Reklama

Reklama

Niemiecka prasa: Austria podąża kursem swoich sąsiadów, w tym Polski

Prounijny program przedstawiony przez nowy rząd Austrii – sojusz chadeckiej OeVP i prawicowo-populistycznej FPOe – łudzi, uważają komentatorzy poniedziałkowych gazet.

Zdaniem "Süddeutsche Zeitung":

Reklama

"Co oznacza w tych czasach zadeklarowanie przez nowy austriacki rząd «proeuropejskiego kursu», w żadnym wypadku nie jest jednoznaczne. Z jednej strony dlatego, że kurs ten może być różnie rozumiany. Europa, za którą opowiadają się niemiecka kanclerz Angela Merkel i francuski prezydent Emmanuel Macron, jest zasadniczo inna, niż Europa Węgra Viktora Orbána - i Austria może w przyszłości ustawić się znacznie bliżej Orbána niż Merkel/Macrona. Z drugiej strony jest tak, że za proeuropejskim kursem Austrii, mimo tych wszystkich wykrzykników w programie rządowym, kryje się bardzo wiele znaków zapytania. Austria, która z racji swego położenia i historii, jest predystynowana do roli budowniczego mostów w Europie, pod tym nowym rządem może wypaść z tej roli".

Jak natomiast zauważa dziennik "Heilbronner Stimme":

"Mimo swego sojuszu z prawicowo-populistyczną FPOe, lider OeVP Kurz zdołał uniknąć oburzenia w Europie. Pomogło mu w tym pewnie słodziutkie opowiedzenie się za Europą. Pozostaje odczekać, ile będzie ono warte w praktyce. Kto przyjrzy się umowie koalicyjnej, rozezna, że Austria odrywa się raczej w kierunku wschodu. I tak już surowe prawo azylowe zostanie jeszcze bardziej zaostrzone. Kurz podąża tym samym raczej kursem swoich sąsiadów z Polski, Czech czy Węgier. Ku dużej radości szefa FPOe Strache. Wykpiwany swego czasu jako były członek skrajnie prawicowej korporacji studenckiej, jako wicekanclerz dyktuje kierunki polityki i zapewnia sobie najważniejsze ministerstwa".

Równie nieufnie ocenia proeuropejskość nowego rządu Austrii "Frankfurter Rundschau":

"Spokojne objęcie władzy przez rząd w Austrii łudzi: w naszym sąsiednim kraju rozpoczyna się nowa epoka. Pierwszej dekadzie tego tysiąclecia stojącej pod znakiem wielkich wędrówek wszędzie w Europie towarzyszyło motto: integracja. Teraz jej miejsce zajmują odseparowanie się i odstraszanie. Partnerzy koalicyjni w Wiedniu podzielili między siebie role. Prawicowa FPOe występuje jako narodowa spółka zabezpieczenia i ochrony osób i mienia: dowodzi żołnierzami na granicach i surową «policją cudzoziemską» wewnątrz kraju. Ubiegający się o azyl będą w przyszłości koszarowani; pieniądze zostaną im odebrane. Kto nie może być wydalony, dostanie tak mało pieniędzy, że musi kraść. Konsekwencje są jak najbardziej pożądane. Integracja to przeszłość. Konserwatywna OeVP ze zręcznym Sebastianem Kurzem na czele jest odpowiedzialna za biedermeiera. Należy przez to rozumieć społeczność drobnej działalności gospodarczej, gdzie wszystko pieczętuje się przybiciem ręki, gdzie każdy każdego zna i proteguje, a nielegalne umowy są trwałe jak beton".

Opr. Elżbieta Stasik/ Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje