Reklama

Reklama

Merkel atakuje Rosję: Jesteśmy oburzeni cierpieniem

​Kanclerz Merkel ostro skrytykowała podczas wizyty w Turcji rosyjskie naloty powietrzne na syryjskie Aleppo. Życzyłaby sobie pomocy NATO dla uchodźców i szuka w Ankarze sprzymierzeńca. Pomoc z UE nie wystarczy. - Jesteśmy nie tylko przerażeni, ale i oburzeni ludzkim cierpieniem, jakie wywołują u dziesiątków tysięcy ludzi bombardowania, głównie rosyjskie - powiedziała Merkel po spotkaniu z premierem Ahmetem Davutoglu w Ankarze.

Merkel wezwała Moskwę do natychmiastowego zakończenia bombardowań i przypomniała o wspólnej rezolucji Rady Bezpieczeństwa ONZ ws. Syrii z grudnia 2015 r. Razem z Ankarą Berlin chce przypomnieć o rezolucji, która żąda zakończenia bombardowań ludności cywilnej. Rezolucję podpisała także Rosja.

Podróż Merkel do Turcji zbiega się z jej działaniami na rzecz mobilizacji wewnątrz UE, które mają na celu walkę z przemytem ludzi. - Jest ważne, aby droga uchodźców z Syrii przez Turcję do Europy nie odbywała się w sposób nielegalny, lecz aby miała miejsce w sposób kontrolowany i abyśmy to my ją organizowali - powiedziała kanclerz w Turcji.

Dodała, że rozmowy z premierem Davutoglu dotyczyły również powołania grupy roboczej, która miałaby na szczycie europejskim w przyszłym tygodniu opracować mechanizmy wprowadzenia takich kontyngentów. - Nie możemy z jednej strony oczekiwać od Turcji, że natychmiast wyhamuje ona falę uchodźczą, a z drugiej strony oferować wprowadzenie własnych kontyngentów dopiero za pół roku - powiedziała Merkel i dodała, że "istnieje już grupa krajów, które są gotowe, aby dobrowolnie zrobić pierwszy krok".
 
NATO kontra przemytnicy

Ponadto Niemcy i Turcja proponują zaangażowanie NATO w walkę przeciwko bandom przemytniczym w basenie Morza Egejskiego. Merkel uważa, iż na spotkaniu ministrów obrony krajów NATO w bieżącym tygodniu "należy sprawdzić, na ile Sojusz może pomóc w monitorowaniu sytuacji na wodach basenu oraz wesprzeć pracę europejskiej agencji ochrony granic Frontex i tureckiej straży granicznej".

Zaraz po spotkaniu z premierem Ahmetem Davutoglu kanclerz zapowiedziała też "ściślejszą kooperację policji obydwu krajów w zwalczaniu nielegalnego przekraczania granicy oraz w walce przeciw bandom przemytników". Davutoglu i Merkel rozmawiali też o lepszej koordynacji tureckiej straży nabrzeżnej z działaniami Frontexu pomiędzy Turcją i Grecją.

Po spotkaniu oboje zapowiedzieli, że niemiecka organizacja charytatywna Technisches Hilfswerk (THW) pomoże w zaopatrzeniu 30 tys. uchodźców czekających po syryjskiej stronie granicy z Turcją. Tylko w ostatnich dniach z bombardowanego Aleppo nad granicę z Turcją uciekły dziesiątki tysięcy ludzi.

Merkel podkreśliła, że Turcja pozostaje dla UE ważnym partnerem w kryzysie uchodźczym. W listopadzie Bruksela i Ankara porozumiały się co do wspólnego planu, w którym Turcy zobowiązali się do skuteczniejszej kontroli granic, co miało ograniczyć napływ uchodźców do Europy. W zamian UE obiecała Turcji 3 mld euro na opiekę dla 2,7 mln syryjskich uchodźców przebywających w tym kraju. Większość przedostała się w ub.r. do Europy właśnie przez Turcję.

Ostrożniejsza krytyka
Wizyta Angeli Merkel w Turcji wywołała tam krytykę ze strony opozycji i organizacji NGO, które zarzuciły kanclerz koncentrację na uchodźcach i pomijanie tematów związanych z łamaniem praw człowieka przez turecki rząd. Turecka gazeta "Cumhuriyet" opublikowała na pierwszej stronie poniedziałkowego wydania pytanie w języku niemieckim: "Dziennikarze siedzą w więzieniach. Czyżby Pani tego nie wiedziała?" Ostro skrytykowano kanclerz za to, że nie spotkała się z przedstawicielami opozycji ani organizacjami pozarządowymi.

Merkel odniosła się do zarzutów po spotkaniu z premierem Turcji i powiedziała, że "rozmowy dotyczyły również krytycznych spraw, jak warunki pracy dziennikarzy w Turcji". Ahmet Davutoglu odrzucił natomiast wszelkie zarzuty o łamaniu praw człowieka i stwierdził, że "Turcja jest demokracją".

Kanclerz organiczyła jednak krytykę Turcji do minimum, zaznaczając, że "każdy kraj ma prawo zwalczać działania terrorystyczne na własnym terytorium". - Mamy nadzieję na proces pojednania Turcji z Kurdami i PKK - dodała i zaznaczyła: "W porównaniu z okresem przed 2-3 laty sytuacja polityczna i problemy uległy jednak zmianie".

dpa, rtr, afp/ Róża Romaniec/Redakcja Polska Deutsche Welle

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Rekomendacje