Reklama

Reklama

Niemiecka prasa o fiasku szczytu COP25. "Hańba"

​Niemiecka prasa komentuje fiasko na szczycie COP25 w Madrycie. "Jeżeli natychmiast coś się nie wydarzy, zmiany klimatyczne rozrosną się do globalnej katastrofy" - czytamy.

"Wiesbadener Kurier" sugeruje, by szczyty klimatyczne organizować nie w Madrycie, Paryżu czy Glasgow, a na Filipinach lub w Zambii. W tych bowiem miejscach, jak podkreśla dziennik, już dziś można odczuć zmiany klimatyczne na własnej skórze. 

Reklama

"Rządy muszą wpływać bodźcami i wsparciem finansowym na zachowania konsumenckie swoich obywateli. Oni z kolei, muszą wiedzieć, że nie są jedynymi na świecie, którzy się poświęcają". Dziennik ocenia, że Unia Europejska podjęła dobrą decyzję z "Zielonym Ładem" Ursuli von der Leyen.

"Ludwigsburger Kreiszeitung" podkreśla, że "hańba z Madrytu budzi nie tylko obawy dotyczące ochrony klimatu". Według dziennika dyskusja dotycząca tego tematu nadal będzie się zaostrzać i stanie się jeszcze bardziej emocjonalna. 

"Tworzy się po części nastrój pesymizmu, do czego w sposób niebezpieczny przyczyniają się kraje i gminy z ich symbolicznymi 'klimatycznymi stanami klęski'. Gazeta z Ludwigsburga zaznacza, że "aktywiści kwestionują demokrację i wzywają do cywilnego nieposłuszeństwa". Tym bardziej istotne jest według dziennika, by Unia Europejska swój "Zielony Ład" potraktowała poważnie i pokazała, że zrozumiała.

"Straubinger Tagblatt/Landshuter Zeitung" zauważa, że "rząd federalny być może nie aż tak kategorycznie broni swoich interesów, jak inne kraje, ale w kontekście słabych wyników w Madrycie, nie pomoże wytykanie innych palcem". Gazeta dodaje, że Niemcy do tej pory nie osiągnęły postawionych sobie celów polityki klimatycznej. "Pisano już to wiele razy, ale to prawda: jeżeli natychmiast coś się nie wydarzy, zmiany klimatyczne rozrosną się do globalnej katastrofy". Dziennik pointuje, że wówczas rachunek za bezczynność będzie niewiarygodnie wysoki.

"Rheinpfalz" zadaje pytanie, jak młodzi ludzie zareagują na fakt, że w Madrycie ich przyszłość nie była traktowana poważnie. "Nie musi przecież skończyć się na cywilizowanie przeprowadzanych marszach 'Fridays for Future'. Na całym świecie młodzi ludzie wychodzili na barykady z niewielkich powodów. Niektórzy mogliby to dodatkowo wykorzystać w ich 'walce przeciwko politycznemu systemowi'. Gazeta z Ludwigshafen zastanawia się, czy protesty w lesie Hambach w Niemczech przeciw koparkom węgla brunatnego są jedynie początkiem.

"Nuernberger Nachrichten" spostrzega, że to "znamienne, że na Facebooku więcej sporów poświęconych jest Grecie Thunberg w przepełnionym pociągu niż faktowi, że 16-latka nie przebiła się w Madrycie". Gazeta stawia pytanie: "czy to porażka"? Według dziennika odpowiedź jest przecząca, "ale udowodniono na oczach całego świata, że polityka stawia na piękne przemówienia i hymny pochwalne na cześć Grety zamiast na działania".

Dotyczy to według dziennika z Norymbergii także Niemiec, które "obecnie próbują upiększyć się mianem wybawcy klimatu, ale propozycje własnego federalnego urzędu ochrony środowiska ze strachu przed lobbystami i brakiem odwagi najchętniej wkładają do niszczarki".

Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy