Reklama

Reklama

Niemiecka prasa o śmierci Sulejmaniego: Dzwony biją na alarm

Sobotnie wydania niemieckich gazet zajmują się zamachem USA na generała Kasema Sulejmaniego, następstwami tego dla Bliskiego Wschodu oraz bezradnością zachodniej polityki.

Dziennik "Die Welt" pisze: "Jedno powinno być jasne: świat bez Kasema Sulejmaniego jest lepszy. Ostatecznie Iran jest wiodącym państwowym sponsorem terroru na świecie, a Sulejmani był czołowym irańskim terrorystą. Ten zabity przez Amerykanów szef irańskich sił Quds, zagranicznego ramienia Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej, był w minionych dekadach odpowiedzialny za zamachy na ludności cywilnej na świecie, także w Europie. Przygrywał atakom szyickiej milicji przeciwko oddziałom USA, co setki ludzi przypłaciło życiem".

Gazeta dodaje, że "w żadnym wypadku nie jest przesądzone, iż kontratak Amerykanów doprowadzi w regionie do wojny. Mułowie wiedzą, że nie mogą wygrać prawdziwej wojny z USA. Śmierć Sulejmaniego staje się teraz punktem zwrotnym" - uważa "Die Welt".

Reklama

"Frankfurter Rundschau" konstatuje z kolei: "Trump i jego jastrzębie nie chcą słyszeć o dyplomacji i długoterminowych strategiach rozwiązania złożonego problemu. Administracja Trumpa nie tylko jednostronnie rozwiązała umowę jądrową z Iranem, ale również wyeliminowała związany z nią pomysł stopniowego przestawienia irańskiego reżimu na inną drogę polityczną".

Jak przypomina dziennik, poprzednik Trumpa Barack Obama chciał wspólnie z międzynarodową wspólnotą udaremnić Teheranowi prace nad bronią jądrową.

"Wiele powodów mogło skłonić Trumpa do wydania tego rozkazu"

"Ponadto chodziło o sukcesywne ograniczenie wpływów Iranu w krajach sąsiednich, co miało dla nich dobrze znane krwawe konsekwencje. Trump dla odmiany uznał, że cele te można szybciej osiągnąć przy pomocy jego polityki. Jeśli miałby trzeźwo ocenić unieważnienie umowy jądrowej z Iranem, musiałby radykalnie zmienić swoje podejście".

Zdaniem dziennika "Sueddeutsche Zeitung", "wiele było powodów, które mogły skłonić Trumpa do wydania rozkazu zabicia. Ale w sumie nie dają obrazu przekonującej strategii. Bowiem Trump wybrał eskalację o ultymatywnym charakterze, pomijając przy tym liczne etapy".

"Przez trzy lata swoją niechęć wobec ataków militarnych przekształcał w cichą maksymę amerykańskiej polityki zagranicznej, przesuwając tym samym punkty ciężkości na świecie. A teraz impulsywnie, nieobliczalnie, porywczo sięga on nieoczekiwanie po wojsko, jak zazwyczaj po swoje konto na Twitterze. Runął krąg rozsądnych wokół Trumpa. Prezydent rozpoczyna rok wyborczy od wypowiedzenia wojny w wysokiej dawce".

"Badische Zeitung" uważa: "Porównanie sytuacji z beczką prochu jest równoznaczne z trywializacją. Po zabiciu przez amerykańskie rakiety irańskiego generała Kasema Sulejmaniego Bliskiemu Wschodowi grozi nowa wojna z dramatycznymi skutkami dla regionu, dla geopolitycznej struktury władzy oraz stabilności gospodarki światowej... Europejczycy, a zwłaszcza Niemcy stoją po raz kolejny przygnębieni na uboczu. Z ich apeli o deeskalację wynika przede wszystkim jedno: bezbrzeżna bezradność".

Natomiast dziennik "Reulinger General-Anzeiger" przekonuje: "Iran zareaguje na atak. Co prawda Teheran nie chce i nie może pozwolić sobie na wojnę, ale konflikt ten może się błyskawicznie rozwinąć. Nie tylko na Bliskim i Środkowym Wschodzie dzwony biją na alarm".

Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy