Reklama

Reklama

Golfsztrom coraz słabszy. Skutki mogą być opłakane

Prąd Zatokowy jest coraz słabszy - dowodzą najnowsze badania. Może to zachwiać równowagą klimatyczną w naszej części świata. Badacze ostrzegają, że w Europie będzie oznaczało to częstsze występowanie ekstremalnych zjawisk pogodowych.

Z różnych oceanograficznych projektów badawczych wynika, że w ostatnich dekadach Prąd Zatokowy dramatycznie stracił na sile. Najnowsze badania na ten temat opublikowano 5 sierpnia w fachowym magazynie "Nature Climate Change".

Prąd Zatokowy, znany także jako Golfsztrom, to prąd morski transportujący w swoich powierzchniowych warstwach wodę o łagodnej temperaturze w obręb Wysp Normandzkich, Irlandii, Wielkiej Brytanii, dalej Holandii aż do zachodnich Niemiec i Skandynawii.

"Cały system golfsztromowy przemieszcza 20 milionów metrów sześciennych wody na sekundę, to mniej więcej sto razy tyle co Amazonka" - mówi Stefan Rahmstorf z Poczdamskiego Instytutu Badań nad Klimatem. Rahmstorf jest inicjatorem i współautorem raportu, który ukazał się 25 lutego tego roku w czasopiśmie "Nature Geoscience".

Reklama

Gdyby Golfsztrom wygasł, zmieniłby się zapewne charakter innego fenomenu klimatycznego, a mianowicie północnoatlantyckiego prądu głębokiego. Zaczyna się on mniej więcej tam, gdzie ciepły Prąd Zatokowy kończy, czyli w okolicach Islandii. Wzmocniony dopływami z Oceanu Arktycznego u wybrzeży Grenlandii i zachodniej Kanady transportuje w głębinach zimną i mniej słoną wodę wzdłuż obu kontynentów amerykańskich aż do Oceanu Antarktycznego.

Co się stanie, jeśli prądy się zmienią?

Poczdamski Instytut Badań nad Klimatem ostrzega już od dawna, że zachwianie tego systemu, wywołane przez zmiany klimatyczne, miałoby trudny do przewidzenia wpływ na naturę i człowieka. Z powodu topienia się grenlandzkich lodowców i wzmożone opady do Oceanu Arktycznego trafia więcej słodkiej wody. Tym samym mniejsza ilość zimnej wody opada na głębiny, a amerykańskie prądy głębinowe tracą na sile.

Jaki system klimatyczny zastąpi wówczas ten obecny? Jak zmiana systemu prądów morskich, które dostarczają też pożywienie i tlen, wpłynęłaby na faunę i florę oceanów? Jak zmieniłby się strefy klimatyczne? Gdzie będzie goręcej, a gdzie zimniej? Gdzie bardziej wilgotno, a gdzie bardziej sucho? Czy człowiek i natura będą w stanie przystosować się do nowej rzeczywistości?

Badacze zadają sobie wszystkie te pytania. Podejrzewają, że w najbliższej przyszłości coraz częściej dochodzić będzie do podtopień na obszarze wzdłuż północnej części wybrzeża USA, z kolei w Europie będą występować jeszcze bardziej ekstremalne zjawiska pogodowe.

Już teraz meteorolodzy widzą oznaki zmian w różnych porach roku. Badacze z Poczdamu podejrzewają, że obszar zimna, jaki w ostatnich latach zaobserwowano na północnym Atlantyku, może mieć związek ze słabnącym Golfsztromem.

Dane z lodu

Najnowsze badania bazują na tak zwanych dany proxy. Chodzi o dane, których naukowcy nie wypracowali sami, ale zaczerpnęli z licznych innych projektów badawczych, choćby dotyczących odwiertów w lodzie i osadach. Skorzystali także w badań na temat słojów drewna, tak zwanej dendrochronologii, czy starych wpisów z dzienników pokładowych statków. W ten sposób powstało coś na kształt archiwum klimatycznego, obejmującego setki lat.

Już wcześniejsze raporty badaczy z Poczdamu wskazywały na spowolnienie ruchu prądów morskich, o jakieś 15 procent od połowy XX wieku. Obecne badanie podkreśla prawdopodobny związek ze spowodowanym przez człowieka globalnym ociepleniem.

"Po raz pierwszy połączyliśmy całą serię wcześniejszych badań i doszliśmy do wniosku, że dają spójny obraz zmian Golfsztromu w ciągu ostatnich 1600 lat" - mówi Rahmstorf. "Wyniki badań pokazują, że Prąd Zatokowy był dość stabilny do późnych lat XIX wieku. Wraz z końcem małej epoki lodowej w okolicy 1850 roku, prąd morski zaczął słabnąć, choć w połowie XX wieku doszło do drugiego, jeszcze bardziej drastycznego osłabienia".

"Niepowtarzalne osłabienie"

Niektóre dane proxy wykorzystane do ilustracji zmian Golfsztromu są wprawdzie niepełne, mówi Levke Caesar z Irlandzkiego Centrum Badań i Analizy Klimatu przy Maynooth University, to jednak kompilacja danych o zmianach temperatur w Atlantyku, rozmieszczeniu mas wodnych i rozmiarach ziarn osadów dają solidny obraz cyrkulacji - dodaje.

Z tą opinią zgadza się ekspertka ds. statystyki Niamh Cahil z Maynooth University. Po wyliczeniu możliwych niepewności w danych proxy doszła ona do wniosku, że mamy do czynienie ze spójnym obrazem. "Osłabienie prądu jest czymś niepowtarzalnym od ponad tysiąca lat".

Fabian Schmidt/Redakcja Deutsche Welle Polska

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Strona główna INTERIA.PL

Polecamy

Dziś w Interii

Raporty specjalne