Reklama

Reklama

Niemiecka minister obrony: Od Nord Stream 2 nie ma odwrotu

"Zatrzymanie projektu Nord Stream 2 jest niemożliwe - powiedziała podczas swojej wizyty w Rydze szefowa niemieckiego MON i CDU Annegret Kramp-Karrenbauer.

"Nord Stream 2 jest trudnym projektem. Jestem tego świadoma" - powiedziała niemiecka minister obrony i przewodnicząca CDU Annegret Kramp-Karrenbauer w Rydze, podczas swojej pierwszej oficjalnej wizyty jako szefowa MON w krajach bałtyckich, w tym na Łotwie. Zaznaczyła jednocześnie, że rząd Niemiec robi wszystko, by w rozmowach z Rosją uwzględnić kwestie bezpieczeństwa państw Europy Wschodniej. "Rosja okazała się tu wiarygodnym partnerem" - podkreśliła Kramp-Karrenbauer.

Obietnice zatrzymania projektu byłyby nieuczciwe

W rozmowie z łotewskim ministrem obrony Artisem Pabriksem Kramp-Karrenbauer zaznaczyła, że w polityce energetycznej Niemiec, Nord Stream 2 odgrywa ważną rolę dla bezpieczeństwa energetycznego kraju i dywersyfikacji dostaw gazu. "Byłoby nieuczciwe sprawianie wrażenia, że przy obecnym stanie prac i w obliczu zawartych umów budowa Nord Stream 2 mogłaby zostać jeszcze zatrzymana" - dodała.

Reklama

Artis Pabriks przypomniał, że łotewski rząd odrzuca projekt gazociągu między Rosją a Niemcami i domaga się od Unii Europejskiej jednomyślności. Mówiąc o bezpieczeństwie energetycznym stwierdził, że można "zbudować pięć gazociągów, ale kiedy dostawca pozostaje ten sam, nie stanowi to żadnego dodatkowego bezpieczeństwa".

Zgodnie z planami liczący 1200 km kontrowersyjny gazociąg ma być gotowy do użytku do końca tego roku.

Wsparcie ze strony sojuszników

Tematem rozmów była też polityka bezpieczeństwa. Kramp-Karrenbauer zapewniła Łotwie dalsze wsparcie Niemiec. "Jako sojusznicy, jako partnerzy w NATO, trzymamy się razem. Łotwa może w stu procentach polegać na Niemczech" - powiedziała szefowa MON.

Według Pabriksa, Łotwa nie jest w stanie sama pokryć wydatków na obronę kraju, dlatego potrzebuje wsparcia NATO także w obronie powietrznej i ochronie wybrzeży.

Mimo ostrej krytyki ze strony Moskwy, kraje bałtyckie: Litwa, Łotwa i Estonia przystąpiły do NATO w 2004 roku. Członkostwo w Sojuszu Północnoatlantyckim jest dla nich najważniejszą gwarancją bezpieczeństwa w obliczu potężnego sąsiada - Rosji. Poważne obawy wznowił w krajach bałtyckich kryzys na Ukrainie.

Na Łotwie i Estonii żyje silna mniejszość rosyjska. Obydwa kraje na wschodzie graniczą z Rosją. Z kolei Litwa graniczy od zachodu z obwodem kalinigradzkim. Moskwa rozmieściła tam systemy rakietowe Iskander-M o zasięgu do 500 km obejmującym całą Polską, a nawet Berlin. W obwodzie kaliningradzkim, podobnie jak na Kurylach, rozmieszczone są także systemy przeciwokrętowe Bastion.

Pięta achillesowa Sojuszu

Z racji swojego położenia geograficznego, państwa bałtyckie uważane są za piętę achillesową wschodniej flanki NATO. Powodem jest Przesmyk Suwalski (lub Korytarz Suwalski), szeroki na 80 km pas ziemi między Polską i Litwą a polską granicą z obwodem kaliningradzkim i Białorusią.

W razie konfliktu Rosja i Białoruś mogłyby zablokować granicę Polski i Litwy i odciąć kraje bałtyckie od sojuszników NATO.

(DPA / stas)
Redakcja Polska "Deutsche Welle"

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje