Reklama

Reklama

Niemcy: Karnawał i imigranci. Obawy o bezpieczeństwo

Po wydarzeniach w Kolonii i zamachu terrorystycznym w Stambule Niemcy obawiają się o swoje bezpieczeństwo w czasie karnawału. Pierwsze miasta wyciągnęły już wnioski z zagrożenia, a w kraju rozgorzała dyskusja na temat bezpieczeństwa w czasie wielkich imprez.

Kolorowe pochody przebierańców, imprezy uliczne, fajerwerki - dla wielu Niemców rezygnacja ze świętowania "piątej pory roku" jest niewyobrażalna. Teraz jednak hucznie obchodzony w niektórych regionach Niemiec karnawał musi się liczyć z konsekwencjami ekscesów sylwestrowej nocy, kiedy to ofiarami molestowania seksualnego i kradzieży padły setki kobiet. Rzekomymi sprawcami byli imigranci z Południowej Afryki i krajów arabskich.

Nie znają karnawału

Reklama

Konsekwencje wyciągnęło już pierwsze miasto nad Renem: Rheinberg odwołał tegoroczny pochód karnawałowy. Przyczyną są obawy o bezpieczeństwo uczestników. Oficjalnie chodzi o brak planu bezpieczeństwa. Obok ruchu drogowego, awanturujących się gapiów, "faktorem niebezpieczeństwa" może być także miejscowy ośrodek dla uchodźców, w którym mieszka 500 osób, przyznał Jonny Strey, kierujący w urzędzie miejskim działem bezpieczeństwa i porządku publicznego.

Strey przyznał także, że mieszkańcy ośrodka nie znają karnawału i mogliby się "niewłaściwie" zachować. Nie można wykluczyć - powiedział dla dziennika "Rheinische Post", że "uchodźcy przyjdą na pochód i dojdzie do podobnych zajść jak w Kolonii".

Ale obaw jest więcej. Nowością dla tego liczącego ok. 31 tys. mieszkańców miasta, byłaby sytuacja, w której około 4500 Niemców - uczestników pochodu - natrafia na 500 imigrantów. Strey podkreślił, że wydarzenia sylwestrowej nocy w Kolonii odgrywają pewną rolę w podjęciu decyzji o odwołaniu pochodu, ale podkreślił, że ośrodek dla uchodźców to tylko jeden z punktów planu bezpieczeństwa. 

Obawy o bezpieczeństwo

Po wydarzeniach w Kolonii i zamachu terrorystycznym w Stambule, którego ofiarami byli Niemcy, rozgorzała dyskusja na temat bezpieczeństwa w czasie wielkich imprez. Niemcy stawiają sobie pytanie, czy mogą wybrać się na pochody przebierańców, jak ten odwiedzany przez 1,5 mln osób w Kolonii, czy też lepiej zrezygnować ze świętowania "piątej pory roku"? Dziekan katedry kolońskiej stanowczo odradza. - Terroryści tego właśnie chcą, aby ludzie zastanawiali się, czy w ogóle pojechać jeszcze do Kolonii czy w inne miejsca - powiedział

Robert Kleine. - Jeśli zwycięży strach, wygrają terroryści - podsumował. Dla zabytkowej katedry zagrożenie nie uległo zmianie, ale jej władze są w ścisłym kontakcie z organami bezpieczeństwa.

Policja uspokaja

Uspokaja także miejscowa policja. "Kobiety mogą bez obaw poruszać się po Kolonii“, powiedział w wywiadzie prasowym Arnold Plickert, zastępca przewodniczącego Związku Zawodowego Policji. Zapowiedział, że w tym roku policja zwiększy w czasie karnawału patrole na kolońskich ulicach.

Niektóre miasta reagują z przekorą. Brunszwik, który musiał w ubiegłym roku odwołać pochód karnawałowy ze względu na zagrożenie zamachem terrorystycznym, oczekuje w tym roku ok. 250 tys. uczestników, a pochód odbędzie się pod hasłem "Teraz tym bardziej!". Zwiększy jednak liczbę patrolujących policjantów. Podobnie będzie w Essen czy Duesseldorfie.

Odwołanie pochodu w Rheinbergu nie przypadło do gustu wielu mieszkańcom miasta. Liane Weyers rozumie wprawdzie, że po ekscesach w Kolonii ludzie zaczęli się bać o swoje bezpieczeństwo. - Ale jesteśmy przecież w Niemczech i to jest nasza tradycja - mówi. - Co będzie odwołane w przyszłości? Boże Narodzenie? - pyta.

kna, dpa / Katarzyna Domagała, Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje