowanej ciąży i z małym dzieckiem została osadzona w zakładzie dla kobiet w Erbilu w Iraku. Jej 14-miesięczne dziecko już w lutym br. zostało przewiezione do Niemiec. 

Po przyjściu na świat następnego dziecka niemiecki MSZ zadecydował, aby sprowadzić do Niemiec także Sibel H. i niemowlę. W podróży kobiecie towarzyszyli funkcjonariusze Federalnego Urzędu Kryminalnego.

Obecne orzeczenie sądu znacznie utrudni ściganie kobiet, które przyłączyły się do tzw. Państwa Islamskiego. Prokuratura będzie musiała im udowodnić konkretne wsparcie czy udział w walkach, aby móc postawić je w stan oskarżenia. Służby bezpieczeństwa nie są zadowolone z tego wyroku sądu. W obozach i więzieniach w Syrii i Iraku przebywa kilkadziesiąt kobiet czekających na powrót do Niemiec. Przypuszcza się, że większości z nich nie grozi teraz w Niemczech aresztowanie ani postawienie przed sąd.

tagesschau.de/mac/Redakcja Polska Deutsche Welle 



Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy