Reklama

Reklama

Niemiecka prasa: Jarosław Kaczyński - dyrektor Polski

"Dla Jarosława Kaczyńskiego zdobycie władzy nie jest środkiem do realizacji własnej polityki, lecz celem samym w sobie" – twierdzi Wojciech Sadurski w eseju na łamach "Spiegla". "Bez wątpienia Polską rządzi Kaczyński, nawet jeśli formalnie jest tylko zwyczajnym posłem i przewodniczącym partii Prawo i Sprawiedliwość" - dodaje.

Wojciech Sadurski na łamach "Spiegla" analizuje postać Jarosława Kaczyńskiego zaznaczając, że "jego myślenie i dążenia krążą wyłącznie wokół państwa i najnowszej historii Polski. Nie niepokoi go krytyka i zastrzeżenia z zewnątrz oraz wierzy w rozpoznanie prawdziwych interesów kraju, aby móc je następnie realizować - czytamy w magazynie.

"Ta szansa przyszła teraz - bez wątpienia Polską rządzi Kaczyński, nawet jeśli formalnie jest tylko zwyczajnym posłem i przewodniczącym partii Prawo i Sprawiedliwość". Zdaniem "Spiegla", prezydent Andrzej Duda jest "uległym sługą" Kaczyńskiego, podobnie jak premier Beata Szydło. "Narodowo-konserwatywny rząd dąży do radykalnej centralizacji władzy" - twierdzi publicysta, wymieniając kilka argumentów: nie powinno być żadnych konkurencyjnych frakcji, ani żadnych silnych zastępców w państwie i w partii - tylko Kaczyński i "jego armia zwolenników, którzy gorliwie bronią decyzji swojego szefa bez względu na to, czy są przekonujące".

Reklama

Sadurski zastanawia się, jaki jest cel pełni władzy Kaczyńskiego i analizuje program polityczny szefa PiS, który jego zdaniem jest "bezładną mieszanką intuicji, przesądów, strachu i kilku oderwanych od siebie idei politycznych". Kaczyński - jak zaznacza autor eseju - "łączy w swojej polityce społecznej i gospodarczej oklepane zasady liberalizmu ekonomicznego - niskie podatki, ograniczenie biurokracji, deregulację - ze wspaniałomyślną obietnicą dobrobytu. W taki oto sposób przewodniczący partii rządzącej chce przypodobać się wszystkim Polakom, którzy nie należą do tych, którzy skorzystali na cudzie gospodarczym ubiegłych lat.

Prezes PiS nie należy do najostrzejszych przeciwników UE

"Spiegel" pisze, że w podobny sposób Kaczyński realizuje swoją politykę zagraniczną. "Szef PiS nie interesuje się światem zewnętrznym i nie mówi w żadnym obcym języku. W centrum jego światopoglądu znajdują się rusofobia i germanofobia". Zdaniem Sadurskiego UE jest w oczach Kaczyńskiego "instrumentem niemieckiej hegemonii". Jednocześnie nie należy on do najostrzejszych przeciwników Wspólnoty i nie chce wystąpienia Polski z UE. "Wydaje się, że Kaczyński w końcu zrozumiał, że Polska potrzebuje Europy i że kraj ten nie może sam istnieć" - zaznacza tygodnik.

Kaczyński nie obarcza się złożonym programem politycznym. "Jego jedynym projektem jest kompleksowa, nieliberalna i radykalna kontrrewolucja, a optymalnym słowem-kluczem jest 'konsolidacja władzy' - przez systematyczną, bezwzględną eliminację wszystkich niezależnych sił, które mogłyby ograniczyć jego wolę" - objaśnia koncepcję Kaczyńskiego tygodnik.

Centralna dyrekcja polityczna w Polsce?

Sadurski przypomina, że w 2011 r. w dokumencie programowym PiS, w większości sporządzonym przez szefa partii, pojawił się postulat stworzenia w Polsce "centralnej dyrekcji politycznej", której celem byłaby realizacja narodowych interesów państwa. Dyrektorem instytucji byłby "oczywiście" Kaczyński. Autor artykułu wyjaśnia teorię "centralnej dyrekcji politycznej" reprezentowanej w latach 70. przez prof. Stanisława Ehrlicha, który był notabene promotorem pracy doktorskiej Jarosława Kaczyńskiego. Ową "dyrekcję" tworzy elitarna grupa polityków albo osoba, która "rządzi z cienia i stoi poza oficjalnymi strukturami". Tygodnik podkreśla, że od jesieni ub. r. Kaczyński rządzi właśnie w ten sposób.

Choć Kaczyński - w opinii Sadurskiego - nie jest ani marksistą, ani komunistą, to odrzucenie przez niego komunizmu nie opiera się w pierwszym rzędzie na demokratycznych lub liberalnych przekonaniach. Szef PiS gardzi komunizmem, który jest "antypatriotyczny, antyreligijny, 'antypolski' i kosmpolityczny". "Co ciekawe, to prawie te same obraźliwe epitety, za pomocą których (Kaczyński - red.) nazywa dziś liberalno-demokratyczne koncepcje" - twierdzi tygodnik.

Krańcowa opinia eseisty Spiegla

W opinii Kaczyńskiego, to demokratyczne zasady oraz niezależna, apolityczna służba cywilna uniemożliwiają realizację woli politycznej "dyrekcji", o czym przekonał się dzięki doświadczeniu - pisze Sadurski i przypomina, że PiS był już u władzy w latach 2005-2007. Wówczas Trybunał Konstytucyjny oddalił główny projekt ustawy, w ramach którego sprawdzano by esbecką przeszłość urzędników państwowych i osób publicznych. TK odrzucił także ustawy, które ograniczyłyby wolność prasy. Dlatego też - jak czytamy na łamach "Spiegla" - Kaczyński atakuje teraz ze wzmożoną siłą media publiczne i TK. "Na szczęście nie ma on większości dwóch trzecich głosów w parlamencie, za pomocą których mógłby zmienić konstytucję. Mimo to będzie próbował ją stopniowo osłabiać innymi środkami" - twierdzi tygodnik.

Sadurski przypomina także, że Komisja Europejska wprowadziła w ub. środę procedurę kontroli praworządności w Polsce. Zdaniem publicysty, dobrze się stało. "UE musi zastosować wszystkie środki, aby pokazać, że reżim Kaczyńskiego przekroczył granice dopuszczalnych działań" - konstatuje eseista.

Oprac. Monika Skarżyńska/ Redakcja Polska Deutsche Welle

Zobacz także:

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne

Rekomendacje