Reklama

Reklama

Koniec z polityczną poprawnością wobec Erdogana

​Politycy w Niemczech przestają być wstrzemięźliwi wobec prezydenta Turcji. "Terrorysta", "ojciec chrzestny terrorystów" - takie epitety pojawiają się na ustach niemieckich polityków.

Po ostatnich werbalnych atakach tureckiego prezydenta Recepa T. Erdogana adresowanych do państw UE tym razem niemieccy politycy przystąpili do ofensywy.

Reklama

Szefowa klubu poselskiego lewicy Sahra Wagenknecht nazwała Erdogana terrorystą. Była to ostra riposta na konkretną wypowiedź tureckiego prezydenta sprzed kilku dni w Ankarze: "Jeśli nadal będziecie się tak zachowywać, żaden Europejczyk, żaden człowiek na Zachodzie czy gdziekolwiek na świecie nie będzie mógł jutro bezpiecznie i spokojnie zrobić kroku na ulicy". Wagenkrecht odparła na to w Berlinie: "To jest wezwanie do terroru. To mówi terrorysta. To nic innego". Przy innej okazji liderka partii "Die Linke" nazwała Erdogana "ojcem chrzestnym terrorystów".

Postępowanie tureckiego prezydenta wobec Europy Wagenknecht porównała z polityką zagraniczną nazistowskich Niemiec. Domaga się ona przerwania negocjacji akcesyjnych z Turcją. Robi też wymówki niemieckiej kanclerz Angeli Merkel, że nie sprzeciwia się poczynaniom tureckiego prezydenta.

Lammert: Próba zamachu na demokrację

Tymczasem przewodniczący Bundestagu Norbert Lammert (CDU), w związku z rozpoczęciem głosowania przez zamieszkałych w Niemczech Turków ws. zmian w tureckiej konstytucji, zarzucił przywódcom w Ankarze próbę zamachu na demokrację. "To, co planują Erdogan i turecki rząd, jest przekształceniem niewątpliwie delikatnego, ale demokratycznego porządku w autorytarny system"- powiedział Lammert. Przewodniczący Bundestagu wskazał, że po nieudanym wojskowym zamachu stanu latem ub. roku Erdogan "systematycznie likwiduje polityczny system" i tym samym dokonuje zamachu na własny porządek konstytucyjny. "Istnieje zagrożenie, że ten drugi zamach stanu się powiedzie" - zaznaczył Lammert.

Niemcy tureckim okręgiem wyborczym

Przewodniczący Gminy Tureckiej w Niemczech, Gökay Sofuoglu, skrytykował we wtorek (28.03.2017) na łamach "Ruhr Nachrichten" udział w referendum Turków za granicą. Możliwość wpływania na turecką politykę doprowadziła do tego, że Turcy w Niemczech bardziej interesują się polityką wewnętrzną Turcji niż życiem tutaj, w kraju zamieszkania - powiedział. "Niemcy stały się praktycznie tureckim okręgiem wyborczym. To w dużym stopniu spowodowało wzrost napięć w społeczności tureckiej" - stwierdził Sofuoglu.

Lider Zielonych Cem Özdemir wezwał mieszkających w Niemczech Turków, aby głosowali przeciwko zmianom tureckiej konstytucji. "Jeśli Erdogan wygra referendum, Turcja przemieni się w otwarte więzienie, w którym już nikt nie będzie mógł powiedzieć, co myśli" - podkreślał niemiecki polityk o tureckich korzeniach.

W planowanej przez Erdogana zmianie konstytucji chodzi o rozszerzenie uprawnień prezydenta. W Niemczech uprawnionych do głosowania jest 1,4 mln Turków. Głosowanie rozpoczęło się w poniedziałek (27.03.2017) i potrwa do 9 kwietna.

dpa / Barbara Cöllen

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne