Reklama

Reklama

Koronawirus. ​Rząd Niemiec: To decydujący moment

Niemcy znajdują się na początku drugiej fali pandemii. Według tamtejszego rządu sytuacja epidemiczna jest poważna, ale można jeszcze podjąć środki zaradcze.

Rząd Niemiec jest zaniepokojony rosnącą liczbą nowych zakażeń koronawirusem w kraju. - Sytuacja jest poważna - powiedział w poniedziałek (12 października) rzecznik rządu Steffen Seibert na konferencji prasowej po posiedzeniu gabinetu. Niemcy znajdują się na początku drugiej fali pandemii. Częściowo dochodzi już do poważniejszych przypadków zachorowań, które wymagają pobytu na oddziałach intensywnej terapii w szpitalach.

Reklama

- Wszyscy w rządzie federalnym są zgodni co do tego, że nadszedł czas, w którym okaże się, czy uda nam się powstrzymać rozwój tej sytuacji - mówił Seibert. Celem nadal musi pozostać śledzenie kontaktów osób zakażonych i przerywanie łańcuchów zakażeń.

Temat sporny: Zakaz noclegów

W środę kanclerz Niemiec Angela Merkel spotka się z premierami krajów związkowych. - Tylko jeśli wszyscy będą zdeterminowani, by działać razem, będziemy mogli podjąć środki zaradcze - powiedział Seibert. Jak dodał, dobra wiadomość jest jednak ta, że "nie jesteśmy bezsilni i że zapobieganie jest nadal możliwe".

Innym tematem spotkania będzie budzący kontrowersje zakaz noclegów dla osób z tych regionów Niemiec, które uznano za obszar ryzyka. Steffen Seibert zaznaczył, że szef Urzędu Kanclerskiego Helge Braun uzasadnił potrzebę wprowadzenia zakazu zakwaterowania, tym, że jest on "właściwym środkiem nadzwyczajnym".

Rzecznik rządu podkreślił jednak, że zakaz zakwaterowania jest indywidualnym działaniem krajów związkowych. Kanclerz wysłucha w środę argumentów wszystkich stron. Następnie przeprowadzona zostanie dyskusja na temat właściwego sposobu postępowania w odniesieniu do głównego zadania, jakim jest niedopuszczenie do tego, aby infekcja wymknęła się spod kontroli.

Zrozumienie kwestii obywatelskich

Według Seiberta rząd federalny ma świadomość tego, że obywatele mają pytania w tej sprawie. Nazywał to również "nie do końca niezrozumiałym", jeśli jakiś region z bardzo bardzo małą liczbą zakażeń chciałby się chronić.

Większość z 16 krajów związkowych uzgodniła, że osoby podróżujące z obszarów ryzyka, w których na 100 tysięcy mieszkańców przypada ponad 50 nowych infekcji, mogą zostać zakwaterowane w hotelu tylko wtedy, gdy przedstawią aktualny test na koronawirusa. Przepis ten jest krytykowany, jako nieadekwatny do sytuacji. Zwrócono również uwagę, że podróżni mogą korzystać z możliwości wykonania testów, które są potrzebne gdzie indziej.

(ARD/jr)

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne